MAM PRAWO BYĆ SOBĄ | Spotkanie z Kingą Kosińską, autorką książki „Brudny róż”

– „Ocalałam”, piszesz. Moim zdaniem twoja książka może pomóc ocaleć także innym, pomóc odnaleźć siebie, pomóc w zrzuceniu maski – mówiła Halina Bortnowska, filozof i teolog, podczas spotkania z Kingą Kosińską, autorką powieści „Brudny róż”.

PRZEMYSŁAW POZNAŃSKI

IMG_2044„Brudny róż” to autobiografia, ale to także literatura faktu, bo opisane w niej wydarzenia miały miejsce w rzeczywistości. To książka o tranzycji osoby transpłciowej.

Zaczęło się od artykułów, m.in. w miesięczniku „Znak” i „Tygodniku Powszechnym”. Ale historia Kingi Kosińskiej była większa, niż nawet najdłuższy tekst w gazecie. Stąd pomysł na książkę, opublikowaną w zeszłym roku przez wydawnictwo Nisza.

– To nie była dla mnie forma autoterapii – zastrzegała Kosińska. – Raczej rodzaj manifestu, pokazania społeczeństwu, jak zagmatwane są losy osób transpłciowych i uświadomienia, że takie historie rozgrywają się ciągle, być może tuż obok.

Główne przesłanie książki jest optymistyczne.

– „Ocalałam”, piszesz. Moim zdaniem twoja książka może pomóc ocaleć także innym, pomóc odnaleźć siebie, pomóc w zrzuceniu maski. Bo ta książka nie jest tylko o zmianie tożsamości, ale bardziej nawet o tajemnicy tożsamości – mówiła Halina Bortnowska.

Przeczytaj także: BEZSILNOŚĆ WOBEC NIETOLERANCJI. Giorgio Bassani. Złote okulary (Gli occhiali d’oro)

To książka, w której autorka konfrontuje siebie ze swoją przeszłością, mając jednocześnie dystans do siebie i opisywanych wydarzeń. A jednocześnie zadaje kilka ważnych pytań, w tym pytanie o wiarę w Boga. Kosińska zaznacza, że jest wierząca i protestuje przeciw określaniu Kościoła jako transfobicznego. – Owszem, dotyczy to jego przedstawicieli, lecz sam Kościół jako wspólnota nie jest ani trans-, ani homofobiczny – podkreślała. – Nie sądzę, by Jezus był transfobem – mówiła.

Problemem są zawsze ludzie, którzy nie potrafią wznieść się ponad własne uprzedzenia, zagłębić się i zrozumieć.

IMG_2032Kosińska wpięła w klapę  dwa znaczki: „Jestem potworem gender” i „ Mam prawo być sobą”. Sama przyznała , że pierwszy z nich to drobna prowokacja, osobisty protest przeciw mowie nienawiści. Jak zaznaczała Halina Bortnowska, mowa nienawiści jest jednym z wątków książki, bo przecież brak tolerancji popchnął autorkę w pewnym momencie do próby samobójczej. Zdaniem filozof u źródeł mowy nienawiści leży wściekłość, nieakceptacja własnego świata i własnego życia, nienawiść do samego siebie.

Jest też inne niepokojące zjawisko: obojętność.

– Chciałabym, aby moja książka zmusiła innych do rozejrzenia się wokół siebie, uruchomienia pokładów empatii, sprawdzenia czy wokół nas nie dzieje się coś, na co trzeba zareagować. Tylko drugi człowiek może nas w porę uratować – podkreślała Kinga Kosińska.

 

Faktyczny Dom Kultury, 3 marca 2016