fantastyka książki powieść graficzna

Arka przezimowania | Jean-Marc Rochette & Jacques Lob, & Benjamin Legrand, & Olivier Bocquet, Snowpiercer

Superluksusowy pociąg, kaprys multimiliardera, okazuje się być ostatnim miejscem na zlodowaciałej ziemi, w którym jeszcze żyją ludzie – o powieści graficznej „Snowpiercer” ilustrowanej przez Jean-Marca Rochette’a, do scenariuszy Jacques’a Loba, Benjamina Legranda i Oliviera Bocqueta pisze Jakub Hinc.

„Przemierzając biały bezkres wiecznej i lodowatej zimy, od jednego do drugiego krańca planety sunie pociąg, który nigdy się nie zatrzymuje. Oto liczący tysiąc i jeden wagonów snowpiercer” – brzmią pierwsze słowa komiksu Marca Rochette’a, do której scenariusz napisał Jacques Lob. Tak też zaczyna się przygoda czytelników z powieścią graficzną, noszącą wiele mówiący tytuł „Snowpiercer. Przez wieczny śnieg”.

Pierwsze skojarzenie, jakie mogłoby się nasunąć po lekturze tych słów, stanowi nawiązanie do „Księgi tysiąca i jednej nocy”, znanej również jako „Baśnie z tysiąca i jednej nocy”, czyli zbioru pochodzących z IX–X w. baśni, podań, legend i anegdot opartych na dawnych opowieściach arabskich, legendach staroindyjskich, epopejach perskich i starożytnych przypowieściach babilońsko-asyryjskich, zamkniętych w kompozycyjną ramę legendy o sułtanie Szachrijarze i jego żonie Szeherezadzie.

I nie jest to błędny trop. Bo choć sama opowieść o pociągu, pędzącym przez ścięty lodem świat, na pozór wydaje się niewiele mieć wspólnego z opowieściami Szeherezady, to przecież nie można odmówić autorom tego, że w opowieści tej zaszyli wiele kodów kulturowych, które właściwie odczytane, zwłaszcza w historii zawartej w pierwszym zeszycie, pozwolą na odnalezienie i tych związków. 

Historia pierwsza: Snowpiercer

„Baśnie z tysiąca i jednej nocy” są poniekąd odbiciem wyobrażeń ludzi prostych o życiu sfer wyższych, stąd naiwne opinie i opisy, pełne przesady, np. co do sutości posiłków. Ale przecież właśnie przekonanie ogonowców, pasażerów z końcowych wagonów, o luksusach klasy pierwszej podróżującej na pokładzie Snowpiercera tuż za lokomotywą, popycha szukającego szansy na lepszy byt Proloffa do włamania się do części pociągu zajmowanej przez klasę drugą.

Czymże jednak jest Snowpiercer? Superpociąg, kaprys multimiliardera, który planował w dwudziestodniową podróż, bez potrzeby postoju, zabierać bogaczy znudzonych rejsami luksusowymi jachtami, którzy chcieliby przeżyć przygodę życia i, co oczywista, stać na kaprys objazdu świata po specjalnej trasie. Teraz pociąg okazuje się być ostatnim miejscem na zlodowaciałej ziemi, arką, na pokładzie której żyją są ostatni ludzie na Ziemi.

Koniec świata, który nastąpił nie był ani spektakularny, ani epicki. Ot, po prostu, w trakcie trwającej na Ziemi wojny ktoś postanowił posłużyć się bronią klimatyczną. A ta była „tak bardzo gotowa, że zadziałała przerastając wszelkie oczekiwania!” – powie Proloff w rozmowie Alem – archiwistą, bibliotekarzem, uosabiającym całą pozostałą na świecie inteligencję, wiodącym go od wagonów wojskowych, aż do czoła pociągu.

Podróż przez piekło

Al jest poniekąd figurą przewodnika, otwierającego Proloffowi oczy na prawdę, niczym Wergiliusz z „Boskiej komedii” Dantego, lub nawet Biały Królik z „Alicji w krainie czarów”, wiodący dziewczynkę przez obcą jej krainę, rządzącą się swoimi prawami i moralnością. Bo podróż Proloffa przez wagony Snowpiercera jest podobna do wędrówki Dantego przez piekło, a spotykani po drodze współpasażerowie przypominają częstokroć groteskowych mieszkańców krainy po drugiej stronie lustra. Ale za Proloffem ciągnie się odór śmierci, który przywlókł za sobą z ogona. Gdy więc dociera do „świętej lokomotywy” i zajmuje miejsce Aleca Forestera, który stworzył perpetuum mobile zasilające pociąg, okazuje się być ostatnim człowiekiem na Ziemi. Ale przygoda pociągu prującego przez pokrytą śniegiem i lodem zmrożoną Ziemię, się jeszcze nie kończy.

Historia druga: Icebreaker

Drugi album „Snowpiercer. Przez wieczny śnieg” zawiera aż dwa zeszyty. Pierwszy z nich, noszący tytuł „Snowpiercer. Mierniczy”, eksploruje wątek przemierzającego lodowy świat pociągu. Tym razem rozgarniając hałdy śniegu, po torach sunie Icebreaker.

Pociąg przeprowadza pierwszy w swojej historii manewr hamowania, kontroluje go grupa radnych i księży wyznających kult „świętej lokomotywy”, a w wewnętrznej telewizji puszczane są modlitwy za pasażerów Snowpiercera.

Gdy pociąg się zatrzymuje, wagony opuszcza grupa „mierniczych”. Za wychodzącymi na zewnątrz, tak daleko, jak tylko można bez odmrożenia sobie uszu, podąża chłopiec. To ratuje mu życie, bowiem jeden ze zdezorientowanych hamowaniem pasażerów detonuje granat i zabija jego rodziców oraz wielu innych pasażerów. Chłopiec, Puig Vallès postanawia wówczas zostać w przyszłości godnym szacunku mierniczym.

Budowanie kreacji

Piętnaście lat później na pokładzie Icebreakera zaczyna rosnąć strach przed zderzeniem ze Snowpiercerem lub tym co z niego zostało, a manewry hamowania stają się coraz częstsze, co nie poprawia samopoczucia pasażerów. I choć inne parametry wyglądają korzystnie, to w wagonach rośnie niepokój i rodzą się zadziwiające pomysły, jak ten, że ludzie wcale nie jadą pociągiem przez zlodowaciałą Ziemię, ale są kosmicznymi podróżnikami.

Córka radnego Kennela, która wówczas, gdy doszło do masakry, była małą dziewczynką, jest teraz nordystką i zajmuje się budowaniem kreacji, pozwalających oderwać się od wagonowej codzienności wirtualnych i multimedialnych podróży do świata Indian i cowboyów, albo na areny starożytnego Rzymu. Ponieważ jednak kreacje te sprzykrzyły się już podróżnym, zmęczonym wieloletnią jazdą bez widoku na stację końcową, Val chce nakręcić materiał z mierniczym w roli głównej.

Mechanizmy władzy

W tym zeszycie narracja łączy tę dwójkę. Zanim jednak Val i Puig rzeczywiście połączą siły, młoda kobieta uratuje życie mierniczego, wysłanego na misję samobójczą samolotem startującym z platformy pociągu. Puig zostaje wtajemniczony w tajemnice rangi racji stanu Icebreakera, a są one iście makiaweliczne. Wyjaśnia się też los Snowpiercera i to czy rzeczywiście spotkanie z nim może zagrozić drugiemu pociągowi.

Autorzy odkrywają przed czytelnikami kolejne warstwy wtajemniczenia, które pozwalają trzymać w ryzach ludzi zamkniętych w metalowej puszce krążącej po torach ułożonych na zlodowaciałej planecie. I choć ta opowieść rozpoczyna się od retrospekcji, a zamyka piętnaście lat później raptem w ciągu kilku dni, to odsłania zarówno mechanizmy władzy, jak i pokłady ludzkiej głupoty.

Opowieść trzecia: melodia nadziei?

W drugim zeszycie w obrębie tego tomu śledzimy dalsze losy Val i Puiga. „Snowpiercer. Przeprawa” jest jednak utrzymaną w innym duchu narracją, która wiąże się z rozbudzoną w pasażerach drugiego ze Snowpiercerów – Icebreakera – nadzieją skrzesaną tajemniczym przekazem radiowym, jaki odbierają maszyniści.

Przeczytaj także:

Zanim jednak okaże się czy była ona płonną, czy może jednak wątła jej iskra zdołała wzniecić prawdziwy ogień na lodowym globie, dochodzi do wybuchu w wagonach „na północy środka”. Wywołuje to naturalnie zamieszanie w wagonach Icebreakera. A przy tym rodzi się pytanie o to, jaką wiedzą podzieliła się z Puigiem Vallèsem Rada.

To kolejny tom, w którym śledząc losy bohaterów, jesteśmy prowadzeni kreską i krótkim tekstem zamkniętym w chmurce, za kulisy wielkiej polityki. Wielkiej, choć uprawianej tylko na pokładzie ostatniego, krążącego po lodowej pustyni pociągu. Wielkiej, choć niezmiernie cynicznej i zakładającej możliwość wykorzystania tych, którzy nie potrafią się przeciwstawić jej mechanizmom i zmieleni zostać mogą w jej trybach.

Perpetuum mobile

W tej historii jesteśmy świadkami zamachu, próby puczu i przejęcia władzy. I gdy sytuacja zdaje się być beznadziejna, drugi z prujących przez śnieg i lodową zmarzlinę pociągów „aby spróbować dotrzeć na drugi koniec świata, Snowpiercer [Icebreaker red.] zmienia się w morskiego węża. Pełznie powoli po zamarzniętym morzu, prowadzony akordami zapomnianych melodii”. Okazuje się bowiem, że przewidujący konstruktorzy pociągu wyposażyli go w gąsienice dające mu, w razie potrzeby, szansę na to, by podróżni mogli ominąć przeszkody leżące na torach inną drogą. Tym razem Icebreaker wykorzystuje tę możliwość, by podążyć za muzyką, jaką namierzają maszyniści.

W warstwie fabularnej tej opowieści widzimy roszady u szczytu władzy, przekupstwo i zdradę, które zdają się napędzać „świętą lokomotywę” nie mniej niż wymyślone przez genialnego inżyniera perpetuum mobile. Opowieść ta niesie jednak ze sobą ponadczasowe przesłanie o napędzającej ludzkie działanie sile ducha i niedającej się poskromić nadziei, pozwalającej przekraczać granice niemożliwego i osiągać to, co z pozoru wydawałoby się, że jest po prostu niemożliwe. Pasażerowie Icebreakera docierają więc przez lodową taflę zamarzniętego morza na inny kontynent, by sprawdzić skąd dochodził do nich tajemniczy sygnał dźwiękowy.

Opowieść czwarta: oziębienie przez ocieplenie

Czwarta opowieść zaczyna się dokładnie w tym miejscu, w którym Rochette i Legrand skończyli swoją opowieść o podróży Icebreakera przez śniegi i lód. I dopiero teraz, pisząc te słowa, zdałem sobie sprawę z tego, że ta historia, opowiedziana przez Rochette’a wspólnie z Bocquetem różni się od wcześniejszych. Nie chodzi jednak o to, że tym razem Snowpiercer stoi nieruchomo przy antenie nadającej melodię, ale o to, że narracja nabiera z każdą kolejną stroną barw.

Opowieść o podróży pierwszego Snowpiercera i potem historie Icebreakera snute monochromatyczną czarną kreską w trzech poprzednich zeszytach poniekąd wprowadziły do tej narracji rys eskapistyczny. Nie tak dawno temu, a na pewno jeszcze nie w czasach, gdy Rochette z Lobem tworzyli w 1982 r. swój pierwszy album Snowpiercera, sprawy globalnego ocieplenia i katastrofy klimatycznej wywoływały jedynie uśmiech na twarzy większości ludzi. Dziś, gdy lodowce się kurczą, co  ozna zobaczyć gołym okiem, średnie temperatury na świecie osiągają najwyższe poziomy od początku pomiarów, gdy zaczyna brakować wody pitnej, a pożary pustoszą ogromne połacie lasów i pola uprawne, myśl leżąca u zarania pierwszej powieści graficznej z tej serii wcale już nie wydaje się należeć do kategorii science fiction.

Dźwięki melodii

Narracja tego albumu rozpoczyna się w chwili, gdy mierniczy z Icebreakera wchodzą do stacji nadającej tajemniczy sygnał i nie znajdując tam żywej duszy zrezygnowani chcą wracać do swojego pociągu. Zanim jednak tam dotrą, by być może kontynuować dalej swoją pozbawioną nadziei podróż, postanowią jeszcze odnaleźć źródło energii, z której czerpie moc nadajnik wysyłający sygnał w eter.

Oczywiście i tu do głosu dochodzą ludzie, dla których władza, a najlepiej władza absolutna, jest motorem napędowym zdolnym gnać ich do celu choćby po trupach, bardziej skutecznie nawet niż silnik „świętej lokomotywy”. Tym razem taką figurą jest Laura Lewis, która personifikuje podłość i małostkowość, skryte za głoszonymi hasłami prawa i sprawiedliwości.

Zanim jednak zobaczymy prawdziwe oblicze Lewsi, okazuje się, że lokomotywa dojechała do budowli, na której znajdująca się antena rozsyłała dźwięki melodii. Pociąg zatrzymał się jednak nie u podnóża tej konstrukcji, jak można by było domniemać, lecz u jej wierzchu, przy antenie posadowionej na jej dachu. U szczytu zasypanego zwałami śniegu drapacza chmur. Poszukując źródła energii napędzającej maszynę, pasażerowie pociągu dostają się do wnętrza budynku i zostają uprowadzeni przez tajemnicze osoby skrywające twarze za maskami.

Przeczytaj także:

Na miejscu, dokąd zostają zabrani pod bronią, znajdują zaskakującą przestrzeń pełną światła, ciepła i bujnej roślinności. A ludzie w maskach okazują się tworzyć spolegliwą społeczność, którą kierują tajemniczy Nastawniczy.

Opowieść o pociągu prującym przez śniegi i lody, ciągnącym tysiąc i jeden wagonów, nie mogłaby się skończyć w ten sposób, dlatego Rochette i Bocquet pozwalają swoim bohaterom, z części innych pociągów, zwabionych w sidła Nastawniczych, skonstruować nowego Snowpiercera i na jego pokładzie wyruszyć na poszukiwanie miejsca, w którym ludzkość mogłaby się na nowo odrodzić.

Snowpiercer na dużym i małym ekranie

„Snopiercer”, fot. materiały prasowe

Niedawno Netflix wyemitował trzy sezony serialu TNT pod tytułem „Snowpiercer” (w 2023 r. pojawi się sezon 4., ostatni), ale prócz tytułu i ogólnej myśli przewodniej oraz narzucających się podobieństw scenograficznych, czy konstrukcji niektórych bohaterów, świat oglądany na ekranach telewizorów jest dalece różny od tego narysowanego przez Rochette’a.

Zamiast bomby klimatycznej, jest dla naszej rzeczywistości o wiele bardziej sugestywny przypadek naukowców chcących przeciwdziałać efektowi cieplarnianemu, którym wymyka się spod kontroli eksperyment schłodzenia atmosfery, tworzący z Ziemi po raz drugi w jej historii „Śnieżkę”. Nie ma prezydenta, którego w serialu zastąpił wszechwładny Pan Wilford (Sean Bean), a na straży ładu w pociągu stoi „gościnność” kierowana przez stewardesssy Melanie Cavill (Jennifer Connelly) i Ruth (Alison Wright). W serialu, podobnie jak powieści graficznej, występuje też dwójka sfiksowanych naukowców, ale w komiksie Wilfrid i Nora Headwoodowie mają do odegrania inną rolę.

Historia serialowa, w dużym stopniu oparta na filmie z 2013 r. w reżyserii nagrodzonego kilka lat później Złotą Palmą i Oscarem za „Parasite” Bonga Joon-ho, koncentruje się na przygodzie i opowieści o perypetiach bohaterów, gubiąc niestety przy tym cały bagaż filozoficzny, który w ruchomych obrazach nawet jeśli się pojawia, to nie ma dość czasu odpowiednio wybrzmieć. Świat oglądany na ekranie, nie ważne czy dużym, czy też małym, może być mimo tych niedoskonałości dobrym wstępem do sięgnięcia po powieści graficzne ze „Snowpiercerem” w tytule. Zwłaszcza, że Rochette wydał już dwa kolejne albumy i zapowiedział trzeci, a polski wydawca czeka z ich publikacją na ten właśnie moment, co pozwolić ma polskiemu czytelnikowi na poznanie od razu całej kolejnej trylogii, która będzie opowiadała o pociągu prującym przez śnieg.

Jean-Marc Rochette & Jacques Lob, Snowpiercer. Ucieczka (Le Transperceneige. L’Échappé)
Przełożył Jakub Syty
Wydawnictwo Kurc, Koluszki 2022
ISBN: 9788396476128

Jean-Marc Rochette & Benjamin Legrand, Snowpiercer. Mierniczy; Przeprawa (Le Transperceneige. L’Arpenteur; La Traversée)
Przełożył Jakub Syty
Wydawnictwo Kurc, Koluszki 2022
ISBN: 9788396476135

Jean-Marc Rochette & Olivier Bocquet, Snowpiercer. Stacja końcowa (Le Transperceneige. Terminus)
Przełożył Jakub Syty
Wydawnictwo Kurc, Koluszki 2022
ISBN: 9788396159250

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: