„Ja, Klaudiusz” oraz „Klaudiusz i Messalina” wyniosły autora na piedestał literacki, jednocześnie na długie lata wyznaczając sposób widzenia biografii bohaterów. W 130. Rocznicę urodzin Roberta Gravesa o jego opus magnum i o samym autorze pisze Jakub Hinc.

Stoi za zasłoną w jednej z sal pałacowych. Choć na dworze jest upał, jego zlewa zimny pot. Jeszcze kilkanaście chwil temu drżał przed kaprysami młokosa, swojego bratanka. Teraz drży o swoje życie przed nasłanymi przez konspiratorów siepaczami. Gdy w przerwie igrzysk schodzili z trybuny zawieszonej nad areną, na której chwilę wcześniej gladiatorzy toczyli swój zacięty pojedynek, nic nie zwiastowało tej grozy. Jeszcze kilka minut temu bratanek był cesarzem, a on był przez niego traktowany jak nadworny błazen, z którego można sobie do woli dworować. Teraz rozsiekane zwłoki cesarza poniewierają się na posadzce westybulu. Tyle zostało z boskiego Kaliguli, z „bucika”, z syna nieodżałowanego brata mężczyzny, który kryje się przed żołnierzami. Właśnie zbliżają się miarowe kroki. Ktoś zrywa zasłonę. To już koniec! Szkoda.
Ale nic się nie dzieje. Patrzą na niego z pobłażaniem, nazywają go „pomylonym stryjem cezara”. Zostawiają go w spokoju i idą szukać żony tyrana i jego dziecka. Po chwili, trwającego w stuporze znajduje go Herod Agrypa i wyprowadza z pałacu, a potem oddaje pod ochronę gwardzistów „brata umiłowanego wodza Germanika”.
Żołnierze wiedzą już o śmierci Kaliguli, ba cały Rzym już wie. Pretorianie zabierają mężczyznę do garnizonu i obwołują kolejnym cesarzem. Nie chce tego zaszczytu, ale musi się zgodzić go przyjąć żeby zachować życie. A poparcie gwardii to zgoda senatu. I tak zostaje cesarzem. On, Tiberius Claudius Drusus Nero Germanicus , czyli kuśtykający jąkała, który powie o sobie: „Ja, Kla… Kla… Klaudiusz”.
Początek Cesarstwa Rzymskiego
To oparta na historycznych przekazach rekonstrukcja zdarzeń, istotnych dla dwutomowego opus magnum Roberta Gravesa. Sceną, które te zdarzenia opisuje, kończy powieść „Ja, Klaudiusz” i nią otwiera książkę „Klaudiusz i Messalina”. O ile jednak streszczam ją w trzeciej osobie, o tyle Graves ucieka się do narracji pierwszoosobowej. Obie książki są bowiem utrzymane w konwencji pamiętnika, choć może raczej autobiografii, bo dzieło to pisane jest przez Klaudiusza nie dla siebie, ale ku potomności. A to oznacza też, że ów „narrator” pozwala sobie wyjść poza własne wspomnienia i sięgnąć do początków Cesarstwa Rzymskiego, dając sobie jednocześnie prawo do ich oceny post factum.
Czterdziestoletni z górą Klaudiusz dokonuje przy tej okazji wiwisekcji relacji panujący w jego niezwykłej rodzinie, której przyszło żyć w czasach wyjątkowo burzliwych. Właśnie upada republika i zaczyna się pryncypat, czyli tak naprawdę cesarstwo, które wciąż jeszcze toczy bitwy na granicy wyznaczonej przez Ren z ludami germańskimi, ledwie co spacyfikowało Galię, a na Wschodzie musi sobie radzić z Partami i lokalnymi władcami. Musi to być więc opowieść pełna zbrodni, okrucieństwa i intryg. I dotyczy to tak pierwszego jak i drugiego tomu. Z tą może różnicą, że drugiej części na szachownicy dziejów pojawi się znacznie więcej postaci, niż w części pierwszej, a przez znaczną część opowieści losy Klaudiusza splatać się będą z perypetiami Heroda Agryppy.
Między Kaligulą a Neronem
Klaudiusz rodzi się jako trzecie dziecko Druzusa Starszego i Antonii Młodszej. Jest wnukiem Liwii, a z drugiej strony rodowej gałęzi dziadkiem jego był Marek Antoniusz. Matka Klaudiusza jest córką Marka, urodzoną zanim ten porzuci rodzinę, by związać się z Kleopatrą VII. Tymczasem babka Klaudiusza nie zasypia gruszek w popiele i wychodzi za mąż za Oktawiana Augusta. To za jej sprawą na tronie cesarskim miejsce rodu Juliuszów zajmą Klaudiusze. Wskutek paraliżu dziecięcego i przebytych w dzieciństwie chorób mały Klaudiusz uważany jest za niedorozwiniętego. Graves opisuje jego dzieciństwo tak, że współczujemy chłopakowi odtrąconemu przez najbliższych, którzy zdają się czekać, by ja najszybciej umarł. Ułomność sprawia, że rodzina odsuwa go jak najdalej od siebie i nie powierza żadnych publicznych urzędów. To poniekąd okazuje się być jednak szansą na przeżycie w świecie trucizn, zabójstw i zsyłek.
Klaudiusz jest wrażliwym i mądrym chłopcem, który wyrasta na równie mądrego mężczyznę. Mimo to jest powszechnie wyśmiewany, a nawet nazywany jednym z trzech komików, jacy ówcześnie parali się satyrą i komedią w Rzymie. Pierwszy z nich odgrywał zresztą w satyrach rolę Klaudiusza i występując na scenie zakładał na głowę dynię, a drugi żenił się z kobietami, których wygląd w groteskowym świetle przedstawiał kobiety, które nazywał żonami Klaudiusza. To jednak paradoksalnie pozwala przyszłemu cesarzowi spokojnie przetrwać okres proskrypcji Tyberiusza i szaleństwo Kaliguli.
Żona Cezara musi być poza wszelkim podejrzeniem

Prawdziwe żony Klaudiusza mogłyby się ubiegać o miejsce na podium w kategorii żądzy władzy i swobód obyczajowych, choć trzeba pamiętać, że mierzenie ówczesnej obyczajowości dzisiejszą miarą nie jest jednak adekwatne. To jednak nie Klaudiusz wymyślił słynną maksymę o żonach cezara, które są poza podejrzeniem. Zdanie to po raz pierwszy padło w kontekście Pompeji, żony Gajusza Juliusza Cezara: „Moja żona musi być wolna nawet od cienia podejrzeń” miał powiedzieć Cezar, gdy wyszedł na jaw skandal, w który była ona zamieszana, gdy Publiusz Klaudiusz Pulchera wkradł się dla niej na zastrzeżone wyłącznie dla kobiet obchody ku czci bogini Bona Dea. W dylogii Gravesa ta maksyma wybrzmiewa, choć nie wprost, a bardziej jako wskazanie Liwii pod adresem domu cesarskiego, który wszak miał uchodzić w oczach poddanych za nieskazitelny.
Gdyby chcieć stworzyć niechlubny ranking żon Klaudiusza, na czoło wysunęłaby się czwarta z małżonek – Messalina. Choć trudno mieć do niej pretensje o to, że szukała przyjemności w ramionach przystojnych kochanków, gdy jej mężem był utykający na prawą nogę, śliniący się i jąkający, przygłuchy po przebytej śwince, mocno od niej straszy mężczyzna. I cóż z tego, że pewnie był to ostatni człowiek piszący i mówiący po etrusku. Graves rysuje Klaudiusza jako zaślepionego uczuciem mężusia, z którym żonka robi co chce. Można założyć, że czterdziestoparolatek ożeniony z nastolatką może stracić dla niej głowę, a ta okręci go sobie wokół palca, choć wydaje się, że Klaudiusz raczej nie mógł być przez cały czas małżeństwa ślepy i głuchy na seksskandale odbywające się tuż za ścianą, a przy tym przyjąć, że monety pochodzące z nepotyzmu, korupcji i symonii napełniały wyłącznie kabzę Messaliny i grona cesarskich wyzwoleńców. Chociaż może jednak ranking wygrałaby Agrypina. Ostatnia z jego żon.
Wielka historia i mały ekran
Oba tomy historycznej powieści Gravesa wynoszą go na piedestał literacki. „Ja, Klaudiusz” i „Klaudiusz i Messalina” na długie lata wyznaczają sposób widzenia wydarzeń opisanych na kartach tych książek, a styl opowieści tworzy narrację, którą również dziś przyjmujemy z przekonaniem o jej prawdziwości. Zwłaszcza, że co do zasady, dzieła autorów starożytnych, stanowiące wszak podstawę dylogii, same przez się takie rozumienie historii i ówczesnych wydarzeń przedstawiają. Proza Gravesa nie starzeje się więc, a jeśli nawet, to z godnością, bo jedyne, co można jej wytknąć, to anachroniczne potraktowanie roli kobiet stojących za władcami imperium w początkach cesarstwa, w antycznym świecie Palatynu i Forum Romanum, o której dziś wiemy trochę więcej, a przede wszystkim to, że była to siła zdecydowanie bardziej sprawcza.
Graves uprawiał jednak prozę, a nie pisał dzieł naukowych, i jego twórczość nie odzwierciadlała w szczegółach aktualnego stanu badań historycznych. Pisał dla szerokiego odbiorcy, co docenił wszak przemysł filmowy i docenili widzowie kultowego, trzynastoodcinkowego serialu emitowanego przez BBC z 1976 roku przenoszącego powieści na mały ekran. W Polsce serial był emitowany w trzy lata po premierze w brytyjskiej telewizji. Docenili twórczość pisarza także krytycy – w 2005 roku książka „Ja, Klaudiusz” znalazła się na liście 100 najlepszych powieści anglojęzycznych tygodnika „Time” opublikowanych po 1923 roku. Graves znalazł się nawet na krótkiej liście autorów branych pod uwagę do Nagrody Nobla w dziedzinie literatury w 1962 r. wraz z Johnem Steinbeckiem (który nagrodę dostał) i Karen Blixen. Nagrody jednak nie dostał – m.in. dlatego, że był postrzegany nie jako prozaik, lecz jako poeta.
Ja, Robert i…

Robert Graves urodził się 24 lipca 1895 r. w Wimbledonie. Brał udział w I wojnie światowej i został ranny w bitwie nad Sommą. Początkowo, jeszcze jako student, pisał wiersze nastrojowe, bliskie poezji ludowej, ale doświadczenia wojenne sprawiły, że jego poezja nabrała głębi i treści. To dlatego traktowano go jako poetę, choć popularność zdobył przecież nie dzięki wierszom, a powieściom. A konkretnie dzięki właśnie powieściom historycznym z czasów starożytnych. Prócz dylogii „Ja, Klaudiusz” z 1930 roku i „Klaudiusz i Messalina” z 1934 r. napisał jeszcze powieść „Córka Homera” i mitologie: „Biała Bogini” (1948) i „Mity greckie” (1955), a także „Mity hebrajskie” (1964). Łącznie na swoim koncie Graves ma 140 dzieł.
W młodości uczęszczał do King’s College School, gdzie poznał o trzy lata młodszego arystokratę, G.H „Petera” Johnstone’a, z którym nawiązał intensywną romantyczną przyjaźń, która zakończyła się skandalem. Sam Graves nazwał ją jednak „czystą i sentymentalną” oraz „protohomoseksualną” i chociaż wyraźnie kochał Petera (ukrytego pod imieniem „Dick” w „Good-Bye to All That”), zaprzeczał, że ich związek kiedykolwiek miał charakter seksualny. Z kolei w okopach, a właściwie podczas rekonwalescencji Graves poznał Siegfrieda Sassoona. Przyjaźń ta jest udokumentowana w listach i biografiach Gravesa. Intensywność ich wczesnej relacji ukazuje zbiór Gravesa „Fairies and Fusiliers” (1917), zawierający wiele wierszy celebrujących ich przyjaźń. Sassoon dostrzegał w tym utworze „silny element seksualny”. Graves był biseksualistą, choć sam używał ukutego przez siebie terminu protohomoseksualizm. Po wojnie Graves ożenił się z feministką Nancy Nicholson, a potem romansował z Laurą Riding, dla której porzucił żonę, później związał się zamężną Beryl Hodge, która dla niego się rozwiodła, i z którą zamieszkał na Hawajach, a wreszcie w 1950 roku związał się na krótko z 17-letnią Judith Bledsoe.
Czas śmierci
Czternastoletni okres spokojnych rządów Klaudiusza przerwie jego ulubione danie: gęś w sosie grzybowym. Został tą potrawą otruty, choć gdyby wczytać się w opis Seneki w „Apocolocynthosis”, czyli „Udynieniu boskiego Klaudiusza” można by odnieść wrażenie, że śmierć nie do końca wywołały trujące grzybki, a przynajmniej nie tylko, lecz… zastosowana lewatywa z kolokwitu, na co wskazywać może jeden z dość wulgarnych wersów tego pamfletu. Mielibyśmy więc nie udynienie lecz utykwienie cezara, a więc tytuł mówiłby prawdę. Seneka wówczas był tak blisko domu cesarskiego, że być może właśnie w ten pokrętny, dla siebie właściwy sposób dał świadectwo prawdzie. Cesarskiego tronu jednak nie obejmie po Klaudiuszu jego nastoletni syn Brytanik, lecz usynowiony przez niego Neron – syn Agrypinilli zwanej Agrypiną, ostatniej z jego pięciu żon, a przy okazji bratanicy.
Robert Graves, pisarz, który „ożywił” dla nas Klaudiusza i pozwolił nam zajrzeć w jego czasy, odejdzie na niewydolność serca 7 grudnia 1985 roku, w wieku 90 lat. Zostanie pochowany następnego ranka na małym cmentarzyku na wzgórzu w Deià, w miejscu sanktuarium, w którym niegdyś oddawano cześć Białej Bogini Pelionu.
Robert Graves, Ja, Klaudiiusz; Klaudiusz i Messalina (I, Claudius; Claudius the God and His Wife Messalina)
Korzystałem z wydań:
Ja, Klaudiusz
Państwowy Instytut Wydawniczy 1959
Tłumaczenie Stefan Essmanowski
Klaudiusz i Mesalina
Państwowy Instytut Wydawniczy 1991
Tłumaczenie Stefan Essmanowski
I, Robert | I, Claudius and Claudius and Messalina elevated the author to literary stardom, while also shaping the way we view the biographies of historical figures for many years to come. On the 130th anniversary of Robert Graves’ birth, Jakub Hinc writes about his magnum opus and the author himself.

