KOKTAJL Z POZORÓW. Herman Koch. Kolacja (Het Diner)

Nawet w najlepszej restauracji nieudolny kelner może popełnić błąd, burząc misterny i przewidywalny rytuał rozpoczynający się aperitifem, a wieńczony napiwkiem. Ale uważajcie – w „Kolacji” najmniej chodzi o tytułowy wieczorny posiłek.

PRZEMYSŁAW POZNAŃSKI

KolacjaGdy na deser bohaterowie jedzą parfait, nic już „parfait”, czyli doskonałe, nie jest. Danie po daniu narasta atmosfera konfliktu, starcia, zderzenia, buzuje ona jak bąbelki w różowym szampanie podanym jako aperitif, by w końcu doprowadzić do obnażenia wszystkich kompleksów, lęków, słabości i skrywanych głęboko emocji, podobnie jak zbyt rzadki sos czekoladowy odsłania skrywane pod nim owoce. Herman Koch prowadzi nas minuta po minucie przez wieczór, który dla wszystkich bohaterów opowieści skończyć musi się w zupełnie innej rzeczywistości, niż się rozpoczął.

Oto mamy dwa perfekcyjne małżeństwa, dobrze sytuowane, a nazwisko (a raczej imię i nazwisko) jednego z mężczyzn budzi nawet na tyle głęboki respekt, że nie musi on z wyprzedzeniem rezerwować miejsca w najmodniejszej restauracji w Amsterdamie, co w naszych czasach, przyznacie, jest przecież wyznacznikiem społecznego statusu. Małżeństwa mają nastoletnich synów, jedno z nich nawet adoptowało chłopca z Afryki. Nic dodać, nic ująć. Taki mamy punkt wyjścia – podskórnie czujemy, że zbyt doskonały, by był prawdziwy.

Czytaj też: SAGA GRECKA, SAGA POLSKA. Hanna Cygler, Grecka mozaika

Gdy sięgniecie po tę książkę, waszym narratorem będzie Paul, zwykły gość, były nauczyciel, szerzej nieznany opinii publicznej brat tego zdecydowanie bardziej sławnego z mężczyzn. Polityka, którego poznajemy jako niezbyt mądrego, sztucznego, ukierunkowanego wyłącznie na karierę i dobry autopijar. Tak przynajmniej przedstawia nam go Paul, któremu, wierzcie mi, zaufacie, podzielicie jego sądy, zadrwicie, kiedy i on zadrwi i uśmiechniecie się pod nosem, gdy i on to robi.

Nietrudno domyślić się, że Koch zastawia pułapkę – najpierw zaciekawia, gdy bohater odkrywa tajemnicę syna , by zaraz zacząć upajać nas jak owa nieudolna kelnerka, nalewająca zbyt szczodrze wina, usypiać naszą czujność. Gdy autor odsłania karty, jesteśmy już tylko jak klient, który za późno orientuje się, że zamówił nie to danie, ale nie ma już śmiałości powiadomić o zmianie decyzji. Musi przełknąć to, co mu podano. Znacie to, każdy z nas choć raz tak miał.

Czytaj też: ZABIŁAM. POSŁUCHACIE? Joanna Jodełka, Kryminalistka

Perfekcyjna skorupa sformatowanego współczesnego świata pęka, można by nawet powiedzieć, że wybucha, niczym pojawiający się tu w jednej ze scen pusty kanister po benzynie, w który ktoś rzuca zapalniczką, nie spodziewając się, że groźne mogą być nawet niewidoczne gołym okiem, pozostałe w środku opary. Takie opary zbierają się pod maskami, jakie na co dzień noszą bohaterowie. Gdy dochodzi do traumatycznego wydarzenia, mającego zaważyć na losie ich wszystkich, maski pękają, obnażając fałsz – przede wszystkim fałsz samozadowolenia z pozornie perfekcyjnego świata. Czy jest to tylko fałsz konkretnych bohaterów w konkretnym czasie, czy może całego współczesnego społeczeństwa? To nie do końca istotne. Ważniejsze, że ostrzeżenie Kocha brzmi jednoznacznie: normy i przyzwoitość zawsze są słabsze od nieokiełznanej w porę niszczycielskiej siły. Dojrzyjcie ją, póki się tli, zaradźcie jej, a nie zamiatajcie pod dywan w imię udawania, że wszystko gra. Zobaczcie swoją niedoskonałość, a może uratujecie wasz świat takim jaki jest, nim będzie za późno. Krótko mówiąc – uważajcie na swoje życiowe wybory, żeby na drugi dzień nie mieć zgagi lub kaca. To, że w gorącej politycznie Polsce roku 2015 te słowa brzmią zadziwiająco aktualnie, pokazuje jedynie jak uniwersalne jest przesłanie „Kolacji”.

 

Herman Koch. Kolacja (Het Diner)

Tłumaczyła Jadwiga Jędryas

Media Rodzina 2013

Jedna uwaga do wpisu “KOKTAJL Z POZORÓW. Herman Koch. Kolacja (Het Diner)

Możliwość komentowania jest wyłączona.