PRZEKŁADANIEC Z FEMINIZMEM | Paulina Młynarska, Jeszcze czego!

Marny kochanek  i spis najgorszych męskich cech już na pierwszej stronie. Młynarska sama przyznaje, że mało który facet jest w stanie doczytać tę książkę do końca.

MARGOT LAMPA-SŁABOSZ

jeszcze-czego„(…) zadufany maminsynek, przemądrzały mentor, wieczny podkurwioczek, pies na baby, leniuch oczekujący obsługi, kłamczuch, maniak seksualny, wielbiciel oglądania pornoli w sieci, nałogowy gracz, biegacz, alkoholik, narkoman, kompulsywny kompan co to bez kumpli ani rusz.” – ta imponująca lista to najgorsze męskie wady według Młynarskiej. Bohater pierwszej strony ich nie ma ale niestety ma inną – jest beznadziejnym kochankiem. Mocny początek bardzo mi się spodobał i chciałam więcej. Niestety po trzęsieniu ziemi napięcie stopniowo nie wzrasta. Co więcej – spada. Co prawda: czasem się jeszcze trochę uniesie, ale generalnie zniża loty, pikuje, aż całkiem opada w  momencie, w którym autorka decyduje się na publikację na 50 ostatnich stronach – bez wcześniejszego uzasadnienia czy słowa komentarza – Konwencji o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej. Po co? Czy autorka sądzi, że jej czytelniczka może wydać 34 zł na książkę i ma czas kupić ją, ale nie ma internetu w domu albo nie da rady skorzystać z kawiarni internetowej? Po co drukować tekst, napisany prawniczym językiem, bez wskazówek i pomocy co można na jego podstawie zrobić? Nie wiem.

Może zacznę jednak od początku. Paulina Młynarska to znana feministka, która nie boi się wyrażać niepopularnych opinii w dosadny i bezpośredni sposób. Od lat obserwuje, ale i analizuje sytuację kobiet w Polsce, prowadzi rozmowy z paniami z różnych warstw społecznych. Przygląda się im równie wnikliwie jak swojemu burzliwemu i obfitującemu w różne związki, życiu z którego sporo czerpie i wykorzystuje w pracy zawodowej. Jej cięte komentarze wobec seksistowskich zachowań znanych ludzi, bardzo  trafne i rzutkie obserwacje dyskryminacji kobiet, a także talent medialny, zawsze budziły mój podziw. Może właśnie dlatego książka „Jeszcze czego!” jest dla mnie takim rozczarowaniem. Sam temat przewodni, czyli ukazanie jak bardzo w naszych głowach i życiu kobiety zajmują podrzędne miejsce, jak bardzo są traktowane jako istoty gorsze, jak nawet wymiar sprawiedliwości zapomina lub lekceważy gwałcone i katowane kobiety to coś, co porusza mnie do głębi, oburza i niewątpliwie jest godne wielu książek. Problem w tym, że nie wiem czy to książka o tym. Jest kilka dobrych rozdziałów, w których autorka w bardzo celny i punktujący sposób, wspierając się statystycznymi szokującymi danymi, pokazuje co jest nie tak w damsko-męskim świecie i dlaczego. Niestety poza tymi brylancikami temat się rozmywa. Młynarska robi zbyt długie wycieczki, nie całkiem na temat, w swoje życie. Jest to ciekawe np. przebieg kariery, gdy pracowała we Francji, ale czy warto było tak długi fragment dodawać do tej książki? A takich dygresji jest więcej. Ma się takie uczucie, że to wina wydawcy, który zadzwonił i powiedział: koniec czasu na pisanie, przesyłaj książkę, a Młynarska napisała dopiero kilka pierwszych rozdziałów. Na szybce zatem autorka robi co może, szybko dopisuje kawałek tekstu, dokleja stare materiały, pisane na inny temat i na końcu dokleja 50 stron Konwencji. Wiem, że to czysta konfabulacja, ale tej myśli nie mogłam się pozbyć już mniej więcej od połowy lektury.

Osoby takie jak Paulina Młynarska są nam, polskim kobietom, bardzo potrzebne, bo widzą dyskryminację tam gdzie większość widzi tradycję, tam gdzie wiele kobiet mówi „tak zawsze było” one mówią „ale nie musi być nadal”, tam gdzie wiele z nas spuszcza wzrok, one podnoszą głowę i łapią męski świat za jaja. Tym bardziej przykro mi, że nie mogę napisać iż przeczytałam świetną książkę. Mogę jednak napisać, że czytając się nie nudziłam, że nie jest to książka zła i że bardzo podobają mi się tytuły rozdziałów np. Molesta-nie ewenement, czyli poznaj moich kolegów czy Kicia, wiej!

A i na koniec do fajnych Panów, którym uda się przeczytać „Jeszcze czego!” do końca. Ujawniajcie się, pokazujcie! Wiem, że autorka mówi o waszym istnieniu, ale po tej lekturze mam takie nieodparte wrażenie, że jesteście niczym jednorożce: bardzo rzadkimi i bajkowymi stworami.

 

PRZECZYTAJ TAKŻE: JAK TU NIE KOCHAĆ BRETANII | Monika Handke, Dom nad Aven

 

Paulina Młynarska, Jeszcze czego!

Prószyński i S-ka 2016