artykuł

Ten świat „poznać, zrozumieć i wyrazić” | 130 lat temu urodził się Jarosław Iwaszkiewicz

Dał nam „Panny z Wilka”, „Kochanków z Marony”, „Zygfryda”, „Matkę Joannę od Aniołów”, „Sławę i chwałę”. Miłosz pisał o nim: „to postać wielka i nikt, kto zajmuje się literaturą polską, nie może go pominąć”. 130 lat temu urodził się Jarosław Iwaszkiewicz.

Jarosław Iwaszkiewicz, fot. Wikimedia Commons / domena publiczna

„Mnie będzie chodziło tylko o to, aby opowiedzieć, jak świat zewnętrzny z całym jego pięknem, z cała szpetotą, tragizmem i radością przełamywał się w duszy dziecka, młodzieńca i mężczyzny, i jak przygotowywałem się do spełnienia trzech zadań, które sobie postawiłem w zaraniu życia, aby możliwie najdokładniej ten świat „poznać, zrozumieć i wyrazić” – pisał w „Książce moich wspomnień”. Był współtwórcą grupy poetyckiej Skamander, autorem czterokrotnie nominowanym do Literackiej Nagrody Nobla, Sprawiedliwym wśród Narodów Świata, ale i posłem na sejm PRL oraz laureatem Leninowskiej Nagrody Pokoju.

Jarosław Iwaszkiewcz urodził się – jako Leon Iwaszkiewicz – 20 lutego 1894 roku w Kalniku w guberni kijowskiej Imperium Rosyjskiego (obecnie obwód winnicki, Ukraina). W 1902 roku rozpoczął naukę w szkole w Warszawie, ale dwa lata później przeniósł się wraz z matką do Jelizawetgradu, gdzie uczęszczał do liceum, a od 1909 roku mieszkał i uczył się w Kijowie. To tam, jeszcze w liceum, podjął pierwsze próby tworzenia kompozycji muzycznych ale także pisania wierszy. Ta droga była mu pisana – choć podjął studia prawnicze na Uniwersytecie Kijowskim, nigdy ich nie ukończył. Wolał udać się w 1914 roku wyjechać wraz ze swoim przyjacielem i dalekim kuzynem, kompozytorem Karolem Szymanowskim w podróż po Sycylii i Afryce Północnej (później stworzyli razem operę „Król Roger”).

Po I wojnie światowej, w październiku 1918 roku Iwaszkiewicz przybył do Warszawy, gdzie dołączył do grona młodych artystów związanych z pismem „Pro Arte et Studio”. Wkrótce, wraz z Julianem Tuwimem, Kazimierzem Wierzyńskim i Antonim Słonimskim założył grupę poetów eksperymentalnych Skamander, która nazwę wzięła od rzeki opływającej Troję.

Początki

„Czasem spokojny smęt przez chwilę mi zamąca / Jesienny, złoty grot zachodzącego słońca. / I dusza ma czująca odwiecznych wspomnień echa / Do tych świetlanych plam łagodnie się uśmiecha” – pisał w 1919 roku w Prologu do debiutanckiego tomu poezji „Oktostychy”, zawierającego wiersze pisane w latach 1917-1918 podczas pobytu na Ukrainie. Tom ten to cykl utworów o jednorodnej budowie wersyfikacyjnej. Każdy wiersz składa się z czterech dystychów (dwuwersowych strof). Razem daje to 8 wersów w każdym utworze i stąd pochodzi tytuł zbioru, nawiązujący do rodzaju wiersza o nazwie oktostych. Wiersze mają zwykle charakter liryki osobistej. Część z nich nawiązuje do różnych gatunków literackich, w tym do japońskiej formy o nazwie uta.

Latem 1920 roku, w czasie wojny z bolszewikami, Iwaszkiewicz wstąpił do stacjonującego w Ostrowie Wielkopolskim 221. Pułku Piechoty złożonego głównie z ochotników (towarzyszył mu m.in. Aleksander Wat). Dwa lata później poślubił Annę Lilpop, pisarkę i tłumaczkę, córkę zamożnego przedsiębiorcy Stanisława Wilhelma Lilpopa. Osiedlili się w Podkowie Leśnej pod Warszawą, gdzie od 1928 roku zamieszkali w nowo wybudowanej willi, którą Iwaszkiewicz nazwał Stawisko. W latach 1923-1925 Iwaszkiewicz był sekretarzem marszałka Sejmu Macieja Rataja. Od 1927 pracował w dyplomacji. Pełnił obowiązki sekretarza poselstwa RP w Kopenhadze (1932–1935) i Brukseli (1935–1936).

Wilko i Brzezina

W tym czasie opublikował m.in. „Dionizje” (1922), „Kasydy zakończone siedmioma wierszami” (1925), „Księgę dnia i księga nocy” (1929), powieści „Hilary, syn buchaltera” (1923), „Ucieczka do Bagdadu” (1923), „Księżyc wschodzi” (1925), „Zmowa mężczyzn” (1930), dramaty „Kochankowie z Werony. Tragedia romantyczna w trzech aktach” (1929), „Lato w Nohant. Komedia w trzech aktach” (1937), „Maskarada. Melodramat w czterech aktach” (1939), a także zbiór opowiadań „Młyn nad Utratą” (1936) i „Panny z Wilka” (1932), zawierający opowiadanie tytułowe oraz „Brzezinę”. Pierwsze z tych opowiadań to opowieść o trzydziestosiedmioletnim Wiktorze Rubenie, który ze względów zdrowotnych przerywa swoje codzienne zajęcia i udaje się na wieś w celu rekonwalescencji. W drodze do swojego wuja zatrzymuje się w majątku Wilko, gdzie przed Wielką Wojną spędzał wakacje i romansował z rezydującymi tu pannami. Jego przyjazd powoduje odżycie wspomnień.

„Brzezina” rozpoczyna się podobnie – od przyjazdu młodego, chorego na gruźlicę Stanisława do małej leśniczówki swojego brata. Mężczyzna, który wcześniej leczył się w Davos, ma świadomość nieuchronności zbliżającej się śmierci. U Bolesława ma więc nadzieję odnaleźć spokój i ciszę. Bolesław to ponury, zamknięty w sobie człowiek, związany z przyrodą i wykonywaną pracą. Stanisław jest z kolei typem światowca, tęskni za wielkomiejskim życiem, przyjęciami towarzyskimi i sztuką. W krótkim czasie zakochuje się w służącej Malinie, która jest uosobieniem zdrowia i sił witalnych.

Czas wojny, czas PRL-u

II wojna światowa to dla Jarosława Iwaszkiewicza czas działalności w Polskim Państwie Podziemnym. Współpracował z prof. Stanisławem Lorentzem w działaniach na rzecz ochrony i ratowania polskich dzieł sztuki. To także czas odważnych decyzji – wraz z żoną posiadali szerokie kontakty w kręgach inteligencji żydowsko-polskiej i na różne sposoby pomagali swoim byłym sąsiadom, przyjaciołom i znajomym podczas niemieckiej okupacji Polski. Stawisko stało się schronieniem dla wielu Żydów i Polaków, którym groziło aresztowanie przez hitlerowskich Niemców, zwłaszcza po upadku powstania warszawskiego w 1944 r. W dworku schroniło się wówczas ponad 40 osób. Został za to wyróżniony przez Instytut Jad Waszem tytułem Sprawiedliwego wśród Narodów Świata.

W 1948 roku został organizatorem Światowego Kongresu Intelektualistów w Obronie Pokoju, który odbył się we Wrocławiu. Od 1952 r. do swojej śmierci w 1980 r. był posłem bezpartyjnym na Sejm PRL. Choć w sposób ambiwalentny odnosił się do rzeczywistości socjalistycznej, duże wrażenie zrobił na nim list gratulacyjny, jaki otrzymał od Bolesława Bieruta z okazji 40. rocznicy twórczości literackiej Iwaszkiewicza. W 1956 roku był z kolei zachwycony wydarzeniami polskiego października. W 1974 roku Edward Gierek odznaczył go Krzyżem Wielkim Orderu Odrodzenia Polski.

Wyroki czasów

Po wojnie wydał m.in. „Ody olimpijskie” (1948), „Krągły rok” (1967), „Śpiewnik włoski” (1974), „Muzykę wieczorem” (1980) oraz tomy opowiadań „Stara cegielnia. Młyn nad Lutynią” (1946), „Nowa miłość i inne opowiadania”, zawierający m.in. opowiadania „Róża”, „Zygfryd” i „Matka Joanna od Aniołów”, powieść dla młodzieży „Wycieczka do Sandomierza” (1953), „Tatarak i inne opowiadania” (1960), powieść „Kochankowie z Marony” (1961) i trzytomową powieść „Sława i chwała” (1956-1962).

„Młyn nad Lutynią” to opowieść o rodzinie Durczoków. Akcja rozgrywa się na wsi wielkopolskiej w latach wojny. Nestor rodu wydaje wyrok na własnego wnuka, renegata i donosiciela i sam ten wyrok ostatecznie wykonuje. To ponadczasowa opowieść o tragizmie ludzkich losów i wyborów wynikających z wyroków historii. „Matka Joanna od Aniołów” oparta została z kolei głośnym, autentycznym przypadku opętania zakonnic we francuskim mieście Loudun w XVII wieku. Autor jednak przeniósł miejsce akcji na wschodnie kresy Rzeczypospolitej, do miasteczka Ludyń. Sprawę bada jezuita Suryn, który wraz z innymi obecnymi kapłanami rozpoczyna serię egzorcyzmów. Jednak mimo wysiłków nie udaje się im wypędzić demonów z ciała przeoryszy Joanny. Sam Suryn, będąc w pobliżu matki Joanny, odczuwa coraz większe napięcie i niepokój. Nie uświadamia sobie, że pokochał Joannę ziemską miłością.

Bez powrotu do „czasu utraconego”

„Sławę i chwałę” często uznaje się za opus magnum Iwaszkiewicza. Dzieło to nawiązuje do tradycji sag rodzinnych i przedstawia dzieje kilku rodzin z różnych kręgów społecznych na przestrzeni lat 1914-1947. Akcja powieści przenosi się z ziemiańskich ukraińskich dworów, przez europejskie metropolie, do Warszawy i okolic. Powieść niesie przesłanie o niemożności cofnięcia wyroków historii, braku powrotu do „czasu utraconego”. Dramat życia jako największej wartości wypływa nie tylko z kataklizmów zewnętrznych, takich jak wojny i przemijanie, ale też z wewnętrznych konfliktów moralnych i psychologicznych, które prowadzą człowieka do dramatycznych wyborów. Wielkie narodowe katastrofy przedstawione w utworze to nie tylko klęski osobiste, ale i zmierzch pewnej formacji społeczno-intelektualnej.

„Wierzysz w potęgę miłości, napełnia cię ona do tego stopnia, że nie zostawia miejsca na pytania. I dobrze tak jest. Bo skoro dopuścisz do jednego pytania, jednej wątpliwości, pustka zacznie wkradać się do twojego serca”.” – pisał w „Opowiadaniach muzycznych. Iwaszkiewicz w swoich „Dziennikach” opisuje siebie jako „homoseksualistę”, choć w świetle jego biografii można go scharakteryzować raczej jako osobę biseksualną. Nie krył się z tym, a tematy homoerotyczne pojawiają się w jego twórczości, m.in. w „Przyjaciołach”, „Zygfrydzie” czy „Nauczycielu”, gdzie pojawia się wątek romansu starszego mężczyzny z młodzieńcem. W „Zygfrydzie” będzie to zainteresowanie starszego Stefana Drawicza młodym akrobatą cyrkowym, w „Nauczycielu” to fascynacja nauczyciela domowego jednym z jego uczniów.

„A potem przyjdzie śmierć

Jarosław Iwaszkiewicz zmarł 2 marca 1980 roku i został pochowany na cmentarzu w Brwinowie pod Warszawą – zgodnie ze swoją ostatnią wolą, w mundurze górniczym. Czesław Miłosz pisał o nim: „Iwaszkiewicz to postać wielka i nikt, kto zajmuje się literaturą polską, nie może go pominąć” i podkreślał, że jego twórczość zapewnia mu miejsce wyższe niż komukolwiek innemu z jego współczesnych”

Sam Iwaszkiewiocz w „Księżyc wschodzi” pisał: „A potem przyjdzie śmierć: wszystko rozwiązując niczego nie wyjaśni. Odejdziemy tak, jakeśmy żyli: osobno. Świat nasz własny i jedyny musi nam wystarczyć do śmierci i po śmierci. Byle tylko nie zgłębiać tej myśli do końca, byle tylko nie przemyśleć tego fizycznie. Obumieranie rąk, mącenie się myśli, sen wieczysty przeżyty naprawdę: wtedy chwyta paroksyzm piekielnego, kurczowego strachu. Odejdziemy tak, jakeśmy naprawdę żyli: osobno. Zawsze pomiędzy potwornie wielkim światem i potwornie wielkim niebem, samotni”.

Odkryj więcej z Zupełnie Inna Opowieść

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej

Odkryj więcej z Zupełnie Inna Opowieść

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej