recenzja

Szczelina | Carl Frode Tiller, Ucieczka

To historia żałoby. Opowiedziana w pierwszej osobie, ale widziana z trzech różnych perspektyw, gdzie „ja” meandruje między pierwszoplanowymi postaciami – nawet w obrębie pojedynczego zdania. Owo „ja” staje się więc wspólne, jak wspólne stają się w obliczu smutku skrywane wcześniej przed bliskimi emocje i traumy. O „Ucieczce” Carla Frodego Tillera pisze Jakub Hinc.

Ta opowieść zaczyna/kończy się w Wigilię. Elisabet i Sakarias na grobie syna zapalą świeczki i wrócą do domu. Właściwie: do domów, bo każde z nich wróci przecież do siebie. Tragiczny wypadek, w którym zginął Johannes, stał się wszak zarazem początkiem rozpadu małżeństwa jego rodziców. Rozpadu jeszcze niedokonanego, rozpadu w trakcie, ale rozpadu – jak się zdaje – nieuniknionego. Zrządzeniem losu rodzice Johannesa Święta spędzą jednak wspólnie, zjedzą razem kolację wigilijną, na którą Elisabet przygotuje swoje popisowe żeberka, a nazajutrz zasiądą do świątecznego śniadania. Ważniejsze jednak, co stanie się pomiędzy, w owej szczelinie liczonej od końca wieczoru do poranka. Bo to wtedy połączy ich niecodzienne, zgoła metafizyczne doświadczenie.

Świat metafizyczny

Inspiracją do napisania powieści miało być tajemnicze przeżycie, które stało się udziałem autora, gdy w 1999 roku wraz z przyjacielem przebywał w Gwatemali. Pewnego wieczoru, choć obaj położyli się spać, nie wpadli w „objęcia Morfeusza”, a woal snu roztoczył nad nimi raczej jego brat Fobetor. Zapadli bowiem w sen na jawie, który paraliżował ich przez całą noc, a czas i przestrzeń przestały istnieć. Zniknęło rozróżnienie między teraźniejszością a przeszłością. Najdziwniejsze tej nocy było to, że zarówno Tiller, jak i jego przyjaciel, przeżyli w owym śnie-nie śnie to samo.

Nijak nie poddaje się to racjonalnemu wyjaśnieniu. Podobnie jak w przypadku doświadczenia, które znajdujemy też na kartach „Ucieczki”. Takie wprzęgnięcie przez Tillera w tę prozę doświadczenia niedającego się zracjonalizować, koresponduje z wyrażaną przez wielu potrzebą nadziei na to, że prócz naszej rzeczywistości jest jeszcze ta inna, pozazmysłowa, może nadnaturalna. To tym ważniejsza nadzieja, jeśli weźmiemy pod uwagę, że dostajemy opowieść o traumie wynikającej z utraty dziecka.

Jedni w trójcy

Być może właśnie nadzieja przemawia przez Elisabet, gdy w świąteczny poranek zrelacjonuje nam: „Leżałam, nadal wpatrzona przed siebie, sztywna i spięta na całym ciele, bo to znowu się stało, to samo, co przeżyłam podczas pogrzebu, tylko tym razem było silniejsze i trwało dłużej, on tutaj był, Johannes tu był, był we mnie, a ja byłam w nim, był tam też Sakarias, byliśmy razem, byliśmy jednością, wszyscy troje, byliśmy w sobie nawzajem, nie, byliśmy s o b ą nawzajem (…)”. A wtedy leżący obok niej Sakarias potwierdzi: „- On nas ze sobą połączył (…).Byliśmy jednością, wszyscy troje”.

Ta jedność ducha – przy oczywistej fizycznej odrębności jednostek – oznacza też nagle poznanie i doświadczenia cudzych stanów emocjonalnych, lęków i strachów, wszystkiego tego, co dotąd było skrzętnie chowane, nawet przed bliskimi. Prześladujące Sakariasa wspomnienie toksycznie zabiegającej o uwagę matki, trauma nieobecności ojca, przeżywana przez Elisabet, a wreszcie obawy związane z dojrzewaniem i seksualnością, żywione przez Johannesa – wszystko to stanie się nagle wspólnym doświadczeniem całej rodziny. Dotyczy to także lęku chłopca, obawiającego się jeszcze za życia, że zamieszkał w nim demon, co zasugerowała mu wszak ciotka Judit: „(…) tak naprawdę w ogóle nie wierzyłem w demony, a jednak się bałem, zwłaszcza w nocy, potrafiłem zbudzić się zlany zimnym potem z powodu koszmaru o mieszkającym we mnie demonie, później nie mogłem zasnąć, leżałem wtedy i myślałem, że coś jest ze mną nie tak, że będę potrzebować leków, może nawet wyślą mnie do psychiatryka, może nie będę już mógł mieszkać z mamą i tatą”.

Przeczytaj także:

Labilne „ja”

Niejednoznaczny charakter przeżyć idzie w prozie Tillera ręka w rękę z formą. Dostajemy oto historię opowiedzianą wprawdzie w pierwszej osobie, ale ze zmieniającym się płynnie narratorem, którym może być Elisabet, zaraz potem jej synem, by za chwilę znów przemawiać jako Elisabet, a wreszcie Sakarias, albo ponownie Johannes, stający się opowiadającą swoją historię matką czy ojcem. Ów labilny narrator pozwala nam – nie bez początkowego oporu, jaki stawia taki sposób snucia historii – płynnie meandrować pomiędzy snutą wspólnie przez bohaterów opowieścią i doceniać jej mistrzostwo,

Jak choćby wówczas, gdy zdanie zaczyna się od słów kierowanych przez Elisabet do męża, a kończy się monologiem Johannesa: „Nie mam siły na to owijanie w bawełnę, Sakarias, na tę grę… po prostu jestem zmęczona, i ja zaczynałem się męczyć, bolały mnie ręce i ramiona, ale się nie poddawałem, nie zamierzałem się poddać, nie chciałem takich lekcji WF-u jak w szkole w Skatval, nie chciałem być jedynym chłopcem w klasie, który musi robić pompki na kolanach, nienawidziłem ćwiczeń, ale do rozpoczęcia szkoły miałem być silniejszy, musiałem być silniejszy, więc dalej, jeszcze tylko trzy pompki, raz, dwa, trzy, i nareszcie koniec”.

Ucieczka i pretekst

Zgodnie z tytułem, jest to też opowieść o ucieczce. Ucieczce od tragedii, która spotkała rodzinę – ucieczce tak dalekiej, że w końcu każde z małżonków zaczyna zajmować się swoimi sprawami, mieszkać osobno, mieć własne życie. Sakarias ucieka do swojego muzeum, gdzie przygotowuje wystawę poświęconą odkryciu „Mężczyzny ze studni” w Sverresborgu, co ma związek ze staroskandynawską sagą. Elisabet ucieka bliżej, co nie umniejsza wagi tej ucieczki: „Nalała sobie prawie do pełna i znów podeszła do pianina. Wypiła łyk, odstawiła kieliszek tuż przy popiersiu Bacha. Nie odezwałem się, miałem tylko nadzieję, że dotrzyma obietnicy, że na tym kieliszku się skończy, spojrzałem na nią” – usłyszymy obawy płynące z ust Sakariasa.

Ale paradoksalnie jest to też – a może nawet przede wszystkim – opowieść o potrzebie odnalezienia się – psychicznego i fizycznego, choć by poprzez znalezienie pretekstu, by nie spędzać samotnie Wigilii. By nie spędzić samotnie życia. „Sakarias – przypomniałam sobie, przecież został na noc, był tutaj całą noc, zapomniałam o tym, więc wyciągnęłam rękę, włączyłam lampkę na stoliku nocnym i odwróciłam się do niego, a on leżał wpatrzony w sufit, nie płakał, ale oczy miał załzawione, nie odezwałam się, leżałam tylko i na niego patrzyłam, przełknęłam ślinę, najpierw raz, potem raz jeszcze” – przyzna Elisabet.

Wigilijna szczelina

Wybudzony w świąteczny poranek Sakarias przypomni sobie nocne doświadczenia, które dopełni Elisabet. Doświadczenia uczestnictwa w misterium: spadania w mrok, w szczelinę, z której „wypływali zmarli, starzy i młodzi, kobiety i mężczyźni”. Zmarli, którzy przenikną przez śpiących, przelecą obok, popłyną przez mrok i zaleją krainę żywych: „(…) widziałem to, widziałam, cały czas spadając, a kiedy wypadłam z mroku w szczelinę, zaczęło świtać, słabe białe światło sączyło się przez cienki materiał rolety (…)”. 

Bo tragiczny w skutkach wypadek, który zgasił płomień świecy życia ledwie dwunastoletniego Johannesa, rzeczywiście otworzy dla rodziców rodzaj szczeliny, która pozwala im obcować ze zmarłym, stanie się niczym portal łączący świat zmarłych ze światem doczesnym. Ta nieciągłość czasoprzestrzeni pozwala też na przenikanie się jaźni, a – co za tym idzie – na zyskanie zrozumienia. Bo „spotkanie” z Johannesem pozwoli rodzicom rozumieć w całej złożoności chłopięce obawy i całe towarzyszącego synowi niezrozumienie jego kształtującej się wszak dopiero osobowości. Pozwoli też na przynajmniej próbę zrozumienia przez rodziców siebie nawzajem. I w tym kontekście pojęcie ucieczki daje się odczytać w jeszcze inny sposób – jako synonim szansy na pogodzenie się ze stratą. Na ucieczkę od żałoby jako stanu pozbawionego jakiejkolwiek nadziei.

Carl Frode Tiller, Ucieczka (Flukt)
Przełożyła: Katarzyna Tunkiel
Wydawnictwo Poznańskie, Poznań, 8 listopada 2023
ISBN: 9788367815925

Odkryj więcej z Zupełnie Inna Opowieść

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej

Odkryj więcej z Zupełnie Inna Opowieść

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej