Zbędny bunt | Morderstwo w hotelu Hilton, reż. Tarik Saleh

Silni pozostaną silni, a słabi zawsze będą słabi. I nie zmieni tego żadna rewolucja. Tak odczytuję film „Morderstwo w hotelu Hilton” Tarika Saleha – świetny kryminał noir z historycznym tłem i bardzo gorzką puentą.

PRZEMYSŁAW POZNAŃSKI

My już wiemy, co się za chwilę zdarzy – skoro jesteśmy w Kairze, a kalendarz pokazuje styczeń 2011 roku, to nieuniknione jest nadejście Arabskiej Wiosny: na plac Tahrir wyjdą tłumy, by domagać się ustąpienia prezydenta Husniego Mubaraka i żądać lepszego państwa dla wszystkich obywateli. Na razie jednak życie toczy się zupełnie normalnie – emigranci z Sudanu szukają pracy i gnieżdżą się w zatłoczonych pokojach, policjanci biorą łapówki i ściągają haracz, szantażyści zbierają kwity na naiwnych lecz bogatych, każdy dba o siebie i tylko udaje przyjaźń. Dzień jak co dzień. Ten rytm zakłóca jednak pewne zdarzenie – w hotelu Nile Hilton znalezione zostają zwłoki zastrzelonej młodej kobiety. To też niby element dobrze znanej bohaterom rzeczywistości: prokurator w oczekiwaniu na policję zamawia krewetki, jeśli ofiara miała pełen portfel, to po wizycie śledczych już tak nie będzie, a ślady traktowane są po macoszemu i zbierane niedbale. A jednak dzieje się coś niezwykłego – komisarz Noredin Mostafa znajduje ślad, który innym umknął i – wbrew logice, a nawet poleceniom szefostwa – zaczyna drążyć sprawę. Może zrobiło mu się żal ofiary, a może w nim też zaczyna narastać bunt, który za chwilę wstrząśnie placem Tahrir?

Przeczytaj także: Czy androidy śnią o elektrycznej duszy | Blade Runner 2049, reż. Denis Villeneuve

Oczywiście Noredin jest policjantem z całym bagażem tego zawodu w takim kraju jak Egipt. Nie pomylmy go z „ostatnim sprawiedliwym”. Wręcz przeciwnie, uczestniczy w łapówkarskim procederze, korzysta z przywilejów właściwych jego profesji. Jest „jedną z tych świń”, jak sam przyznaje w doskonałej scenie z taksówkarzem. I na pewno nie jest świadomym uczestnikiem buntu, o którym zwykło się mówić, że rozpoczął się w mediach społecznościowych – Naredin przecież nawet nie umie korzystać z Facebooka! Grający go Fares Fares, szwedzki aktor libańskiego pochodzenia, oszczędnymi środkami wyrazu pokazuje nam jednak człowieka, który po wielkiej osobistej stracie żyje już tylko z dnia na dzień, bez celu, bez poczucia sensu. Jego codzienność to praca, a wieczorem piwo i nieuważne wpatrywanie się wiecznie psujący się telewizor. Może więc los ofiary morderstwa, a potem los jedynego świadka, budzi w nim na nowo poczucie sensu wykonywanego zawodu, może nawet sensu życia? Tego nie wiemy, widzimy jednak, że bez reszty poświęca się dochodzeniu, zagłębia w mroczny świat nocnych klubów i przestępczych porachunków. Dla wyjaśnienia sprawy Noredin jest w stanie poświęcić wiele – zaryzykuje życiem przyjaciół, zawodową pozycją, przyjaźnią wpływowego krewnego. Pamiętajmy, że w zasadzie tylko to posiada, ryzykuje więc wszystkim. Także własnym życiem, bo śledztwo prowadzi go też do niezwykle wpływowej osoby.

Przeczytaj także: Spiskowa praktyka dziejów | Umberto Eco, Temat na pierwszą stronę

My już wiemy, on nie, że pewnego ranka obudzą go odgłosy rewolucji. Że znajdzie się siłą rzeczy w środku historycznych wydarzeń. Ich celem będzie obalenie tego, co niszczy Egipt – łapówkarstwa, korupcji, układów bogaczy z władzą. Paradoksalnie protestujący na placu Tahrir zażądają dokładnie tego samego, czego chce Noredin – sprawiedliwości. Ale jednocześnie nie będą przecież chcieli takich jak on: nieuczciwych policjantów.  Czy zatem rewolucja to dla niego dobra wiadomość, czy zła, skoro znalazł się w rozkroku, skoro nie jest już do końca po żadnej ze stron?

My już wiemy, protestujący jeszcze nie, że ideały rzadko wygrywają z zastanymi układami. Gdy w pewnym momencie pada porzekadło o złocie, które noszone za życia staje się po śmierci kajdanami, to – podobnie jak bohaterowie w tej scenie – możemy się pokiwać z politowaniem głową nad naiwnością takiego myślenia. Co prawda Husni Mubarak ustąpi, a jego podobizny znikną ze ścian domów, ale ostatecznie sąd uwolni go od winy za masakrę na placu Tahrir. Zmiana władzy niewiele zmieni w codziennym życiu obywateli. Wojsko szybko odsunie od władzy nowego prezydenta Mohammeda Mursiego, a rok później głową państwa zostanie generał Abd al-Fattah as-Sisi. Władze odzyska aparat dawnych służb, który – co widzimy w filmie – broni przede wszystkim mocnych i zawsze poniewiera słabymi. Jak wróży to Noredinowi? On jeszcze nie wie, my możemy się domyślać.

 

Morderstwo w hotelu Hilton, reż. Tarik Saleh (The Nile Hilton Incident, حادث النيل هيلتون )

Dania, Francja, Niemcy, Szwecja 2017

Premiera w Polsce: 1 grudnia 2017

Dystrybucja Aurora Films

 

Jedna myśl na temat “Zbędny bunt | Morderstwo w hotelu Hilton, reż. Tarik Saleh

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s