– Muzyka była dla mnie narzędziem do wyrażenia buntu, emocji, i pragnienia zmiany. I nadal tym jest – mówił Piotr Liroy-Marzec podczas premiery filmu Małgorzaty Kowalczyk „Don’t F**k with Liroy” – dokumentu o determinacji w dążeniu do celu, rozpiętego emocjonalnie między sceniczną euforią a kameralną, intymną wręcz autorefleksją. Od dziś w kinach.

Liroy – raper, producent muzyczny, przedsiębiorca i polityk, poseł na Sejm VIII kadencji. Ta wiedza, o ile jej nie mieliście, wystarczy w zupełności, by obejrzeć dokument Małgorzaty Kowalczyk. Zresztą film w dość klasyczny sposób prześledzi wszystkie etapy muzycznej i politycznej kariery bohatera i nawet ktoś, kto z rapem był na bakier, odnajdzie się bez problemu w tej opowieści. Rzecz jednak w tym, że narracja snuta przez Kowalczyk w „Dont F**ck with Liroy” rozpięta jest na wielu innych płaszczyznach, niż tylko biografia, z kulisami powstania takich przebojów jak „Scyzoryk” czy „Scoobiedoo Ya”. I to one są tu najciekawsze.
Opowieść szczera. Do bólu
– Moja historia zaczęła się na ulicach Kielc, gdzie jako młody chłopak zafascynowany muzyką stawiałem pierwsze kroki w hip-hopie. W 1995 roku, wydając album, udało się nie tylko wprowadzić hip-hop na polskie salony, ale także sprzedać ponad 500 tys. egzemplarzy tej płyty. Mija właśnie 30 lat od tego momentu – opowiadał Liroy podczas premiery filmu. I dodawał: – Muzyka była dla mnie narzędziem do wyrażenia buntu, emocji, i pragnienia zmiany. I nadal tym jest. Jednak życie nauczyło mnie, że aby realnie wpływać na rzeczywistość, trzeba działać na wielu frontach. Dlatego zdecydowałem się wejść do polityki, gdzie jako poseł walczyłem m.in. o legalizację medycznej marihuany, mając na uwadze dobro pacjentów i ich rodzin.
W samym dokumencie – spytany przez reżyserkę, kim w zasadzie jest dzisiaj, mając na koncie tyle różnych życiowych ról, mówi o sobie: „Jestem Piotrek z Pocieszki” (mieszkał na ulicy Pocieszka w Kielcach). To zdanie ustawia w istocie odbiór filmu, w którym wielki artystyczny i komercyjny sukces i blichtr jest tylko tłem dla opowieści – jak się zdaje – całkowicie szczerej, szczerej chwilami do bólu, gdy bohaterowi obrazu przyjdzie zagłębić się w najbardziej intymne momenty swojego życia: domową przemoc, rodzinne układy, złość z powodu utraty pierwszych ciężko zarobionych pieniędzy, radość, jaką niosły pierwsze sukcesy, w tym publiczne docenienie przez artystę tej klasy co ICE T.

Gdy wciąż pracuje kamera
Kowalczyk robi wywiad, ale często nie wyłącza kamery, gdy pada potencjalnie ostatnie zdanie konkretnej wypowiedzi – złapie dzięki temu emocje swojego bohatera, niekoniecznie przeznaczone dla włączonej kamery, spuentuje żart Liroya chwilą następującej po nim zadumy, pełnym smutku uśmiechem, mającym przykryć prawdziwe emocje bohatera. Te chwile są w filmie najciekawsze i na szczęście wybrzmiewają wystarczająco mocno, nie giną pod skąd inąd niezwykle atrakcyjną montażowo, nowoczesną filmowo warstwą wizualną.
Reżyserka osiąga ten efekt także dzięki temu, że zabierze Liroya w miejsca, które muszą wyzwolić w nim emocje większe, niż jest w stanie zrobić to studyjna rozmowa. Najbardziej intymna jest wizyta u matki, rozegrana nie tyle na banalnych w takiej sytuacji dialogach, ale na interakcji między dwiema osobami siedzącymi przy stole w ciasnej kuchni, niosącymi ciężki bagaż nie zawsze łatwych relacji. Podobnie będzie w scenach plenerowych, gdzie Liroy opowie o wyjeździe do Lyonu, będącym jednym z istotnych momentów odkrywania siebie i o pierwszym koncercie, na który trafił, mimo że odrzucono jego zgłoszenie.
Mimo przeciwności losu
– Film to nie tylko moja opowieść. To historia każdego, kto mimo przeciwności losu dąży do realizacji swoich marzeń i ideałów. Mam nadzieję, że stanie się on inspiracją dla wszystkich, którzy wierzą w siłę pasji, determinacji i odwagi – mówił ze sceny Liroy.
I rzeczywiście „Don’t F** with Liroy” niesie w sobie historię większą niż pojedyncza biografia, bo choć pokazuje konkretne zdarzenia i determinację konkretnej osoby, dążącej wyboistą drogą do celu, to jest też poniekąd opowieścią uniwersalną, pokazującą nie tylko, że da się spełniać marzenia, ale i jaki przy tej okazji trzeba ponieść koszt.
Obejrzyj zwiastun
Don’t F**ck with Liroy, reż. Małgorzata Kowalczyk
dystr. Best Film
Premiera 21 marca 2025

