MIASTO BEZ RETUSZU. Zadie Smith, Londyn NW (NW)

Choć to w sumie niedaleko od City, tutejsze biura nie są konstrukcją z aluminium i szkła, ale zatęchłymi, klaustrofobicznymi dziuplami. Choć widać stąd wielki „ogórek”, tutejsze mieszkania i ulice nie przypominają komfortem tej części miasta, którą ukochali turyści. Bo to nie choćby SW1, gdzie stoi Westminster z Big Benem, ale NW – kod pocztowy dzielnicy nazywanej w książce „szemraną”, miejsce zamieszkania nie tyle biedoty, co wybuchowej mieszanki – od narkomanów po osoby aspirujące do tego, by stać się klasą średnią.

PRZEMYSŁAW POZNAŃSKI

londyn_nwZadie Smith z precyzją chirurga nacięła tkankę dzielnicy i wykonała miarodajny przekrój. Wykroiła więc Keishę – która woli używać imienia Natalie, ponieważ zaczyna robić karierę w wymiarze sprawiedliwości i mieszka w bardziej eleganckiej części dzielnicy, przy parku (ma nawet kobietę do pomocy, rzecz jasna z Polski), Leah – nieco naiwną żonę Michela, fryzjera z Marsylii, Nathana – niegdyś najprzystojniejszego w klasie, dziś narkomana oraz Franka – niespełnionego filmowca, który wciąż jednak ma nadzieję (złudną?) na ziszczenie marzeń.

To główni bohaterowie, ale obrazu dopełniają postaci drugoplanowe, nie mniej ważne, jak choćby wyłudzająca pieniądze narkomanka Shar.

Najnowsza powieść Smith to wycinek ze współczesności konkretnego miejsca, raz po raz nawiązujący do jego historii, ale książka nie ma ambicji stania się kroniką tej części Londynu.

„Londyn NW” to impresjonistyczny portret malowany energicznymi pociągnięciami pędzla, ale wnikający bardzo głęboko. Jest pełen szczegółów, wymaga od widza wielkiego skupienia, także dlatego, że autorka nie ułatwia nam odbioru, eksperymentując z formą, czasem dosłownie rysując pejzaż czy portret, jak wtedy gdy układa słowa w kształt drzewa czy ust.

Do świata Leah, od której historia się zaczyna, Smith wprowadza nas intymnie, dialogi przekazując tak, jakby przekazywała nam myśli. Potem nagle uderza piórem w strukturę i kolejną część rozbija na 185 epizodów, czasem jednozdaniowych, opatrzonych tytułami, które często dość luźno nawiązują do treści.

To dlatego struktura tej powieści kojarzy mi się z obrazami, czasem może nawet zdjęciami, jest galerią plastycznych form, które zatrzymują obraz, pokazują fragment budynku z przypadkową twarzą w oknie, czyjś bieg przez zebrę, leniwe popołudnie przy piwie czy wreszcie – dosłownie – przeglądanie fotografii z przeszłości.

Taka budowa książki wręcz nie dopuszcza pytania w rodzaju: „czy dzielnica, w której dorastasz, determinuje twoje życie?” Zadie Smith nie daje bowiem prostych odpowiedzi, nie znajdziemy u niej dydaktyzmu czy socjologicznych tez. Odsłania nam życie dzielnicy, ale stara się nie ingerować, stara się pokazać nam jako obiektywna obserwatorka, a nie autorka, która na cokolwiek ma wpływ. To dlatego, gdy jeden z bohaterów ginie, to przecież nie jest to narkoman, który zniszczył już swoje życie, więc spotyka go zasłużona kara, ale ktoś, kto naiwnie wierzy, że stawanie w obronie innych, przeciwstawianie się złu, zostanie nagrodzone. Smith opisuje bowiem życie, a życie nie jest sprawiedliwe, nie rządzi się logiką. Leah to widzi. „Dlaczego tamta dziewczyna, nie my. Dlaczego ten biedak na Albert Road. W tym nie ma żadnego sensu” – zauważa w pewnym momencie Leah. Jej przyjaciółka, Natalie, jeszcze się łudzi, że życie jest epicką powieścią, w której dobro jest nagradzane, a zło karane. „Bo my staraliśmy się bardziej” – odpowiada. Ale „Londyn NW” jej słowom nie przytakuje.

Zadie Smith

Londyn NW

Przełożył Jerzy Kozłowski

Wydawnictwo Znak 2014

4 myśli na temat “MIASTO BEZ RETUSZU. Zadie Smith, Londyn NW (NW)

  1. Hi there to every one, the contents present at this website are
    really awesome for people knowledge, well, keep up the good
    work fellows.

    Polubienie

Możliwość komentowania jest wyłączona.