artykuł

Rzecz o leczniczej marihuanie | Premiera książki „Zdrowaś mario” Aleksandry Pezdy

Nie napisałam książki o zielarstwie, ale o ciężko chorych ludziach, którzy muszą żyć ze świadomością, że istnieje coś, co mogłoby im pomóc, ale jest to u nas nielegalne – mówiła podczas promocyjnego spotkania Aleksandra Pezda, autorka książki reportażowej „Zdrowaś mario. Reportaże o medycznej marihuanie”.

 

Aleksandra Pezda, fot. Przemysław Poznański/zupelnieinnaopowiesc.com

Pezda jest dziennikarką, ale także współzałożycielką Koalicji Medycznej Marihuany. A jednak jej książka nie ma charakteru propagandowego.

­- Marzyłam sobie, że napiszę książkę, w której znajdą się przykłady konkretnych wyleczonych osób wraz z ich dokumentacją medyczną, by móc pokazać to lekarzom nieprzekonanym do leczenia konopiami. Ale szybko porzuciłam ten pomysł. On jest niewykonalny w kraju, w którym marihuana zasadniczo wciąż nie jest legalna, więc wszyscy chorzy, z którymi rozmawiałam używali jej nielegalnie. Najczęściej w ukryciu przed lekarzami, więc nie ma mowy o żadnej dokumentacji – tłumaczyła reportażystka.

Zdecydowała się więc pokazać jak do leczniczych właściwości konopi podchodzą chorzy, lekarze i naukowcy.

– Poznałam lekarkę, która od pacjentów dowiedziała się, że marihuana może pomóc w leczeniu padaczki lekoopornej. Ona nic o tym nie wiedziała, traktowała marihuanę jako narkotyk. Ale usiadła wieczorem przed komputerem, znalazła wyniki badań i zdziwiona krzyknęła do siebie w środku nocy: „Jezus, Maria, ukrywają przed nami lek na wszystko!”. Wtedy pomyślałam, że trzeba sprawdzić, ile jest w tym prawdy, a ile mitu – tłumaczyła autorka.

Aleksandra Pezda, fot. Przemysław Poznański/zupelnieinnaopowiesc.com

Dlatego w książce znajdziemy pytania, na które – jej zdaniem – wciąż nie ma odpowiedzi.

– Najważniejszym z nich jest to czy marihuana rzeczywiście pozwala niszczyć nowotwory. Odpowiedź na to pytanie jeszcze nie istnieje – wyjaśniała Aleksandra Pezda.

Ale odwiedza Markusa z Jaśkowic, chłopca z nowotworem, którego z oddziału onkologicznego wypisano do domowego hospicjum. Żeby umarł. Rodzina zdecydowała się na leczenie chłopca CBD (kannabidiol) czyli zawartym w marihuanie związkiem niepsychoaktywnym.

– Markus wstał z mar. Lekarze dawali mu dwa tygodnie, żyje już po chorobie dwa lata – opowiadała autorka. Ale przyznawała, że ta historia wcale jest jednoznacznie pozytywna. – Ostatnie wyniki znowu są niepokojące. Problem w tym, że Markus wymknął się systemowi, przeszedł już radioterapię i chemioterapię, uznano, że umrze. Potem wygrał los na loterii, a dla kogoś takiego nie ma miejsca w systemie. Teraz nikt go nie chce się nim zająć, bo już w zasadzie wyczerpał drogę konwencjonalnego leczenia. Moim marzeniem jest, żeby ktoś wreszcie to zauważył i pomógł Markusowi – apelowała Pezda.

Aleksandra Pezda, fot. Przemysław Poznański/zupelnieinnaopowiesc.com

Takich przykładów jest w książce znacznie więcej.

– Nie chciałam napisać książki o zielarstwie, ale pokazać ludzi, którzy się z niemocą. Chorują na bardzo poważne choroby i wiedzą, że istnieje coś, co mogłoby im pomóc, ale jest nielegalne – tłumaczyła autorka. Jej bohaterowie decydują się jednak na łamanie prawa. Jak L., który choruje na reumatoidalne zapalenie stawów i sam przygotowuje sobie ekstrakt.

– Robi to w ryżowarze, bo jest tam termostat, a ścianki dobrze trzymają temperaturę. I za każdym razem ryzykuje, bo w świetle prawa przetwarza dużą ilość narkotyków – mówiła autorka. Ryzykuje też urzędniczka samorządowa, która dla chorego dziecka przemyca THC (substancja psychoaktywna zawarta w konopiach) przez granicę. – To spokojni, przeciętni obywatele, którzy sami chcą żyć lub przedłużyć życie innym – tłumaczyła autorka. Należą do nich także Ewa i Dariusz Dołeccy, którzy leczniczą marihuanę przemycali z Holandii dla chorej matki mężczyzny. Zostali złapani i postawieni przed sądem.

Aleksandra Pezda, fot. Przemysław Poznański/zupelnieinnaopowiesc.com

– Ja zostałam uniewinniona, mąż ma wyrok roku więzienia w zawieszeniu na dwa lata. Będziemy w jego sprawie składać apelację, ale prokurator pewnie złoży swoją w mojej sprawie – tłumaczyła obecna na spotkaniu Ewa Dołecka. Pan Dariusz z matką nie zdążył się pożegnać, kobieta zmarła w ostatnim dniu jego przebywania w areszcie.

Ale są i przykłady pozytywnego podejścia do leczniczych właściwości konopi – jak choćby władz Konina, które dały pieniądze na punt konsultacyjny leczenia medyczną marihuaną, gdzie porozmawiać można z lekarzem. Zmienia się też prawo: susz medyczny będzie można już w tym miesiącu kupić w aptece, na receptę. Trzeba jednak pamiętać, że zanim lekarz taką receptę wypisze, musi wyczerpać wszystkie dostępne metody farmaceutyczne w leczeniu choroby.

To różni nas od takich krajów jak Kanada czy choćby Izrael. W tym ostatnim użycie bez powodzenia dwóch lekarstw decyduje o stwierdzeniu lekooporności i pozwala sięgnąć po konopie. U nas sprawdzić trzeba na pacjencie działanie przynajmniej pięciu medykamentów.

W Izraelu działa dr Michael Dor, szef departamentu medycznej marihuany w ministerstwie zdrowia, który głosi poglądy idące znacznie dalej. Stoi on na stanowisku, że tak naprawdę należałoby najpierw stwierdzić u chorego „marihuanooporność”, a dopiero potem stosować leki. Bo konopie nigdy nie będą tak destrukcyjne dla organizmu jak środki farmakologiczne.

– Jego zdaniem marihuana powinna być lekiem pierwszego wyboru, a nie – jak dziś – ostatniego – mówiła autorka „Zdrowaś mario”.

Czytająca fragmenty książki Katarzyna Herman, Aleksandra Pezda i prowadzący spotkanie Mariusz Szczygieł, fot. Przemysław Poznański/zupelnieinnaopowiesc.com

Spotkanie z Aleksandrą Pezdą, autorką książki „Zrowaś mario. Reportaże o medycznej marihuanie” (Dowody na istnienie)

Prowadzenie Mariusz Szczygieł

Faktyczny Dom Kultury 19 listopada 2018

Reklamy

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.