recenzja

Bez matki, bez siebie | Magdalena Genow, Złodziejka matek [recenzja]

W poetyckiej, mądrej opowieści możemy obserwować kobietę będącą w procesie stawania się sobą i stawania się matką. O “Złodziejce matek” Magdaleny Genow pisze Małgorzata Żebrowska.

Matka – to słowo, które natychmiast każdy z nas wypełnia osobistymi skojarzeniami i konkretnym obrazem. To słowo-zapach, słowo-dźwięk. To dom i ucieczka, schronienie, przekleństwo. Czasami ciężar ponad miarę. Co się dzieje z córkami matek, które zawiodły, gdy same stają się matkami? Magdalena Genow opisała ten niełatwy i bolesny proces w swojej przejmującej fabule.

Emma to kobieta z pokolenia milenialsów, pamiętająca kolorowe i dziwne lata dziewięćdziesiąte, kiedy dorastało się w pokojach ozdobionych plakatami ulubionych zachodnich piosenkarzy i wałęsało się z ulubioną paczką po dzielnicach, z kluczem na szyi, ciesząc się śladową opieką rodzicielską. W tym czasie nie było gejów ani lesbijek, nie było „mody na ADHD”, nie było też ojców. Emmę, mieszkankę poznańskiej robotniczej Wildy, wychowywała para jednopłciowa, ze wskazaniem na babcię dziewczynki. Ojcowie pojawiali się i znikali – na saksach lub w kryminale, dzieci dorastały z wciąż krążącym widmem biedy i głodu, a gdzieś w tle majaczyła obietnica lepszego życia, takiego jak w Niemczech, które miało być już wkrótce dostępne dla wszystkich.

Gdy sama staje się matką

Emma była wrażliwą dziewczynką, która swoją samotność w domu leczyła wizytami u swojej przyjaciółki, Diany, pożyczając sobie jej matkę i traktując jak własną. Rodzona mama nastolatki pojawiała się i znikała – czasem dosłownie, czasami odcinając się od córki. Powodem jej ucieczek była choroba afektywna dwubiegunowa. Zapleczem logistycznym rodziny zajmowała się babcia Emmy. Rozwój emocjonalny dziewczyny nikogo nie interesował.

Cała samotność dziecięcych lat uderza kobietę w momencie, gdy sama staje się matką. Magdalena Genow opisuje w bardzo konkretny, reporterski sposób i bez cienia lukru, choć i bez epatowania cierpieniem, cały chaos i zagubienie towarzyszące wczesnemu macierzyństwu. Kiedyś dzieci wychowywała wioska, teraz jest to sprawa kobiet, a konkretnie matki. To ona ma zapewnić dziecku poczucie bezpieczeństwa, troskę, ochoczo poświęcić siebie na rzecz bezradnej istoty. W relacjach Emmy z mężem jaskrawo widać różnicę w jakości ich życia po narodzinach potomstwa – mąż ma prawo się wyspać, iść na spotkanie z kolegami, wyjeżdżać. Nasza bohaterka, pozbawiona parasola ochronnego w postaci własnej rodziny, zostaje zdana na łaskę teściów, którzy mają dość konkretne wyobrażenie na temat jej roli. Brak matki, z którym sobie wcześniej jako tako radziła, w momencie wydania na świat dzieci wydaje się wyjątkowo dotkliwy.

Mama Swoich Dzieci

Emma traci siebie – traci swoje imię, stając się Mamą Swoich Dzieci, traci zajęcie zarobkowe, dostrzegając zresztą, jak bardzo było jałowe, traci kontakt z mężem, który wyraźnie dystansuje się od tego całego rodzicielstwa. Stopniowo przypomina sobie, że zawsze była samotna, wędrując w retrospekcjach do najbardziej dojmujących momentów swojego dzieciństwa. Przypomina sobie sytuacje bolesnego odrzucenia, którego nie powinno doświadczać żadne dziecko.

Z jednej strony ma żal do swojej matki-artystki z “żółtymi papierami”, z drugiej zdaje się ją rozumieć i zaczyna odkrywać jej cechy w sobie. Nadmiarowa wrażliwość Emmy – na cierpienie, na katastrofę klimatyczną, na ból zwierząt – nie jest zrozumiana przez otoczenie, które całkowicie zanurzyło się w kapitalistycznej utopii. Sama siebie nie rozumie i odkrywa od nowa, zagłębiając się we wspomnienia, usiłując wyjaśnić samej sobie, kim naprawdę jest, szukając w sobie symptomów choroby psychicznej. Szukając w sobie matki.

Piękna, trudna i ważna lektura

W poetyckiej, mądrej opowieści możemy obserwować kobietę będącą w procesie stawania się sobą i stawania się matką. Pozbawiona bezpiecznej więzi składa ją z fragmentów relacji, z zasłyszanych historii, z kawałków pozytywnych doświadczeń. Jest to pełna współczucia proza, która nie daje nam przestrzeni na łatwe oceny. „Złodziejka matek” to piękna, trudna i ważna lektura, szczególnie dla tych, których losy były naznaczone setkami mikrourazów. Nie są one widoczne na pierwszy rzut oka, a wpływają na każdy, najdrobniejszy obszar życia.

Magdalena Genow, Złodziejka matek
Biuro Literackie, 10 marca 2025
ISBN: 9788368310047



Odkryj więcej z Zupełnie Inna Opowieść

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej

Odkryj więcej z Zupełnie Inna Opowieść

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej