RECENZJA Z KOŃCA ŚWIATA. Nina George. Księżyc nad Bretanią (Die Mondspielerin)

Miasteczko Beg-Meil, Bretania, Francja. To nie tutaj toczy się akcja „Księżyca nad Bretanią”. Tutaj jestem ja. Popijam lokalny cydr, zagryzam słodko-słonym bretońskim ciasteczkiem, a na kolanach mam książkę. Tak, zaczyna się niestety mało obiecująco.

MARGOT LAMPA-SŁABOSZ

ksiezyc_nad_bretaniaGłówna bohaterka to 60-letnia pulchna Niemka z antypatycznym mężem. Żyje w chłodzie i pustce swego związku i, jak w amerykańskiej szmirze, podczas wycieczki do Paryża na moście Pont Neuf (ignorując pozostałe 36) skacze do wody, aby skończyć ze swoim smutnym życiem. Oczywiście nie ginie, bo to dopiero 13. strona, a książka ma ich 345. We mnie jednak pomału ginie nadzieja na ciekawą lekturę. Po tych pierwszych kartkach czekam już tylko, że żul, który wyciąga Mariannę (tak, tytułowa Niemka nosi imię symbolu Francji, a jej zły mąż zwie się jak niszczący huragan – Lothar) z Sekwany, stanie się królewiczem z bajki, posiadaczem ziemi w Bretanii. Ona wzbogaci się, a może nawet odmłodnieje – kto wie – i oczywiście odegra się na zimnym, zdradzającym ją mężu-sknerze z roleksem na ręce.

Przeczytaj też: ZWIEDZAJ, KOCHAJ SIĘ, TAŃCZ. Anna B. Kann, Do zobaczenia w Barcelonie

Tu chyba jednak autorka – tak jak i ja – łyknęła drugi haust cydru. I dzięki temu nie musimy się obawiać typowych chwytów z romansideł, a i pogoń za ukochanym na lotnisko też nam nie grozi. Nie chcę zdradzać fabuły, bo sama nie lubię gdy recenzent to robi czytelnikowi. Zapewniam jednak, że bohaterka nie schudnie, nie ukarze męża i nie stanie się miliarderką. Autorka nie ustrzegła się kilku banałów, ale bardzo zręcznie w tę historię włożyła odrobinę bretońskiej duszy: ostro brzmiące słowa języka bretońskiego, nieco magii Armoryki i mitu arturiańskiego, przyjazny chłód mieszkańców, pyszne przepisy tubylczej kuchni, opisy oceanicznej przyrody i wiarę w to, że można być sobą bez wyrównywania rachunków z przeszłości a jedynie ciesząc się życiem, chwilą, nawet mając 60 czy 70 lat.

Przeczytaj też: SAGA GRECKA, SAGA POLSKA. Hanna Cygler, Grecka mozaika

Autorka recenzji w Bretanii, pochłonięta lekturą

Autorka recenzji w Bretanii, pochłonięta lekturą „Księżyca nad Bretanią”, fot. Ryszard Słabosz

Bretania oczarowała i skradła moje serce, książka nie. Nie żałuję jednak tej lektury. To dobra pozycja na wakacje, zwłaszcza te w Bretanii. Moje zaczerpnięte z książki „kenavo” (do widzenia w jęz. bretońskim) wywołało uśmiech na niejednej twarzy tubylca, a okładka z charakterystycznym widokiem zachęciła Bretończyków do zdradzenia mi kilku dodatkowych informacji o miejscu w którym jestem np. tej, że ten ostatni łyk cydru wypijam na końcu świata…

Nina George, Księżyc nad Bretanią (Die Mondspielerin)

Tłumaczenie Daria Kuczyńska-Szymala

Wydawnictwo Otwarte 2015