kryminał recenzja

Mroczne umysły, mroczne dusze | Michał Zgajewski, Czarnobogi

„Czarnobogi” Michała Zgajewskiego są opowieścią o złu, wpełzającym w zakamarki dusz rozdartych przez słabości, tragedie i strach. Złu przy tym bezwzględnym, za nic mającym ludzkie życie, a nawet śmierć – pisze Przemysław Poznański.

Są miejsca, które nie zachęcają by do nich wracać. Choć to „kraje lat dziecinnych”, to przecież nie mają w sobie nic z miejsc sielskich. Odrzucają całym nagromadzonym w nich mrokiem. Mrokiem złych wspomnień, mrokiem tajemnic i niedopowiedzeń, mrokiem nie zawsze jasnych ludzkich losów, mrokiem utraty złudzeń i straconych nadziei. Z pewnością do takich miejsc należą Czarnobogi – miejscowość w Beskidzie Żywieckim, u podnóża Pilska. Jeśli się stąd pochodzi i jeśli udało się stąd wyrwać, to jedynym powodem, by tu przyjechać ponownie może być tylko pogrzeb najbliżej osoby.

Zyta Kafka musi wrócić do rodzinnej miejscowości ponieważ zmarła jej matka. Chce pochować rodzicielkę, ale nie zamierza zabawić w Czarnobogach ani chwili dłużej, niż będzie to konieczne. Zdaje sobie bowiem sprawę z tego, że powrót w rodzinne strony musi obudzić w niej niechciane wspomnienia, przywołać pamięć o nierozwiązanych sekretach. Jak choćby o zagadce zaginięcia ojca Zyty, który wiele lat wcześniej wyszedł w góry szlakiem na Janowiec i nigdy więcej nie dał znaku życia.

Własne sprawy, grzechy, zbrodnie

Plan Zyty, by po szybkim pogrzebie spakować manatki i na zawsze zamknąć ten etap życia, spali oczywiście na panewce. Czarnobogi wciągną ją w swój mrok. Wkrótce okaże się też, że zagadka zniknięcia ojca jest tylko jedną z wielu, jakie przyjdzie jej rozwiązać. Dość powiedzieć, że tuż przed przyjazdem dziewczyny dochodzi w Czarnobogach do profanacji zwłok kogoś, kogo niegdyś znała. Czy może to mieć cokolwiek wspólnego z wiarą w to, że są osoby, które nawiedzają nas po śmierci, a jednym sposobem, by je powstrzymać, jest okaleczenie martwego ciała?

Zrazu niechętnie, da się jednak bohaterka wciągnąć w intrygę, która okaże się znacznie bardziej złożona, niż mogłoby się z początku zdawać, czego widomym znakiem będą podrzucane pod drzwi jej domu truchła węży. Zgajewski po mistrzowsku rozgrywa bowiem wszystkie zależności i powiązania, jakie naturalnie tworzą się w tak niewielkiej społeczności, jaką szkicuje w powieści. Serwuje nam wszak kryminalny thriller, czerpiący garściami z klaustrofobicznego klimatu miejsca, w którym rozgrywa się akcja – małej, odciętej od świata mieścinie, żyjącej własnymi sprawami, własnym kodeksem moralnym, własnymi grzechami i własnymi zbrodniami, ukrywanymi zresztą często pod wciąż żywą wiarą w nadprzyrodzone źródła zła, albo za miejscowymi legendami, jak ta o Wężowym Królu.

Mrocznym szlakiem

W takim świecie nie ma osób niewinnych, postronnych, nieuwikłanych. Każdy daje się prędzej czy później stłamsić mrokowi, każdy skrywa tajemnice, każdy dokłada swój kawałek układanki do wielkiej opowieści o złu, które trawi Czarnobogi. Dlatego Zyta potrzebuje sojuszników. Stanie się kimś takim jej znajoma, Gośka, będzie kimś takim miejscowa policjantka, starsza aspirant Oliwia Musiał, z którą uda się Zycie zadzierzgnąć nić porozumienia. Jej sojusznikiem zostanie też Eryk Banaś, miejscowy expolicjant, zwolniony dyscyplinarnie. Będzie musiała mu zawierzyć, nawet jeśli trudno ufać komuś, kto jest niepotrafiącym panować nad sobą furiatem.

To z nimi Zyta podąży szlakiem, który okaże się być pełen niebezpieczeństw, kłamstw, fałszywych tropów, rzucanych pod nogi kłód. Na szali bowiem ważyć się będą nie tylko tajemnice przeszłości, ale i całkiem współczesne – nawet takie, dla utrzymania których można zabić. Mrok skrywający zaginięcie ojca, przeszłość matki, ale i innych osób, których wspomnienie wywoływać będzie u bohaterki najsilniejsze emocje, łączyć się będzie z sekretami osób uwikłanych w lokalne układy, dbających o to, by pozostać w bezpiecznym dla siebie cieniu.

Porzućcie nadzieję

Powieść wciąga tym klaustrofobicznym mrokiem bez reszty, pokazując świat, w którym zło wykorzysta każdą okazję, by zagnieździć się nie tylko tam, gdzie istnieje chciwość, albo nienawiść, ale także tam, gdzie pojawia się choćby chwilowe zwątpienie i strach, gdzie nad rozsądkiem górę biorą ludzkie słabości i emocje. Takie zło ma jasno określony cel i zrobi wszystko, by go osiągnąć – nie przeszkodzi mu ani ludzkie życie, ani nawet śmierć.

Nie ma bowiem w „Czarnobogach” taryfy ulgowej. Jeśli obiecuje Zgajewski już od pierwszych stron opowieść mroczną, opowiadającą o złu wyzutym z jakiegokolwiek współczucia, to dokładnie taką powieść nam daje. Trafiamy wszak do miejsca, gdzie, niczym u progu „Piekła” Dantego, tuż za tablicą z nazwą miejscowości, bezwzględnie porzucić trzeba wszelką nadzieję.

Michał Zgajewski, Czarnobogi
Wydawnictwo Agora, 27 sierpnia 2025
ISBN: 9788383803326

Odkryj więcej z Zupełnie Inna Opowieść

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej

Odkryj więcej z Zupełnie Inna Opowieść

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej