felieton

Jak dziś pisać o miłości? | Felieton Dawida Kornagi

No właśnie, jak dziś pisać o miłości? To „dziś” wskazuje, że teraz mamy z tym problem. Wielu od razu wyobraża sobie nie wiadomo co, jakieś igraszki i przewrotki z ludzkim ciałem. Tymczasem chodzi tylko o miłość w czystej postaci. Dobrze więc, kiedy literatura spróbuje coś tu podpowiedzieć – pisze w majowym felietonie Dawid Kornaga.

Dawid Kornaga, fot. Rafał Meszka

Wielu autorów powieści, opowiadań, scenariuszy czy innych pokrewnych form twórczości ma ogromną potrzebę epatowania. Miłość staje się jedynie pretekstem, żeby pokazać konkrety. Czyli miłości tej skutki. Lub nawet nie miłości. W świecie nieustannych aktualizacji Android i iOS, a tym samym update’u setek milionów aplikacji, w świecie efemerycznych trendów i spontanicznych opinii oraz jeszcze bardziej wymyślnych hasztagów, wreszcie w świecie pornografii dostępnej po kilku kliknięciach, w świecie klubów dla swingersów, miłośników wielopłaszczyznowej poliamorii, w obszarze wszechstronnych preferencji seksualnych na różnych poziomach, praktycznie każda próba szokowania opisami czy nagraniami seksu z góry skazana jest na artystyczną porażkę. Chyba że ktoś (a zapewne zawsze się taki w końcu znajdzie) wymyśli jakiś oryginalny patent, który znów wszystkich zaskoczy, a my przetrzemy oczy, „czegoś takiego to jeszcze nie było!”. Nie zmienia to faktu, że ostatecznie chodzi o skandal, o bulwersowanie. Czytaj: w praktyce monetyzację przedstawionej miłości/seksu.

Miłość staje się jedynie pretekstem, żeby pokazać konkrety. Czyli miłości tej skutki. Lub nawet nie miłości. W świecie nieustannych aktualizacji Android i iOS, a tym samym update’u setek milionów aplikacji, w świecie efemerycznych trendów i spontanicznych opinii oraz jeszcze bardziej wymyślnych hasztagów, wreszcie w świecie pornografii dostępnej po kilku kliknięciach, w świecie klubów dla swingersów, miłośników wielopłaszczyznowej poliamorii, w obszarze wszechstronnych preferencji seksualnych na różnych poziomach, praktycznie każda próba szokowania opisami czy nagraniami seksu z góry skazana jest na artystyczną porażkę.

Akcja: Międzynarodowe Targi Książki w Warszawie. Panel Jak dziś pisać o miłości. Prowadzący Krzysztof Beśka. Mieliśmy godzinę na najmądrzejsze koncepty na świecie, na błyskotliwe podszepty ciotek i wujków dobra rada. Ledwo kto się z uczestników rozkręcił, monologi zamieniły się płynnie w dialogi, słowem, powstał dobry klimat rozmowy, to okazało się, że „timing” niemiłosiernie szybko minął. A szkoda, lecz taka specyfika targów, tutaj wszelkie mitingi odbywają się z zegarkiem w ręku.

Tymczasem miłość, oprócz tej tinderowej, potrzebuje znacznie więcej czasu.

Mimo to jakimś cudem udało się powiedzieć całkiem sporo. Oczywiście, na zasadzie dotknięcia tematu jako takiego. Ale tak bywa ze spotkaniami o sprawach ważnych, a nawet najważniejszych. Mają być triggerem, czyli cynglem, za który się pociąga, żeby oddać strzał. Strzał, który wywoła chęć dalszych rozważań.

Jak więc pisać o miłości, aby nie powielać klisz? Jak pisać o miłości bez min banału? Jak pisać o miłości, żeby odbiorca poczuł dosłownie całym sercem i umysłem, że go nie ściemniamy, nie zwodzimy literacko na manowce, że faktycznie ta cała miłość dramaturgicznie odgrywa ważną rolę, a równocześnie coś nam jeszcze mówi: jak kochać lub, dla kontry, nie kochać.

Błyskawicznie więc robię subiektywny przegląd własnych książek i widzę jedną ciekawą korelację: mnie zawsze fabularnie ciągnie do pisania o miłości, ale miłości, która się wyczerpuje, która krwawi, która ledwo już dycha. W codziennym życiu pragnę kochać do upadłego, pragnę się poświęcać i wciąż na nowo uczyć empatii. Za to w życiu prozatorskim niczego tak nie pragnę, jak wrzucać bohaterów w związki bez przyszłości, w straszliwe zdrady, we wszelkie etyczne kontrowersje, w zbrodnie nawet, byle wyszli na swoje. Podsumowując, zdecydowanie łatwiej wychodzi mi pisanie o końcu miłości niż o jej początku. Moje postaci w momencie ich poznania trwają w relacjach, po czym nagle ich światy zaczynają się walić. Myślę, że mocne przykłady znajdziecie choćby w ostatnich powieściach jak Berlinawa (2014) czy Miłość i zbrodnie w czasie wolnym (2023). Ale i Cięcia (2011) mają sporo do powiedzenia o związku w stadium rozpadu.

Mnie zawsze fabularnie ciągnie do pisania o miłości, ale miłości, która się wyczerpuje, która krwawi, która ledwo już dycha. W codziennym życiu pragnę kochać do upadłego, pragnę się poświęcać i wciąż na nowo uczyć empatii. Za to w życiu prozatorskim niczego tak nie pragnę, jak wrzucać bohaterów w związki bez przyszłości, w straszliwe zdrady, we wszelkie etyczne kontrowersje, w zbrodnie nawet, byle wyszli na swoje.

Tutaj można zapytać o powody takiej „zajawki”. Cóż, drama zawsze ciekawiej się przedstawia niż flauta niedziania się, po prostu. Jednak, kiedy przedzieram się przez powieści, gdzie rozprawia się o uczuciach, widzę, jak często autorzy popadają w pułapkę nie swojej projekcji. Wchodzą w dawno przerobione schematy, nie mówiąc już o czysto heteronormatywnych więziach. W wyniku czego te homoseksualne stają się przez to niszowe. Że niby tylko ta społeczność może pisać o sobie. Szkoda, ponieważ miłość nie kocha się w organach, tylko w osobowościach.

Nie ma i nie będzie jednej opcji, jak pisać o miłości. Albo o jej braku, o jej stopniowym przerzedzaniu się, jak w moich powieściach. Miłość jest bardzo trudnym tematem dla wielu twórców; wolą iść w kryminał, w czystą sensację, zostawiając wąskie ramy dla miłości projektowanej jedynie przez łóżkowe wygibasy.

Pisanie o miłości wymaga jedynego imperatywu, trudnego w praktyce — szczerości. Niestety, szczerość może być różnie postrzegana. Szczerość może być wulgarna. Albo pruderyjna. Albo taka pomiędzy. Dla mnie szczerość jest zmierzeniem się z własnymi uprzedzeniami, taką ambitną próbą odklejenia się od łatek, które przykleja nam życie. Nawet niebywale zdolni autorzy potrafią popaść w szablon miłości zerojedynkowej. Nadrabiają fabułą, co nie ratuje samego pisania o miłości. Zazdrość, zdrada, zawiść, złość, tak, to pewne silniki dramaturgii. Warto dołączyć dodatkowy – ten twój maksymalnie szczery.

Przeczytaj także:

Odkryj więcej z Zupełnie Inna Opowieść

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej

Odkryj więcej z Zupełnie Inna Opowieść

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej