Warszawa zasługuje na sagę | Spotkanie autorskie z Sylwią Zientek

Zależało mi na tym, by napisać książkę, w której główną bohaterką będzie Warszawa, miasto z bogatą, ale tragiczną historią – mówiła podczas spotkania autorskiego w księgarni BookBook Sylwia Zientek, autorka powieści „Hotel Varsovie. Klątwa lutnisty”.

PRZEMYSŁAW POZNAŃSKI, PRZEMYSŁAW JAKUB HINC

Ambicją pisarki było pokazanie transformacji miasta i jej mieszkańców na przestrzeni wieków.

– Nie spotkałam się z książką, która przekrojowo pokazywałaby losy Warszawy i losy tutejszych mieszczan na tle kilku epok. Jest oczywiście „Lalka” Bolesława Prusa, ale ona opisuje tylko wycinek historii, lata 80. XIX wieku – tłumaczyła autorka.

Zientek debiutowała w 2012 roku nominowaną do Nagrody Literackiej Europy Środkowej „Angelus” powieścią „Złudzenia, nerwice i sonaty”, później wydała także „Próżną”, „Miraże”, „Podróż w stronę czerwieni” i „Kolonię Marusia”. „Hotel Varsovie. Klątwa lutnisty” to zatem jej szósta powieść, planowana jako początek przynajmniej trzytomowej sagi. – Chciałabym doprowadzić losy bohaterów do czasu II wojny światowej, do Powstania Warszawskiego, czyli kolejnego tragicznego wydarzenia w życiu miasta – mówi Zientek. Choć, co pokazuje już pierwszy tom, fabuła zahacza też o współczesność, w tym o słynną sprawę reprywatyzacji warszawskich gruntów. Najważniejsze są tu jednak dwie inne warstwy czasowe: XIX wiek i wiek XVII. To odtworzenie przeszłości sprzed niemal czterystu lat było dla autorki najtrudniejsze, bo istnieje niewiele dokumentów pokazujących życie miasta w tamtym czasie.

Warszawa przed potopem, rysunek Erika Dahlberga

– Losy Warszawy, swoista sinusoida wzlotów i upadków miasta, w tym przede wszystkim potop szwedzki, sprawiły, że w archiwach nie zachowało się zbyt wiele dokumentów z XVII wieku – tłumaczy autorka. Pomocny był na pewno słynny rysunek panoramy Warszawy autorstwa Erika Dahlberga (który znajdziemy na II stronie okładki), ale w wielu przypadkach Zientek musiała posiłkować się wyobraźnią.

Przeczytaj także: Jak Żmij ze Szpakiem | Sylwia Zientek, Hotel Varsovie. Klątwa lutnisty 

– Warszawę w owym czasie trawiły pożary. W powieści opisuję jeden z nich, najtragiczniejszy. Nie ma jednak informacji jak ów pożar wyglądał. Sięgnęłam więc do źródeł opisujących pożar XVII-wiecznego Londynu. W owym czasie te miasta były podobne: zwarte w obrębie murów, w dużym stopniu o zabudowie drewnianej, więc pożar mógł wyglądać podobnie. W żadnym z tych miast nie było czegoś, co by można nazwać strażą pożarną, nie było nikogo, kto mógłby ratować palące się budynki – zaznaczała Sylwia Zientek.

Z równie dużą pieczołowitością musiała autorka odtwarzać życie ówczesnych mieszczan. Głównym bohaterem tej płaszczyzny czasowej jest Laurenty Żmij, królewski lutnista. – Wzorowałam go po części na postaci Adama Jarzębskiego, kompozytora wczesnego baroku, muzyka kapeli królewskiej na dworze Wazów – mówi pisarka. Oczywiście jej Laurenty tylko w niewielkim stopniu czerpie z biografii Jarzębskiego – Żmij to wielowymiarowa postać, która nie do końca gra czystko i która ma na sumieniu naprawdę poważne grzechy. Mimo zacnego zawodu jest raczej postacią wyjętą z powieści łotrzykowskiej. Jako królewski lutnista pozwolił jednak autorce na pisanie muzycznego życia królewskiego dworu. W powieści znajdziemy choćby dokładny opis pierwszej opery, „Dafne”, wystawionej na dworze Władysława IV.

– Mało kto wie, że Warszawa była drugim po Florencji miastem, gdzie wystawiono operę – mówiła Zientek. – To był nowoczesny w owym czasie gatunek, nie było więc wtedy jeszcze na Zamku sali operowej.

Laurenty Żmij ma jednak w powieści równoprawną bohaterkę – Kalinę, kobietę silną, choć doświadczaną okrutnie przez los. Dla Zientek ważne było ukazanie postaci kobiecych, których rola w XVII wieku ograniczała się do rodzenia dzieci. – Kobiety umierały najczęściej podczas któregoś z kolei porodu i normalne było, że mężczyźni mieli w życiu po trzy, cztery żony, bo po śmierci jednej, natychmiast brali kolejną, by miał kto zająć się dziećmi – tłumaczyła autorka. Oczywiście w krajach Europy Zachodniej były znane kobiety – malarki, pisarki. Inaczej wyglądało to w Polsce. – Znalazłam tylko jedną wzmiankę o kobiecie, która w tamtych czasach zajmowała się czyś innym, niż domem. Niejaka Dorota malowała herby – mówiła pisarka. Ale imię dla swojej bohaterki wzięła z nazwy autentycznego zajazdu „U Kaliny”, luksusowego przybytku, w którym ponoć można było nawet wziąć kąpiel (zajazd o tej nazwie znajdziemy też w książce, bo jest on zalążkiem późniejszego, tytułowego „Hotelu Varsovie”).

Przeczytaj także: Odmieniec Włast przypomniany | Maria Komornicka, Utwory wybrane

Łatwiejsze było dla autorki opisanie Warszawy XIX-wiecznej, miasta, która miało ambicję nazywać się „Paryżem północy”. – Nie było nim – dementowała Zientek. – Jeśli Warszawa mogła się równać z Paryżem, to już raczej w XVII wieku. To wtedy na skarpie powstawały pałace, w tym słynny Pałac Kazanowskich, z kaskadowymi ogrodami, schodzącymi do Wisły, gdzie trzymano nawet egzotyczne zwierzęta. Pamiętamy przecież scenę z „Potopu” Sienkiewicza, gdy pan Zagłoba w pałacowych ogrodach walczył z małpami – śmiała się pisarka. – W XIX było oczywiście w Warszawie wiele pięknych miejsc, jak Ogród Saski czy Krakowskie Przemieście, ale miasto jako całość nie mogło równać się do światowych stolic. Szansę na dogonienie Paryża zyskała Warszawa w latach 30. XX wieku, ale ten rozkwit przerwały tragiczne wydarzenia 1939 roku – mówiła. Drugo tom sagi ukaże się w przyszłym roku, pisarka kończy właśnie jego pisanie. W kuluarach zdradziła, że podczas przygotowań musiała szczegółowo poznać przebieg wojen napoleońskich.

 

Spotkanie autorskie z Sylwią Zientek

Prowadzenie Karolina Głowacka

BookBook Księgarnia Hoża, Warszawa