Spopularyzował wymyślonego przez brata „robota”, w „Inwazji jaszczurów” zmierzył się z faszyzmem i zagrożeniami dla demokracji, za co gestapo chciało go nawet aresztować, a w „Fabryce absolutu” pisał o nadmiarze Boga. W 135. rocznicę urodzin o Karelu Čapku pisze Jakub Hinc.

„Ale nie wiem” – powiedział autor – „jak nazwać tych sztucznych pracowników. Nazwałbym ich Robotnikami, ale wydaje mi się to trochę papierowe.” „W takim razie nazwij ich Robotami” – mruknął malarz z pędzlem w ustach i kontynuował malowanie” – tak o powstaniu jednego z najbardziej dziś znanych słów powiedział Karel Čapek dla gazety „Lidove Noviny” w 1933 roku.
Robota wymyślił brat Karela, Josef. Jednak po raz pierwszy do świata literatury i teatru trafił on za sprawą dramatu „R.U.R.” napisanego przez starszego z braci Čapków. Sztuka przetłumaczona została na ponad trzydzieści języków, w tym na esperanto, a spektakl swoje prawykonanie miał 2 stycznia 1921 roku. Po raz pierwszy na scenie zobaczyli ją widzowie amatorskiego zespołu Klicpera w Hradcu Králové. Trupa Klicpera miała wystawić przedstawienie wkrótce po premierze w Teatrze Narodowym w Pradze, ale ta informacja do lokalnych artystów nie dotarła na czas i tak oto trupa amatorska jako pierwsza wprowadziła robota na scenę.
Wojna robotów

Na wczesnym etapie twórczości Karel Čapek (urodzony 9 stycznia 1890 roku w Malych Svatoňovicach) sięga do zdobyczy cywilizacyjnych, a jednocześnie sprzeciwia się wykorzystaniu nauki do działań przeciwko człowiekowi. Niewątpliwie wpływ na to miały doświadczenia Wielkiej Wojny. Wówczas powstaje m.in. „Boża męka” (Boží muka) czy „Trapné povídky” i dramat „Loupežník”. Potem Čapek sięga w swojej twórczości po motywy fantastyki naukowej, których kwintesencją jest dramat sceniczny „R.U.R.” z 1920 roku. Skrót pochodzi od nazwy powieściowej firmy – Roboty Uniwersalne Rossuma, a akcja utworu osadzona zostaje w bliżej nieokreślonej przyszłości, na wyspie, gdzie znajduje się w pełni zautomatyzowana fabryka robotów. Na wyspę przyjeżdża prezydentówna Helena Gloryová, która poznaje historię wynalezienia pierwszych robotów przez starego Rossuma i jego siostrzeńca. Sztuczni ludzie zostają stworzeni do pomocy ludziom i zastąpienia ich w ciężkiej pracy. Jednak ludzie zaczynają wykorzystywać roboty w prowadzonych przez siebie wojnach. Te się buntują, wypowiadają posłuszeństwo ludziom i ich pokonują, ale zaczynają się zużywać i wymierać.
Bo roboty Čapka nie są robotami we współczesnym rozumieniu tego pojęcia. To nie mechaniczne urządzenia naszpikowane elektroniką, ale istoty biologiczne, trochę jak replikanci z filmu „Blade Runer” Ridleya Scotta czy Cyloni z serialu „Battlestar Galactica”. Ostatecznie pozostawiony po wojnie przy życiu ostatni człowiek – konstruktor Alquist – dostrzegając w parze przeznaczonych do utylizacji robotów Primusie i Helenie ludzkie zachowania, pozwala im uniknąć dezintegracji i zacząć wieść życie poza wyspą. Czytelne jest tu nawiązanie do biblijnej Księgi Rodzaju oraz wątku Adama i Ewy.
Nadmiar Boga

Wadzenie się z Bogiem, filozoficzne dywagacje czy zbyt dużo dóbr, dostatek, który może przerodzić się w pazerność, chciwość i wyzwolić zło, to tematy obecne wyraźnie we wczesnej twórczości autora „Fabryki absolutu” (Továrna na absolutno, 1922), powieści będącej niejako próbą zrozumienia okropieństw I wojny światowej. Fabularnie dostajemy opowieść o konsekwencjach znalezienia przez lokalnego przedsiębiorcę pana G.H. Bondego zastanawiającego ogłoszenia w gazecie „Lidové noviny”. Okazuje się, że umieścił je w prasie inżynier Marek, który jest wynalazcą technologii pozwalającej ze spalanej materii wyzwolić Absolut w stanie czystym. Ambicje pana Bondego mają ogólnokrajowy rozmach, rozpoczyna więc masową produkcję Karburatorów wytwarzających ów Absolut. Tymczasem w Czechosłowacji ludzie zaczynają prorokować i uzdrawiać, sprzedawcy masowo rozdają towar za darmo, pracownicy banków przekazują potrzebującym pieniądze, i tylko chłopi pozostają odporni na epidemię altruizmu. Kościół początkowo też się wzbrania, ale ostatecznie zawiera umowę z Absolutem i uroczyście organizuje jego deifikację. Wytworzonego Boga-Absolutu jest tak dużo, że nawet zaczęto nim bombardować inne kraje.
Čapek w tej powieści dokonuje krytyki stosunków społecznych w społeczeństwie kapitalistycznym, od fabrykantów, przez dziennikarzy, duchownych, naukowców i zwykłych robotników. Bo nadmiar Absolutu okazuje się nie być żadnym rozwiązaniem problemów, a może nawet stać się ich źródłem. Bo człowiek „…żeby samego siebie przekonać, że ma całą prawdę, musi pozabijać tych innych. Właśnie akurat dlatego, że mu tak strasznie na tym zależy, żeby miał sam całego Boga i całą prawdę. Nie może tedy ścierpieć, żeby kto inny miał innego Boga i inną prawdę. Gdyby do tego dopuścił, to musiałby przyznać, że ma tylko parę nędznych metrów, galonów, czy worków bożej prawdy”.
Detektywi i psiak

W kolejnych latach Čapek odchodzi od fantastyki na rzecz oryginalnych, krótkich historyjek detektywistycznych „Opowieści z jednej kieszeni”, „Opowieści z drugiej kieszeni” (Povídky z jedné kapsy, Povídky z druhé kapsy). Pisze też „Księgę apokryfów” (Knihu apokryfů) oraz wydaje tom z wyborem felietonów i drobnej prozy z różnych okresów swojej aktywności dziennikarskiej „Rok ogrodnika” (Zahradníkův rok, Jak se co dělá, Na břehu dnů, Místo pro Jonathana).
A potem… „Gdy przyszedł na świat, był nieokreślonym białym czymś mieszczącym się w dłoni. Tylko para czarnych uszu pozwalała stwierdzić, że to pies. Ponieważ był suką, postanowiłem nazwać ją Daszeńka”. Tak zaczyna się historia niesfornej foksterierki. Ta powieść dla dzieci cieszyła się też w Polsce ogromną popularnością, zwłaszcza po emisji filmu. Bo „Daszeńka, czyli żywot szczeniaka” (Dášeňka čili život štěněte), opowiadająca o przygodach malutkiej suczki, uwodzi swoją narracją. Język tej powieści, różny od uprawianej przez Čapka prozy dla dorosłych, do dziś zaskakuje i zachwyca. Każdego, nie tylko dziecko, zaciekawi ta opowieść, gdy tylko przeczyta: „Daszeńka, siedź spokojnie, nie ruszaj się. Opowiem ci historię o tym, dlaczego terriery kopią dziury w ziemi. Ludzie utrzymują, że szukają tam myszy. Nie szukają. Terriery nigdy nie widziały myszy. Poza tym, mały urwisie, zaraz byś ją przegoniła. A jednak wciąż kopiesz… Wiesz dlaczego? Nie wiesz, prawda?”.
To nie utopia – to dzień dzisiejszy

W drugiej połowie lat 30. powrócił Karel Čapek do utopijno-fantastycznej wizji współczesności obecnej w początkach jego twórczości pisarskiej, co znalazło swoje odbicie w powieści „Inwazja jaszczurów” (Válka s mloky, 1935). Stosując konwencję fantastyki naukowej Čapek skonstruował tę powieść jako przestrogę nie tylko przed niebezpieczeństwami wynikającymi z faszyzmu, przedstawianego jako zagrożenie europejskiej demokracji, ale też polemizował z kapitalizmem, naigrywał się z komunizmu, krytykował kolonializm i mocarstwową politykę Wielkiej Brytanii, Francji i Trzeciej Rzeszy.
„Inwazja jaszczurów”, antycypująca II wojnę światową, zaliczana bywa do antyutopii, choć sam autor polemizował z tym na antenie radiowej w marcu 1936 roku mówiąc: „Krytyka określiła ją jako powieść utopijną. Bronię się przeciwko temu słowu. To nie utopia – to dzień dzisiejszy. (…) Nic na to nie poradzę, ale literatura, która nie troszczy się o rzeczywistość ani o to, co się naprawdę dzieje ze światem, która nie chce reagować na to z siłą, jaka dana jest słowu i myśli, taka literatura – to nie moja specjalność”.
Jaszczury rządzą
„Inwazja jaszczurów” jest historią upadku antropocenu rozpisaną w trzech księgach. Pierwsza to utrzymana w nieco pikarejskim stylu opowieść o spotkaniu kapitana van Tocha z jaszczurami i kolonizacji Oceanii ze wszystkimi jej skutkami, zwłaszcza grabieżczą eksploatacją kolonii. Księga druga jest ostrą polemiką z kapitalizmem w czystej postaci, kultem pieniądza i rządami korporacji. Tu pierwsze skrzypce gra przedsiębiorca znany już czytelnikom prozy Čapka, czyli pan G.H. Bondy, który przekształca szemrany interes poławiania pereł w Eksportową Spółkę Pacyfiku eksploatującą jaszczurzą siłę roboczą, a tę z kolei w koncern ogólnoświatowy pod nazwą Salamander-Syndicate. W trzeciej odsłonie tej historii dochodzi do wojny z płazami żądającymi dla siebie „przestrzeni życiowej” i „relokacji” ludzi. Przemowy, które przez radio wygłasza przywódca jaszczurów Chieff Salamander, jako żywo przywodzą na myśl wystąpienia wodza III Rzeszy.
Możliwe, że to właśnie stało się przyczyną próby aresztowania Čapka przez gestapo. Autor „Inwazji jaszczurów” wyjątkowo trafnie zdiagnozował źródła zła toczącego Europę, ale i ukazał świat lata trzydziestych XX wieku w brunatnych barwach, bo choć w założeniu prześmiewcza, w gruncie rzeczy przecież zaprawiona ironią satyra zawarta w utworze – zwłaszcza z dzisiejszego punktu widzenia, gdy znane są fakty konfliktu wywołanego przez nazistów – budzi szczególną grozę. Čapek przewidział, z przerażającą ostrością, konsekwencje konfliktu zbrojnego w na kilka lat przed wybuchem II wojny światowej. Sama powieść jednak jest doskonałym przykładem kolażu różnych form literackich: prozy, reportażu, notki prasowej, narracji pierwszo i trzecioosobowej. Tworzy to miks gatunkowy, ale pozwala autorowi sprawnie posuwać akcję i uniknąć zarzutu niewystarczającego rozwinięcia niektórych wątków. Tworzący później Stanisław Lem podobnie skonstruował narrację w „Kongresie futurologicznym”.
Czecho-Słowak
Karel Čapek przyjaźnił się z pierwszym prezydentem Czechosłowacji. Poświęcił mu zresztą trzytomowe „Rozmowy z T.G. Masarykiem” powstające w latach 1925-35. Był z pewnością patriotą, bo po zawarciu Układu Monachijskiego napisał „Wydaje mi się, że nie mam już tu nic do roboty, byłbym postacią śmieszną, umarł mi świat, bo uwierzyłem w jakieś zobowiązania, w tzw. honor i tym podobne. Chyba bym się nie poznał w tym tłumie…”. Ale po ustąpieniu z urzędu prezydenta Beneša stał się dla Czechów z jednej strony symbolem rozdartego państwa, a z drugiej kozłem ofiarnym, którego oskarżano po prostu o wszystko.
Naraził się swoim rodakom, ale bardziej nazistom, których sportretował w „Inwazji jaszczurów”. Do tego stopnia, że stał się osobą nr 2 na liście do aresztowania. Gestapo przyjechało nawet do jego domu, ale do obozu trafił tylko jego brat Josef, bo autor „Inwazji jaszczurów” zmarł 25 grudnia 1938 r. na kilka miesięcy przed zajęciem Czech i Moraw przez hitlerowskie Niemcy. Wymknął się w ten sposób nazistom, ale mieli z nim też kłopot komuniści, bo w odróżnieniu od Jaroslava Haška, Čapek krytyce poddał też stosunki społeczne kształtowane przez komunizm. Mimo to publikowany był po wojnie, bo widocznie górę wzięła jego otwarta krytyka nazizmu i faszyzmu.
Karel Čapek spoczął na cmentarzu Wyszehradzkim w Pradze, a na jego pogrzebie stawili się licznie przedstawiciele świata polityki i kultury. Dzisiaj, może nawet wyraźniej niż wtedy gdy tworzył, widać przenikliwość jego myśli i trafność ocen, a przy tym ponadczasową aktualność pozostawionych nam utworów.

