recenzja

Być albo nie być | Jacek Melchior, Koniec zabawy [recenzja]

Jacek Melchior zadaje w „Końcu zabawy” słynne pytanie rodem z „Hamleta”, ale jego ciężarem obarcza nie młodzieńca, lecz dojrzałego mężczyznę tuż przed sześćdziesiątką, dając nam tym samym opowieść o nieuchronności przemijania. Tyleż refleksyjną, co zabawną – pisze Przemysław Poznański.

Szekspir siedzi tu w każdym kącie – gotów, by w dowolnej chwili wyskoczyć. Dosłownie lub jako metafora. Pojawia się już w pierwszym zdaniu i w jednej z pierwszych scen – jako czaszka Yoricka, a w zasadzie przypominającą ją łysa głowa „widziana od tyłu, na poduszce obok (…) obrośnięta filozoficznym wianuszkiem nad karkiem i uszami”. Głowa kochanka? Ten widok okazuje się sennym mirażem, ale szczęśliwie dla narratora jeszcze nie owym hamletowym „snem śmiertelnym”. Na razie tylko takim który sprawia, że scena urasta do kluczowej dla całej książki, będącej wszak opowieści o koszmarach przemijania, ale i o nieuchronnej sztafecie pokoleń.

Nochale, czółska, brodawy

Jacek Melchior zabiera nas do świata Darka Mirka Marka, pierwszoosobowego narratora, geja tuż przed sześćdziesiątką, zanurzonego po uszy w dylematach ściśle związanych z tym, co budzi jego największy strach: nieubłaganie nadciągającej starości. Ze wszystkim jej atrybutami, owymi – powracającymi tu jak refren – „nochalami, czółskami, podkrążeniami i brodawami” kolejnych coraz starszych kochanków, ale i niewidocznymi, jak choćby powracającą raz po raz świadomością zbliżającego się końca, konkretyzującą się w tabelach nieubłaganej statystyki („mężczyźni żyją u nas średnio siedemdziesiąt cztery lata”).

Czy Marek hamletyzuje? Słynne pytanie z monologu zaraz na początku zostaje wyśmiane, nazwane naciąganym dylematem, bo „czasem chcesz być, a czasem nie być”. Recz jednak nie w tym, czego bohater chce, bo jego zachcianki odgrywają tu coraz mniejszą rolę, a w tym, na co go jeszcze stać, w świecie, który nazbyt przyspieszył, odsuwając w niepamięć to, co dla Darka Marka jest przecież częścią jego życia. Kwestia „być albo nie być” pozostaje więc aktualna, tyle że udzielenie na nią odpowiedzi nie zależy już najczęściej od woli narratora.

Choroba i SMS-y

Bo nawet jeśli starość – ów tytułowy koniec zabawy – jest tak naprawdę w przypadku narratora (dopiero dobiegającego sześćdziesiątki) subiektywnym odczuciem, to lubi ona przypomnieć bohaterowi o swej nieuchronności gorszym samopoczuciem, mniejszą odpornością na używki czy konsekwencjami zarwania nocy. Na pewno nie pomoże też w jej oswajaniu informacja o śmierci równolatków czy w końcu dopadająca Darka Marka nagła choroba. A jakby tego było mało, w jego uporządkowane życie wkrada się ktoś, kto ni stąd ni z owąd zaczyna wysyłać mu SMS-y ze zdjęciami… niemowlaka.

Wszystko to sprawi, że bohater Melchiora znajdzie się na życiowym zakręcie – przewartościowaniu ulegnie wszystko to, co dotychczas uważał za pewnik. „Być albo nie być” zyska nowe znaczenie – stanie się pytaniem o to, jak odnaleźć się w roli, której nigdy nie miało się grać. Czy przyjąć tę rolę z całym jej bagażem, czy jednak odciąć się od tego, co przynosi życie.

Przeczytaj także:

Szufladka, matka i Dziady

Melchior daje nam powieść-refleksję, ale i powieść, która nie pozwala się nam ową refleksją przytłoczyć, lecz wprost przeciwnie, potrafi bawić i to na wiele sposobów. Bawi językiem, bawi autodystansem narratora do siebie, bawi sugestią autofikcji, gdy niedwuznacznie przywołana zostanie proza Annie Eranux. Bawi konstrukcją, w której wpływ Szekspira zaistnieje nawet w parafrazie ducha ojca z „Hamleta”, tu pod postacią ducha matki, na bieżąco komentującej poczynania syna i jego dylematy. Ducha objawiającego się przy tym nie na blankach elsynorskiego zamku, lecz „skrzeczącego” z łazienkowej szufladki.

Bo Jacek Melchior obwieszcza „koniec zabawy”, ale w duchu łagodnej pobłażliwości dla miotających narratorem strachów i dylematów, dla prób odnalezienia się na tym etapie egzystencji, który jeden z zaproszonych do mieszkania mężczyzn określi etapem Dziada Uświadomionego (poprzedzającego Dziada po Życiu i Dziada po Śmierci), dla owego spodziewanego „nie być”, które musi nadejść po „być” niczym las Birnam z „Makbeta”.

Jacek Melchior, Koniec zabawy
Seqoja, 16 sierpnia 2024
ISBN: 9788367935159 

Odkryj więcej z Zupełnie Inna Opowieść

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej

Odkryj więcej z Zupełnie Inna Opowieść

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej