recenzja

Dla Mykoły | Robert Ostaszewski, Tylko wróć [recenzja]

„Tylko wróć” Roberta Ostaszewskiego to mroczna kryminalna opowieść o stracie. Ale i o uświadomieniu sobie znaczenia rodziny i wagi rodzinnych więzów – pisze Przemysław Poznański.

To w twórczości Roberta Ostaszewskiego nowe otwarcie. Nie tylko dlatego, że fabularnie porzuca Ciechanów, Śląsk czy gdański Nowy Port, by zabrać czytelników do Legnicy, ale także dlatego, że na bohatera bierze dziennikarza śledczego, odchodząc od postaci policjantów i policjantek (także byłych), na rzecz kogoś, kto w mrocznym świecie zbrodni radzić sobie musi bez wsparcia całego śledczego aparatu państwa. Polegać musi za to na wypracowanych przez lata kontaktach i własnej nieustępliwości.

Kamil Łoziński – facet po pięćdziesiątce – nie jest być może dziennikarzem najbardziej zaangażowanym w prace lokalnego portalu, gdzie zahaczył się po przymusowej przeprowadzce z Warszawy, ale jednego nie można mu odmówić: gdy trafi się sprawa naprawdę ciekawą, a może przede wszystkim ważną, drąży temat do podszewki, bez oglądania się na cokolwiek, nawet na własne bezpieczeństwo.

Dobro dziecka

A sprawa, którą dostaje, jest rzeczywiście ważna, a do tego paląca: w Legnicy zaginął pięcioletni Mykoła, syn samotnie wychowującej go Ukrainki, uciekinierki z objętego wojną Lwowa. Wszyscy zdają sobie sprawę, że czas nagli – w przypadku zaginięć dzieci najważniejsze są pierwsze godziny. Policja uruchamia Child Alert i rozpoczyna poszukiwania. Własne dochodzenie rozpoczyna też Łoziński, choć jego motywacje nie są takie, jak chciałby tego naczelny, który czeka na ekskluzywne informacje mogące zwiększą klikalność. Dla dziennikarza najważniejsze jest dobro dziecka. Ostaszewski stworzył bowiem bohatera z jednej strony archetypicznego, na którego chcemy i możemy liczyć, z drugiej strony wymykającego się schematom.

Łoziński to doświadczony dziennikarz śledczy, który działa szybko, bez oglądania się na kogokolwiek, na konwenanse, a czasem nawet na literę prawa. Gdy musi, wykorzysta dawną znajomość, odbierze stary dług wdzięczności, a nawet posunie się do przemocy czy szantażu, byle tylko dotrzeć do cennych dla niego informacji. Ale zawsze robi to kierowany empatią, świadomością cierpienia innej osoby, ale także zrozumieniem, że nie wszystko jest na sprzedaż i, że nie wszystko musi być njusem.

Fobia i empatia

Fabuła rozgrywa się w maju 2025 roku – to z jednej strony trzeci rok pełnoskalowej agresji Rosji na Ukrainę, z drugiej czas przed drugą turą wyborów prezydenckich w Polsce. Dla Ostaszewskiego to okazja, by pokazać całe społeczno-polityczne tło tamtego, nie tak odległego czasu, w tym kampanię wyborczą napędzaną także politycznie nagonką na imigrantów (to dla polskiego kryminału temat wciąż nowy), narastającą fobią antyukraińską umiejętnie podsycaną przez trolling i przywoływanie agresywnie nacechowanych resentymentów historycznych.  To sprawia, że zaginięcie ukraińskiego dziecka nie jest już tylko sprawą kryminalną, nie jest też jedynie tematem do portalu, ale okazuje się być impulsem do tego, by opowiedzieć się wyraźnie po właściwej stronie, by okazać swoją empatię i człowieczeństwo.

Łoziński rozumie czym jest strata. Ta dziejąca się w tle, związana z wojną w Ukrainie, oznacza dla wielu konieczność opuszczenia domu, rozłąki z rodziną, szukania swojego miejsca w innym kraju. Rozumie też czym może być strata dziecka, bo pojmuje wagę rodzinnych więzi – także dzięki temu, że patrzy na całą sprawę przez pryzmat własnych rodzinnych relacji, a przede wszystkim lęków o najbliższych. Rozumie w końcu stratę może bardziej przyziemnie, ale za to osobiście, jako przymusową zmianę dotychczasowego stylu życia – dla niego związaną z niezawinioną utratą pracy.

Zanim będzie za późno

Doświadczenie i właściwie ustawiony kompas moralny czynią z niego bohatera skutecznego – do tego stopnia, że raz po raz nawet zdarzy mu się wyprzedzić policjęi podsunąć jej właściwy trop. Być może nie ma za sobą całego policyjnego zaplecza, za to nie krępują go procedury. Może sprawdzić każdy ślad, każdy – nawet najbardziej niedorzeczny – z pomysłów. Robi to, niejednokrotnie narażając się na niebezpieczeństwo. Ale robi to bez wahania, licząc, że rozwiąże zagadkę zaginięcia małego Mykoły, nim będzie za późno.

Ostaszewski daje nam kryminał wartki, pełen akcji (dość powiedzieć, że oprócz Legnicy odwiedzimy choćby Leszno, czy Lublin), pokazujący pracę dziennikarza śledczego w jej najciekawszym wydaniu. Ale przecież daje nam też jednocześnie powieść podszytą mało optymistyczną diagnozą naszych czasów. Łoziński otrze się o sprawy, które nim wstrząsną, zda sobie sprawę z niewidocznej na co dzień, a przecież otaczającej go bezwzględności, ale też z głupoty tych, którzy dają posłuch pogłoskom, plotkom i prymitywnej propagandzie. Zrozumie, że wobec niektórych przejawów zła nawet i on jest bezsilny.

Robert Ostaszewski, Tylko wróć
Wydawnictwo Harde, 14 stycznia 2026
ISBN: 9788383437064

Zostaw odpowiedź

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Odkryj więcej z Zupełnie Inna Opowieść

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej

Odkryj więcej z Zupełnie Inna Opowieść

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej