To jeden z powodów, dla których ją kocham: wszystko jest u niej jednocześnie katolickie i dziwne – przekonywała pisarka Louise Erdrich. 100 lat temu urodziła się Flannery O’Connor.
Kiedy miała sześć lat wystąpiła w filmie Pathé News „Little Mary O’Connor”. W zasadzie głównym bohaterem produkcji był należący do dziewczynki wytresowany kurczak, który umiał chodzić do tyłu. Film pokazano w całym kraju, co pisarka skomentowała wiele lat później: „Wystąpiłam w tym filmie tylko po to, żeby pomóc kurczakowi, ale to był szczytowy moment w moim życiu. Wszystko od tego czasu było rozczarowaniem”.
Zostaw mnie w spokoju, albo cię ugryzę

Flannery O’Connor urodziła się jako Mary Flannery O’Connor 25 marca 1925 roku w Savannah w stanie Georgia. Sama o sobie mówiła, że była dzieckiem „o gołębich palcach u stóp, cofniętej brodzie i z kompleksem: „zostaw mnie w spokoju, albo cię ugryzę”. W szkole była redaktorką artystyczną gazetki uczniowskiej, na studiach licencjackich z zakresu socjologii i literatury angielskiej, tworzyła rysunki satyryczne dla gazety studenckiej. W 1945 roku została przyjęta do prestiżowego Iowa Writers’ Workshop na University of Iowa, gdzie początkowo studiowała dziennikarstwo. Cierpiała na toczeń rumieniowaty, przez co od 1951 przebywała na rodzinnej farmie i nigdy nie wyszła za mąż.
Znana jest przede wszystkim ze swoich opowiadań. Opublikowała dwa zbiory: „Trudno o dobrego człowieka” (A Good Man Is Hard to Find, 1955) i „Everything That Rises Must Converge” (opublikowane pośmiertnie w 1965). W Polsce jej opowiadania ukazały się m.in. w zbiorach „Poczciwi wiejscy ludzie”, „W pierścieniu ognia”, „Ocalisz życie, może swoje własne”. Napisała dwie powieści: „Mądrość krwi” (Wise Blood, 1952, zekranizowana przez Johna Hustona) i „Gwałtownicy je porywają” (The Violent Bear It Away, 1960). Istnieją też fragmenty niedokończonej powieści, której roboczy tytuł brzmiał „Why Do the Heathen Rage?” (Dlaczego wściekają się poganie?), która czerpie z kilku jej opowiadań, w tym tytułowego oraz „The Enduring Chill” (Trwały chłód) i „The Partridge Festival” (Festiwal Partridge).
To co z Południa uznane zostanie za groteskowe
W „Mądrości krwi” Emery włamuje się do muzeum i kradnie zmumifikowanego karła, którego trzyma potem pod zlewem, w „Przybytku Ducha Świętego” dwie katolickie dziewczynki uczą się tolerancji wobec wyroków boskich spotykając na jarmarku hermafrodytę, w „Poczciwych wiejskich ludziach” sprzedawca Biblii okazuje się kolekcjonerem protez, a w ”Uchodźcy” właścicielka farmy zatrudnia polskiego uchodźcę, co staje się źródłem niesnasek, w końcu morderstwa i depresji.
„To jeden z powodów, dla których kocham O’Connor: wszystko jest u niej jednocześnie katolickie i dziwne – przekonywała w wywiadzie-rzece w 1986 roku pisarka Louise Erdrich. Twórczość Flannery O’Connor charakteryzuje groteskowość, choć jak sama mówiła, „Wszystko, co pochodzi z Południa, zostanie nazwane groteskowym przez czytelnika z Północy, chyba że jest groteskowe, w takim przypadku zostanie nazwane realistycznym”. Jej fikcja zwykle rozgrywa się na Południu i przedstawia bohaterów moralnie wadliwych, którzy często wchodzą w interakcje z postaciami niepełnosprawnymi lub sami są niepełnosprawni.
Nie spodziewajcie się miłości

Była żarliwą katoliczką na terenach zamieszkanych głównie przez protestantów. Bohaterami jej prozy bywają zacofani, fundamentalni protestanci, którzy przechodzą transformację, która przybliża ich do myślenia w duchu katolickim. Ale nie ma w jej opowiadaniach nachalnej dydaktyki. „Poglądy pisarza powinny wynikać z jego fikcji” – tłumaczyła.
Transformacja bohaterów często dokonuje się w jej prozie poprzez ból, przemoc i absurdalne zachowanie w dążeniu do świętości. Chiński pisarz A Yi tak pisał o jej twórczości: „Dzieła O’Connor są pełne złowrogiej kpiny, czasami przypominającej Baudelaire’a lub Kunderę. Nie spodziewajcie się znaleźć w jej opowiadaniach takich rzeczy jak miłość, czułość czy sentyment”.
Integracjonistka z zasady i segregacjonistka z racji gustu
W kilku opowiadaniach O’Connor eksplorowała szereg współczesnych problemów z perspektywy zarówno swoich bohaterów o poglądach fundamentalistycznych, jak i liberalnych. W opowiadaniu „The Displaced Person” poruszyła temat Holocaustu, a w „Przybytku Ducha Świętego” (A Temple of the Holy Ghost) kwestię interpłciowości. Jej fikcja często zawierała odniesienia do problemu rasy na Południu. Czasami kwestie te wysuwają się na pierwszy plan, jak w „Sztucznym Murzynie” (The Artificial Nigger), „Spotkaniu’ (Everything that Rises Must Converge) i „Dniu Sądu” (Judgement Day). O’Connor wygłosiła wiele wykładów na temat wiary i literatury, politycznie utrzymywała szeroko postępowe poglądy, głosowała na Johna F. Kennedy’ego w 1960 roku i otwarcie wspierała dzieło Martina Luthera Kinga Jr. oraz ruch na rzecz praw obywatelskich.
Jednocześnie w kilku listach do dramatopisarki Maryat Lee, podpisanych pseudonimem „Pani Turpin”, pisała o sobie jako „integracjonistce z zasady i segregacjonistce z racji gustu”. „Nie lubię Murzynów(…), a im więcej ich widzę, tym mniej ich lubię. Szczególnie tych nowych” – pisała. Z drugiej strony, według biografa O’Connor, Brada Goocha, istnieją również listy, w których wspomina o poznanej na studiach podyplomowych na Uniwersytecie w Iowa czarnoskórej przyjaciółce. I broni tej przyjaźni przed własną matką.
Marsz z domu do stodoły. I z powrotem

„Jak zauważyła kiedyś Flannery O’Connor, pisarze to trudni bohaterowie biografii; historia jej własnego życia, jak mówiła, składała się głównie z marszu z domu do stodoły i z powrotem” – śmiała się wspomniana już Loouise Erdrich. Codzienna rutyna pisarki polegała na uczestnictwie we mszy, porannym pisaniu i spędzaniu reszty dnia na rekonwalescencji i czytaniu. Przyjmowała wyniszczające jej organizm leki sterydowe stosowane w leczeniu tocznia. Była też zapaloną rysowniczką i malarką. „Nie umiem pisać” – powiedziała kiedyś. – „Ale umiem rysować”. Flannery O’Connor zmarła 3 sierpnia 1964 roku w wieku zaledwie 39 lat w Baldwin County Hospital. Została pochowana w Milledgeville w stanie Georgia.
Już po jej śmierci, w 1972 roku, zbiór „The Complete Stories” zdobył National Book Award w kategorii fikcji literackiej, a w internetowym głosowaniu w 2009 r. został uznany za najlepszą książkę, jaka kiedykolwiek otrzymała to wyróżnienie.
O’Connor z przyjemnością wyprowadzi cię z błędu
Doskonale twórczość autorki scharakteryzowała pisarka Gish Jen: „Każdy młody pisarz powinien przeczytać książkę Flannery O’Connor „Trudno o dobrego człowieka” przynajmniej trzy lub cztery razy. Jeśli kiedykolwiek myślałeś, że kreatywność jest przeciwieństwem jasności, albo że zabawne historie nie są poważne, albo że historie o nienormalnych ludziach są o nienormalnych ludziach, albo że droga do realizmu wiedzie przez realizm — O’Connor jest po to, aby cię z przyjemnością wyprowadzić z błędu”.

