artykuł

Aleksijewicz zatrzymana na lotnisku | Powodem donos o bombie

Noblistka Swietłana Aleksijewicz została zatrzymana w drodze do Wrocławia na lotnisku w Berlinie. Powodem był donos, że ma przy sobie bombę. „Historia w stylu Łukaszenki” – komentuje białoruska pisarka.

Swietłana Aleksijewicz podczas festiwalu Apostrof w Warszawie w 2019 r., fot. Przemysław Poznański/zupelnieinnaopowiesc.com

Sprawę opisała w swoich mediach społecznościowych Fundacja Olgi Tokarczuk. Aleksijewicz, laureatka literackiej Nagrody Nobla z 2015 roku, weźmie bowiem dziś we Wrocławiu udział w spotkaniu Aleksijewicz i Tokarczuk | Protest/Pratest.

Pisarka miała przylecieć do Wrocławia w środę przed północą. Jednak zatrzymano ją na lotnisku, a jej bagaż poddano szczegółowej kontroli. Gdy okazało się, że noblistka żadnej bomby nie przewozi, wypuszczona ja wolno. Jednak jej samolot zdążył odlecieć. Po pisarkę wysłano wiec samochód, który bezpiecznie przywiózł ją do Wrocławia.

Fundacja Olgi Tokarczuk przytacza rozmowę z Aleksijewicz, jakiej udzieliła podczas podróży tłumaczce Janie Karpienko.

– Historia w stylu Łukaszenki – mówi w rozmowie autorka takich książek jak „Czarnobylskiej modlitwy” czy „Wojna nie ma w sobie nic z kobiety”. O tym, że w torbie pisarki ma znajdować się bomba, poinformowała ją niemiecka policjantka. – Policjantka każe jednemu ze sprawdzających wysypać wszystko co mam w torbie do pojemnika. Pan to robi, ona tam zagląda i widzi – między innymi – legitymację prasową, którą miałam ze sobą. Chwilę rozmawiają… I ona daje znak, że tu wszystko w porządku. A potem wzięli drugą moją torebkę, gdzie jest mój tablet, jakieś książki, notatnik, który wzięłam ze sobą. Sprawdzili to wszystko, nie było bomby, i mówią do mnie, że już mogę iść – wspomina Aleksijewicz.

Przeczytaj także:

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: