Rozmowa o „Władcy Pierścieni” nigdy mnie nie znudzi – mówiła w Poznaniu Miranda Otto. I dodawała: Nigdy już nie będę częścią czegoś tak wyjątkowego. Odtwórczyni roli Éowiny gościła na Pyrkonie.

Mirandę Otto przywitał na festiwalu tłum fanów. W zaplanowanej na niecałą godzinę sesji pytań i odpowiedzi pytano głownie o ekranizację kultowej powieści J.R.R. Tolkiena w reżyserii Petera Jacksona. Od premiery filmów minęły ponad dwie dekady, ale jak zaznaczała Miranda Otto, wciąż utrzymuje kontakt z kolegami z planu. „Każde z nas ma swoje życie i swoje zobowiązania, ale pamiętamy o sobie” – przekonywała. Zdradzała, że zaledwie kilka dni wcześniej otrzymała SMS od Seana Astina (Sam), w którym informowała ją o swoim wystąpieniu na uniwersytecie w Los Angeles. „Wpadłam też ostatnio na Hugo Weavinga (Elrond)” – mówiła.
Przypominała też, że niedawno wróciła do świata „Władcy Pierścieni” i roli księżniczki Rohanu. Dubbingowała bowiem tę postać w filmie anime „Władca Pierścieni: Wojna Rohirrimów” (The Lord of the Rings: The War of the Rohirrim, 2024) w reżyserii Kenji’ego Kamiyamy. „To było absolutnie wspaniałe doświadczenie móc wrócić do studia [New Line Cinema – red.] i ponownie spotkać tych ludzi, którzy pracowali nad oryginalną trylogią” – mówiła. Producentką filmu animowanego jest m.in. Philippa Boyens, współscenarzystka filmu Jacksona.

„Nie jestem mężem”
„Mój mąż [aktor Peter O’Brien – red] powtarza, że jeśli chce się napisać dobrą postać kobiecą, trzeba ją napisać tak, jakby była mężczyzną. Niektórzy scenarzyści o tym zapominają i tworzą postaci nadmiernie kobiece, co przeszkadza we wcieleniu się w nie” – podkreślała Miranda Otto. Aktorka podkreślała, że w przypadku wyboru ról musi podczas czytania scenariusza poczuć emocjonalną więź z postacią, którą ma zagrać. „Mogę widzieć, że jest to postać bardzo dobrze napisana, ale jeśli nie mam czegoś, co skłania mnie emocjonalnie do wcielenia się w nią, to mam problem. W przypadku Éowiny poczuła więź w momencie, gdy okazało się, że jest to kobieta, która ruszyła samotnie do boju, poszła walczyć i potrafiła się sama obronić się na polu bitwy, nie zasłaniała się żadnym mężczyzną” – tłumaczyła Miranda Otto.
Aktorka nawiązywała do najważniejszą dla tej postaci – ale i ważnej dla całej trylogii – sceny, w której Éowina przebiera się za mężczyznę i wbrew rozkazom, pod pseudonimem Dernhelm, podróżuje z Jeźdźcami Rohanu na bitwę pod Minas Tirith w Gondorze, niosąc ze sobą hobbita Merry’ego. W bitwie na polach Pelennoru konfrontuje się z Władcą Nazgûli, którego zabija. Wcześniej czarnoksiężnik przechwala się, że nie może go zabić „żaden mąż”. Gdy Éowina zadaje mu cios, zdejmuje hełm i mówi: „Nie jestem mężem”.

Fechtunek, konie i kaskaderzy
„To była dla mnie scena znacząca. Długo nad nią pracowaliśmy, bo choć wszyscy mi powtarzali na planie, żebym się nie przejmowała, to ja doskonale wiedziałem, że musze się przejmować, bo to jedna z tych scen, które musza wyjść perfekcyjnie” – podkreślała aktorka. Duble sceny trwały dwa dni. „Tak właśnie pracuje Peter Jackson, który lubi mieć wybór podczas montażu. Zeszłam z planu strasznie poobijana i posiniaczona, ale zadowolona” – mówiła Miranda Otto. I dodawała: „Ta scena nadal pozostaje dla mnie ważna”.
Jak podkreślała, rola we „Władcy Pierścieni” była dla niej wymagająca, także fizycznie i często wiązała się z bólem. „Gdy dostałam tę rolę, cieszyłam się, że będzie ona wymagała sprawności fizycznej. Wiele tygodni ćwiczyłam walkę na miecze i jazdę konną, ściśle współpracowałam z kaskaderami. Te wspomnienia zresztą ostatnio odżyły, bo znalazłam fotografię całej grupy kaskaderów, pracujących wtedy na planie” – wspominała aktorka.

Porwać się na niemożliwe
Jak mówiła, jej ulubioną sceną jest ta w Edoras, gdy wychodzi przed Wielką Salę i patrzy w dal. „Scena była kręcona z helikoptera. Wtedy zrozumiałam, że jestem częścią czegoś tak epickiego. To było niesamowite uczucie” – wspominała Miranda Otto. Jak mówiła, w pamięć zapadło jej też spotkanie poza kadrem, gdy siedziała z ekipą przy ognisku, a każdy dzielił się swoimi doświadczeniami, opowiadał o pracy przy poprzednich filmach.
Jak mówi, od początku wiedziała, że widzowie pokochają filmy Jacksona. „Ale gdy tylko filmy pojawiły się w kinie, poszłam zobaczyć je wraz z publicznością. To było absolutnie niesamowite móc zobaczyć nie tylko jaki efekt przyniosła ciężka praca całej ekipy, ale też ile radości sprawia to wszystkim tym, którzy siedzą na widowni” – mówiła aktorka. Dlatego – jak podkreślała – rozmawianie o „Władcy Pierścieni” nigdy jej nie znudzi. „To dla mnie wspomnienia bardzo wyjątkowe, bo wiem, że nigdy już nie będę częścią czegoś aż tak wielkiego, tak wyjątkowego. A ta wyjątkowość polega przede wszystkim na tym, że twórcy podjęli wielkie ryzyko, porwali się na coś niemożliwego, jak myślano wtedy o adaptacji powieści Tolkiena” – przekonywała Miranda Otto.

Patrzeć na piłkę
Dzieliła się ciekawostkami z planu, jak choćby kulisami kręcenia scen z Johnem Rhys-Daviesem (krasnolud Gimli). „John jest wysoki, a przecież krasnoludy są niskie. Ukazanie tej różnicy wzrostu nie zawsze było łatwe, szczególnie właśnie dla Johna. Zdarzało się więc, że nasze wspólne sceny musieliśmy nagrywać osobno. Ale twórcy mieli wiele metod, by tymi różnicami wzrostu manipulować” – mówiła.
Jak zaznaczała, w porównaniu do filmów, gdzie jest bardzo wiele efektów specjalnych i gry na green screenie, twórcy „Władcy Pierścieni” starali się efekty specjalne wykonywać na planie. „Była taka scena w Helmowym Jarze, gdy miałam patrzeć na Viggo Mortensena [odtwórca roli Aragorna – red.], ale on nie mógł być wtedy z nami na planie. Patrzyłam więc na… piłkę do tenisa i zastanawiałam się czy to w ogóle ma szansę się udąc. A potem okazało się, że magia kina zadziałała znakomicie” – wspominała aktorka.

Trzeba stawiać sobie wyzwania
Jej pierwszą hollywoodzką rolą był występ u boku Harrisona Forda i Michelle Pfeiffer w thrillerze „Co kryje prawda” z 2000 roku w reżyserii Roberta Zemeckisa. Zagrała Mary Feur, tajemniczą sąsiadkę. Wystąpiła też w tym czasie w „Wojnie plemników” w reż. Michela Gondry. W 1999 roku obsadzono ją jako Éowinę we „Władcy Pierścieni: Dwóch wieżach” (2002) oraz „Władcy Pierścieni: Powrocie króla” (2003). Występ Mirandy Otto przyniósł jej nominację dla najlepszej aktorki drugoplanowej od Academy of Science Fiction, Fantasy & Horror Films. W ostatnim czasie aktorka zagrała m.in. Zeldę Spellman w serialu „Chilling Adventures of Sabrina” i filmie „Mów do mnie” (Talk toMe).
„Zawsze staram się próbować czego nowego, wybierać coś, czego do tej pory nie robiłam. Z doświadczenia wiem, granie po rząd podobnych ról się nie sprawdza. Dobrze jest cały czas stawiać sobie wyzwanie” – podkreślała Miranda Otto.
Miranda Otto na Pyrkonie
Poznań, 15 czerwca 2024
Miranda Otto: Talking about “The Lord of the Rings” will never bore me | Talking about “The Lord of the Rings” will never bore me, Miranda Otto said in Poznań. And she added: I will never be part of something so special again. The actress playing the role of Éowina was a guest at Pyrkon.

