recenzja

Trzy próby księżniczki | Claudia Gray, Star Wars. Leia, księżniczka Alderaana

Dawno, dawno temu. W odległej galaktyce… była sobie księżniczka. Szesnastoletnia Leia Organa, nim sięgnie po alderaański tron, będzie musiała przejść test, który sprawdzi jej dojrzałość – o książce „Star Wars. Leia, księżniczka Alderaana” Claudii Gray pisze Jakub Hinc.

Od szesnastu lat Galaktyką niepodzielnie włada Imperator Palpatine. Jego rządy opierają się na przekupstwie, kłamstwie, inwigilacji i zastraszaniu. Znaczenie wojen klonów i ruchu Separatystów są tylko poddającą się nieustannym reinterpretacjom kolejną wersją historii preparowaną dla bieżących potrzeb politycznych, zmienianą od chwili gdy kanclerz, będący mrocznym Lordem Sithów, ogłosił powstanie pierwszego galaktycznego imperium. Od tego czasu wyrosło nowe pokolenie, które historię Republiki zna już tylko z odpowiednio spreparowanych podręczników, a dzieje najnowsze z przekazów mediów, podlegających władzy i upolitycznionych. „Prawdziwe zdjęcia. Fałszywa historia”.

Ale nie dla wszystkich mieszkańców Galaktyki Republika, zasady, na których ją budowano i humanistyczne wartości przyświecające jej twórcom, są mitami, które zaczynają się od słów „dawno, dawno temu, w odległej galaktyce”. Nikt jednak już zdaje się nie pamiętać o strażnikach galaktycznego porządku, czułych na Moc Rycerzach Jedi. Porządek w Imperium utrzymują gubernatorzy i moffowie. A wśród tych ostatnich najbardziej niebezpieczny zdaje się być Wilhuff Tarkin, Wieki Moff Imperium pochodzący z planety Eriadu.

Tymczasem na Alderaanie trwają przygotowania do symbolicznego Dnia Żądania, w którym potomek władcy planety ma prawo zgłosić swoje pretensje do tronu. Leia Organa, wystrojona przez jej zaufaną droidkę WA-2V, szykuje się do swojego pierwszego publicznego wystąpienia w roli dziedziczki tronu…

Dzień Żądania

Leię po raz pierwszy poznaliśmy, gdy – w „Nowej Nadziei” – na pokładzie Tantive IV zaimplementowała do pamięci R2-D2 plany Gwiazdy Śmierci. Ale malutką Leię widzieliśmy też potem w końcowych scenach III części Gwiezdnych Wojen – „Zemście Sithów”, gdy gasnąca Padmé nadaje imię nowo narodzonej córeczce, a Bail Organa zobowiązuje się ją adoptować. Po raz kolejny spotkaliśmy dziesięcioletnią Leię w serialu „Obi-wan Kenobi”, gdy została porwana na zlecenie Trzeciej Siostry. Teraz nastoletnia Leia jest o sześć lat starsza i jako dziedziczka tronu w Alderze ma wygłosić rytualna formułę przed przybranymi rodzicami – matką, królową Brehą i ojcem,  wicekrólem i zarazem senatorem oraz zgromadzonym tłumem poddanych i licznie zaproszonymi gośćmi. Dla młodej następczyni alderaańskiego tronu publiczne wystąpienia nie są rzeczą nową, jest wszak członkinią Parlamentu Młodzieży, ale czym innym jest publiczne wystąpienie na forum politycznym, a czym innym w tym miejscu, przed własnymi rodzicami.

Po porwaniu sprzed kilku lat Leia schroniła się w zamku, ale to spowodowało, że mocno ograniczył się krąg jej znajomych. Ale właśnie nadszedł chyba już ten czas, by pomóc chronionej w zamkowych murach księżniczce poznać nowe osoby, nawiązać znajomości. Królowa Breha organizuje więc dla córki i kilkorga nowych młodzieżowych parlamentarzystów kurs przetrwania w ekstremalnych warunkach. To nowe doświadczenie – spotkanie z przedstawicielami innych planet a nawet ras –  może też pomóc przyszłej monarchini sprostać wyzwaniu trzech prób, którym musi się poddać nim jej sukcesja zostanie zalegitymizowana: próbie ciała, umysłu i serca.

Przeczytaj także:

Samotność księżniczki

O ile survival okazać się może być pomocny przy próbie ciała, podejmowane przez następczynię tronu akcje humanitarne powinny pomóc przy zaliczeniu próby umysłu i serca, podobnie zresztą jak jej aktywność na polu polityki, to największe wyzwanie staje przed nastoletnią Leią, gdy czuje, że jej rodzice się od niej oddalają. Zda się, że rwie się nić porozumienia, jaka łączyła ją z ojcem i matką. Wygląda więc na to, że coś się między nimi popsuło, lecz księżniczka nie może dojść przyczyn tego, że rodzice nagle milkną w jej obecności, zmieniają temat, nie mają dla niej tyle samo czasu co wcześniej, a nadto znacznie więcej uwagi poświęcają planowaniu bankietów, przyjęć i spotkań z przyjaciółmi i zaprzyjaźnionymi politykami. Czy to jej wina? A może przyczyna tkwi zupełnie gdzie indziej? Powieść Gray tak stawiając akcenty staje się opowieścią o poczuciu osamotnienia, porzucenia, ale też nastoletniego buntu i próby odnalezienia się swoich w grupie rówieśniczej.

Leia czuje się pozostawiona sama sobie, a podejmowane przez nią akcje humanitarne i aktywności polityczne miast być pasmem zwycięstw, którymi pragnie zaskarbić uwagę rodziców, okazują się mimo pozornych sukcesów przynosić więcej szkód niż pożytku. W pewnym momencie, w poczuciu bezsilności w starciu z machiną Imperium księżniczka mówi: „frustruje mnie też, jak niewiele jesteśmy w stanie dokonać w Parlamencie Młodzieży. Senat ma więcej władzy, ale też podlega Imperatorowi”. Na szczęście znajduje kogoś, kto „jest tak… jakby wszystko wokół było rozszalałą burzą , a on był… jedynym bezpiecznym miejscem. Jedyną osobą, która mi pozwala po prostu być sobą”. Na co zareaguje Amilyn Holdo – poznana na kursie przetrwania dziewczyna z Gatalentu: „strzeż się takich słów jak „jedyny”. I doda z uśmiechem na ustach: „Nie daj sobie zawrócić w głowie najniebezpieczniejszą rzeczą na świecie (…). Parą pięknych ciemnych oczu (…) Albo większą ich liczbą, jeśli lubisz Granów. Albo Aqualishów. Albo Talzów. Albo nawet… (…) Na szczęście to wielka galaktyka”. Ta historia jest poprzez tę swoją intymność narracji bardziej może nawet zajmująca, niż nabrzmiewająca w jej tle chęć zrzucenia jarzma, bo Sojusz przecież jeszcze nie wystąpił przeciwko Imperium. Autorka książki w ten sposób ukazuje osobisty wymiar księżniczki, która później stanie na czele Rebelii.

Przeczytaj także:

Far, far away… Star Wars

Claudia Gray umiejętnie konstruuje tę opowieść o nastoletniej księżniczce, która musi czasem (przy pomocy wiernej 2V) zapleść warkoczyki w fantazyjne koki, by za wymuszonym uśmiechem ukryć targające nią emocje, a innym razem oddać się całym sercem i duszą sprawie, która dla zakochanej nastolatki o palmę pierwszeństwa będzie toczyła bój z najgorętszym uczuciem. Przeplatając, widziane w makroskali, losy Galaktycznego Imperium z niezwykle intymnymi przeżyciami bohaterki, Gray pozwala nam zobaczyć świat Gwiezdnych Wojen od tej najbardziej osobistej, prywatnej strony, dla której często brakło miejsca na kinowym lub telewizyjnym ekranie. W ten sposób pozwala wejrzeć głębiej – rzecz jasna na miarę powieści popularnej – w psychologię postaci i jej motywacje, kierujące jej zachowaniami bodźce i rządzące nią instynkty. Wszystko to, co tworzy jej osobowość, wpływa na jej pewność, ale i budzi wątpliwości, zaufanie i jego utratę, ale też pozwala na jego odbudowanie. W końcu też na to, co rządzi strachem bohaterki, ale też daje niezachwianą pewność, że wybrana ścieżka prowadzi na jasną stronę Mocy.

„Leia. Księżniczka Alderaana” wpisuje się w uniwersum Gwiezdnych Wojen swoją narracją w dwójnasób, bo z jednej strony pozwala ujrzeć z innej perspektywy postaci znane z uniwersum Georga Lucasa, a z drugiej dopowiada ich historie i poniekąd ukazuje ich wpływ na losy tej niekończącej się sagi. Bo w tej opowieści znajdzie się miejsce nie tylko dla księżniczki i jej przybranych rodziców, ale też swoją rolę odegrają postaci „zaludniające” Galaktykę, związane z rodziną Skywalkerów. A smaczku opowieści z pewnością doda pojawienie się na kartach tej książki postaci znanych z Mrocznego Widma i tej z „Łotra I” oraz serialowych spin offów.

Claudia Gray „Star Wars. Leia, księżniczka Alderaana” (Star Wars: Leia, Princess of Alderaan)
Tłumaczyła Marta Duda-Gryc
Wydawnictwo Olesiejuk, Ożarów Mazowiecki, 1o kwietnia 2024
ISBN: 9788383500935

Odkryj więcej z Zupełnie Inna Opowieść

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej

Odkryj więcej z Zupełnie Inna Opowieść

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej