artykuł

„Dajmy każdemu żyć, jak chce” | 160. rocznica urodzin Marii Rodziewiczówny

Dała nam „Czahary”, „Lato leśnych ludzi”, „Między ustami a brzegiem pucharu”, „Dewajtis”. 160 lat temu urodziła się Maria Rodziewiczówna.

Maria Rodziewiczówna, drzeworyt Józefa Holewińskiego, fot. Wikimedia Commons / domena publiczna

„Dajmy każdemu żyć, jak chce, a kogo warto, kochajmy i ceńmy” – pisała w „Między ustami a brzegiem pucharu”. A jak ona chciała żyć? Zarządczyni majątku w Hruszowej, kobieta z blizną na twarzy – pamiątką po kuli wystrzelonej przez złodziei w trakcie napadu rabunkowego podczas I wojny światowej. Nosząca się po męsku i mieszkająca z kobietami gorliwa katoliczka, która urządziła w domu kaplicę i ufundowała kościół. Przejawiająca krytyczny stosunek do Żydów, przez krótki czas członkini władz Obozu Zjednoczenia Narodowego, która po pierwszej wojnie światowej zainicjowała odbudowę chederu w Antopolu.

Bywała porywcza – znana jest choćby sprawa z 1890 roku, gdy w gniewie pobiła pastucha. Groziły jej za to nawet dwa tygodnie aresztu, ale skończyło się na wypłacie pięciu rubli odszkodowania. Rok później ktoś podpalił zabudowania jednego z jej folwarków, w ogniu stanęła stodoła, młocarnia i obora z pięćdziesięcioma sztukami bydła. A przecież jednocześnie uchodziła Rodziewiczówna za osobę dbającą o okolicznych chłopów, którzy znajdowali u niej choćby pomoc medyczną. Nazwano ją Sprawiedliwą Panią i Matką, a chłopi ufundowali dzwony do jej kaplicy i za darmo zwieźli cegły na stawiany przez nią kościół.

Na Sybir i pensję u „Mateczki”

W dzieciństwie życie jej nie rozpieszczało. Urodzona 2 lutego (lub 30 stycznia, lub 3 lutego) 1864 roku we wsi Pieniuha na Grodzieńszczyźnie w rodzinie ziemiańskiej, bardzo szybko doświadczyła srogości carskiej władzy. Za przechowywanie broni powstańców styczniowych jej rodzice zostali skazani na konfiskatę rodzinnego majątku i zesłanie na Syberię. Matce zezwolono na urodzenie córki, ale już kilka miesięcy później Maria została oddana pod opiekę krewnym.

Po powrocie z zesłania rodzice przyszłej pisarki zamieszkali z córką w Warszawie, klepiąc jednak biedę. Zmieniło się to, gdy ich daleki krewny, Ksawery Pusłowski, zatrudnił ojca Marii na stanowisku administratora nieruchomości, a jeszcze bardziej znacząca zmiana nastąpiła w 1875 roku, gdy  Rodziwiczowie odziedziczyli majątek Hruszowa na Polesiu. Maria uczęszczała w tym czasie na pensję prowadzoną przez Marcelinę Darowską, beatyfikowaną potem przez Jana Pawła II. Przyszła pisarka z rozrzewnieniem wspominała ten czas na pensji, z jej atmosferą przesyconą religijnością i patriotyzmem, a samą Darowską nazywała „Mateczką”.

U Konopnickiej i w Falenicy

Maria Rodziewiczówna, Straszny dziadunio

Prawdopodobnie już wtedy Rodziewiczówna pisała – można założyć, że w tamtym czasie powstał choćby „Kwiat lotosu” (wydany w 1889 roku). Zadebiutowała jednak w 1882 roku drukując pod pseudonimem Mario (podpisywała też swoje utwory pseudonimami Žmogus i Weryhow) 3 i 4 numerze „Dziennika Anonsowego” dwie nowelki – „Gamę uczuć” i „Z dzienniczka reportera”. Pod tym samym pseudonimem opublikowała w 1884 w redagowanym przez Marię Konopnicką „Świcie” nieco obszerniejsze opowiadanie „Jazon Bobrowski”, a w 1885 humoreskę „Farsa panny Heni”.

Debiutem powieściowym Rodziewiczówny był „Straszny dziadunio”, którym zwyciężyła w 1886 w konkursie ogłoszonym przez „Świt”, gdzie powieść tę opublikowano w odcinkach. Była już wtedy od kilku lat zarządczynią majątku Hruszowa, którym zajęła się w 1881 roku, po śmierci ojca. To też wtedy zmieniła swój wygląd – za zgodą matki obcięła włosy na krótko, zaczęła nosić też „męskie” żakiety (ale do spódnic). A kilka lat po śmierci babci, matki i siostry Rodziewiczówna zamieszkała w majątku z Heleną Weychert, poznaną w Stowarzyszeniu Ziemianek. Po kilku latach wspólnie kupiły mieszkanie przy ulicy Brackiej w Warszawie i posiadłość nieopodal podwarszawskiej Falenicy (dziś osiedle w Warszawie). „Żaden chłop nie pozna się tak na babie, jak druga baba. Chytrość w nich jednaka, to i znajomość lepsza” – pisała w „Czarnym chlebie” (1914). Jaki rodzaj związku je łączył? Nie wiadomo na pewno, ale przecież w „Błękitnych” (1890) przestrzegała przed nadmierną ciekawością: „Cudza tajemnica nie jest nigdy naszą własnością”.

Między ustami a Wielką Wojną

Maria Rodziewiczówna, Dewajtis

Mniej więcej w tym czasie ukazała się jedna z jej najbardziej znanych powieści –  „Dewajtis” (1889). To nagrodzona w konkursie literackim „Kuriera Warszawskiego” i tłumaczona na kilka języków opowieść o sile charakteru, zdolności do poświęcenia i gotowości do stawienia czoła wszelkim przeciwnościom losu. Bohater powieści, Marek Czertwan, podejmuje się opieki nad majątkiem zaginionego przyjaciela, co okazuje się dla niego wyrokiem rujnującym jego plany ułożenia sobie życia. Powieść została zekranizowana jako serial telewizyjny w 2023 roku. W głownych rolach wystąpili Karol Dziuba (Marek Czertwan), Małgorzata Pieczyńska (Olga Czertwan, macocha Marka) i Maria Pakulnis (Aneta Czertwan, ciotka Marka).

Dla pisarki ten czas jest okresem wzmożonej pracy twórczej. Między rokiem 1889 a wybuchem Wielkiej Wojny zdąży opublikować m.in. „Kwiat lotosu” (1889), „Hrywda” (1891), „Anima vilis” (1893), „Pożary i zgliszcza” (1893), „Ryngraf” (1895), „Magnata” (1900), „Wrzos” (1903), „Czahary” (1905), „Ragnarök” (1906) i „Atmę” (1911). To wtedy ukazała się też powieść „Między ustami a brzegiem pucharu” (1889) – opowieść o hrabim Wentzelu Croy-Dülmenie, pruskim arystokracie, który nienawidzi wszystkiego co polskie, mimo że sam jest półkrwi Polakiem. Los chce jednak, że pewnego dnia zakochuje się w pięknej Polce. Uczucie to musi doprowadzić do jego przemiany. Ta powieść została zekranizowana w 1987 roku. W filmie w reżyserii Zbigniewa Kuźmińskiego zagrali m.in. Jacek Chmielnik (hrabia Wentzel), Robert Inglot (Herbert von Blankenheim), Barbara Brylska (pani Mielżyńska) i Jacek Czyż (Jan Chrząstkowski).

Konspiratorka, społeczniczka i „Orlik”

Maria Rodziewiczówna, Lato leśnych ludzi

Jeszcze w 1905 roku Maria Rodziewiczówna rozpoczęła aktywną działalność społeczną, zakładając choćby rok później tajne stowarzyszenie kobiece Unia. Po wybuchu I wojny światowej współorganizowała szpital wojskowy, pomagała także w tworzeniu tanich kuchni dla inteligencji i bratniej pomocy akademickiej. Już po wojnie inicjowała powstanie kółka rolniczego w Hruszowej, budowę łaźni parowej, odbudowę chederu w Antopolu. W czasie wojny polsko-bolszewickiej pełniła obowiązki sekretarki w Komitecie Głównym PCK, została też mianowana komendantką Kobiecego Komitetu Ochotniczej Odsieczy Lwowa na miasto Warszawa.

To w tym czasie wydała „Lato leśnych ludzi” (1920). To historia trójki przyjaciół – Rosomaka, Pantery i Żurawia, którzy spędzają lato w leśnej głuszy na Polesiu. Swój czas poświęcają pomocy zwierzętom, pracy na roli i podziwianiu piękna krajobrazu. Doświadczonym „leśnym ludziom” towarzyszy młody „praktykant”. Jest to chłopak z miasta, który u ich boku nabiera doświadczenia i zdobywa zaszczytne miano Orlika. Opis bytowania w głuchej puszczy jest tu pretekstem do ukazania piękna i siły natury, a także jej ozdrowieńczego wpływu na człowieka, jak również ucieczki od miejskiej cywilizacji technicznej. Powieść została w 1985 roku sfilmowana – w serialu telewizyjnym w reżyserii Władysława Ślsickiego zagrali m.in. Wiktor Zborowski, Jerzy Bińczycki, Sylwester Maciejewski i Rafał Wieczyński.

Za zasługi i obowiązki

Maria Rodziewiczówna, Między ustami a brzegiem pucharu

Jej ostatnia powieść, „Gniazdo Białozora”, ukazała się w 1931 roku. Wybuch II wojny światowej zastał pisarkę w Hruszowej, skąd w październiku 1939 roku została wysiedlona. Dzięki fałszywym dokumentom przekroczyła granicę z terenami okupowanymi przez III Rzeszę, wraz z ówczesną towarzyszką życia, daleką kuzynką, Jadwigą Skirmunttówną, ale dostała się do obozu przejściowego w Łodzi. Tam zresztą, jak pisze Edward Marian Wróblewski w „Wygnańcach”, doświadczyła ze strony współosadzonych aktów uwielbienia: „podchodziły pojedyncze matki, dziewczęta i chłopcy, i całowali ręce i kolana p. Marii, dając tym wyraz głębokiej czci i umiłowania za zasługi dla Narodu Polskiego w okresie zaboru i niewoli naszej ziemi Ojczystej”.

Po wydostaniu się z obozu, pojechała do Warszawy. Po klęsce powstania znalazła się w Milanówku, a potem w Żelaznej w powiecie skierniewickim i zamieszkała w pobliskiej leśniczówce w Leonowie. Tam zmarła w wyniku zapalenia płuc w listopadzie 1944, w wieku 80 lat. Pochowano ją w Żelaznej, ale 11 listopada 1948 roku jej prochy umieszczono w nowym grobie na cmentarzu Powązkowskim w Warszawie.

W „Atmie” pisała: „Życie, świat, ludzkie prawa – te katują, więżą, zabijają; śmierć toć tylko złuda niedoli, a naprawdę to wolność dopiero”.

Grób Mari Rodziewiczówny na warszawskich Powązkach, fot. zupelnieinnaopowiesc.com

Odkryj więcej z Zupełnie Inna Opowieść

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej

Odkryj więcej z Zupełnie Inna Opowieść

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej