recenzja

…Że i przed szkodą, i po szkodzie głupi | Wojciech Dutka, Wojna polska [recenzja]

Ta opowieść o XVII-wiecznej Polsce oferuje nam to, czego oczekujemy od książki historycznej: nie tylko pełne zwrotów akcji przygody głównego bohatera przeżywającego rozterki moralne, ale przede wszystkim próbę wywabienia białych plam narodowej amnezji  – o „Wojnie polskiej” Wojciecha Dutki pisze Jakub Hinc.

Powieść Dutki przywraca pamięci potomnych wygumkowane z dziejów narodu dramatyczne wydarzenie, gdy magnat-sobiepan stanął zbrojnie przeciwko legalnej władzy, uzurpując sobie prawo do ochrony rzekomo zagrożonych wolności. To opowieść o Polsce czasów wolnej elekcji, liberum veto i plag, które spadły na nią z każdej strony. Od północy – potopu szwedzkiego, z południa – najazdu Siedmiogrodzian sprzymierzonych z grasującymi na południowo-wschodnich rubieżach Rzeczypospolitej Kozakami Chmielnickiego, od wschodu – ziem Wielkiego Księstwa Litewskiego pustoszonych przez wojska Moskiewskie, a od zachodu – przez elektora brandenburskiego.

To nie jest kraj z fraszek i sielanek, albo nie pozwalam i po sejmie

Wojciech Dutka snuje narrację iście pikarejską, osadzając w roli głównej arianina Michała Hieronima Dantyszka, by go prowadzić od szkoły braci polskich w Rakowie, przez Francję kardynała Richelieu, Anglię Cromwella i Prusy Książęce, a w końcu – zatoczywszy krąg –  na powrót przywieść go do kraju liberum veto, któremu daleko jest do sielankowej wizji z fraszek Kochanowskiego, tak samo zresztą jak pisanej „ku pokrzepieniu serc” narracji Sienkiewicza. Bo też XVII-wieczna Polska, to kraj sobiepaństwa i zrywanych sejmów, honoru na sprzedaż za obce złoto i upodlenia ponad wszelką miarę polskiej wsi. Upodlenia tak wielkiego, że parafrazując tytuł filmu braci Coen, można by rzec, że ówczesna Polska to nie był kraj dla polskich chłopów, pańszczyźnianych niewolników.

Ale Dutka przede wszystkim przedziera się przez trudne i wielu nie przynoszące chluby wydarzenia z czasu buntu kozaczyzny, potopu, wygnania arian, by wreszcie znaleźć w naszej historii fakt w zasadzie nieistniejący w narodowej pamięci i wywabić na wierzch wzbudzone wówczas upiory wojny polsko-polskiej. Czasy ostatniego z Wazów na polskim tronie obfitowały bowiem w wydarzenia iście dramatyczne, ale ich kulminacją stała się wojna domowa, której ponury epilog wydarzył się nad Notecią w roku 1666.

Francuskie, angielskie i polskie drogi, albo przypadki spod znaku płaszcza i szpady

Nim jednak nieledwie skrywający urazy do Korony książę Lubomirski wypowie posłuszeństwo Janowi Kazimierzowi i poprowadzi swoje wojska do walnej bitwy z królewskimi hufcami, będziemy w ślad za bohaterem powieści podążali drogami i bezdrożami kraju rządzonego przez ostatniego z Wazów na polskim tronie. Podróż ta stanie się przyczynkiem do odkodowania z narodowych przywar, tych demonów, które ostatecznie przywiodły kraj na skraj nicości.

Wcześniej Dantyszkowi – człowiekowi do specjalnych poruczeń króla i jego żony Ludwiki Marii Gonzagi – dane będzie jeszcze przeżyć przygody, swoją dynamiką mogące konkurować z przypadkami Gaskończyka i trójki jego przyjaciół z „Trzech Muszkieterów” Aleksandra Dumasa lub Małego Rycerza, albo Kmicica/Babinicza z sienkiewiczowskiej trylogii. Bo przypadki polskiego szlachcica na europejskich dworach będą obfitowały w nieoczekiwane zwroty akcji, wojskowe wypady pod tą lub inną flagą, kalejdoskop zrywanych i zawiązywanych sojuszy i… dworskie romanse.

Przeczyraj także:

Panowie bracia i bracia polscy, albo kozioł ofiarny na ołtarzu wolności szlacheckiej

Jednak przy całym tym awanturniczym anturażu „Wojna polska” nie jest podkoloryzowaną historią spod znaku płaszcza i szpady, a raczej próbą przywrócenia pamięci o zdarzeniu niezwykle dramatycznym, które odcisnęło swoje piętno na historii Rzeczpospolitej Obojga Narodów, wypartym z narodowej pamięci tak starannie, jakby się nigdy nie wydarzyło. A jednak się wydarzyło, stając się jedną z przyczyn zniknięcia Polski – nieledwie nieco ponad wiek później – z mapy Europy.

Jest to przy tym opowieść o bezkarności krzywoprzysięzców, o szukaniu kozłów ofiarnych, składanych na ołtarzu narodowej przewiny miast zdrajców spod Ujścia kupczących honorem z Karolem Gustawem. Bo panowie bracia, inaczej niż bracia polscy, za swoje winy zyskali królewskie przebaczenie, ich zdrada poszła w niepamięć, a zbrodnia doczekała się amnestii. Zamiast jednak wyciągnąć wnioski i zreformować państwo, wszczęli rokosz, który objął kraj, dzieląc go, a nawet rodziny tak, że w końcu brat stanął przeciwko bratu.  

Zapomniana wojna domowa, albo pierwsza wojna polsko-polska

Opowieść Dutki skupia się na ukazaniu przyczyn wybuchu pełnoskalowej polskiej wojny domowej. Wojny, która jednak nie jest obecna w polskiej pamięci historycznej i została z niej wyparta, bo przecież wchodziłaby w kolizję z narracją sarmacką, a polski szlachcic nie chciał pamiętać własnych przewin. I chociaż są w archiwach dokumenty, nadal niechętnie po nie się sięga, bo wzięcie ich do ręki niszczy strefę komfortu, którą budują mity narodowe. Bo oto wichrzyciel ubrany w szaty obrońcy cnót podburzył część obywateli przeciwko legalnej władzy insynuując i szerząc oszczerstwa. Brzmi to jakoś znajomo, nieprwadaż?!

Ale wracając do powieści. Wzorem swoich wcześniejszych książek i tę naszpikował Dutka postaciami historycznymi z epoki, wplatając losy swojego bohatera w opowieść większą, osadzając ją też w realiach wydarzeń dziejących się na kontynencie, co pozwala na podjęcie wysiłku dla zrozumienia tego, co się działo nad Wisłą w szerszym kontekście. A kontekst właśnie ma znaczenie. To bowiem, co w „Wojnie polskiej” najważniejsze, to podjęcie się przez autora trudu wywabienia białych plam narodowej amnezji, ale też ukazanie, że nie działo się to w próżni, a wrogowie Rzeczypospolitej już zacierali ręce zaliczając przyszłe swary i waśnie na swoją korzyść.

Zamiast podsumowania – proroctwo, albo fraszka

Król Jan Kazimierz dwukrotnie prorokował o rozbiorach. Po raz pierwszy przepowiednię wygłosił w roku 1661, na sejmie w Warszawie, a wspominał o wygłoszeniu jej osobiście przez samego monarchę nuncjusz apostolski. Król wskazywał w niej ziemie Rzeczypospolitej Obojga Narodów, które zostaną przez którego z sąsiadów zagrabione. O ile jednak mówiąc o czarnych chmurach zbierających się nad Polską ostatni z Wazów na polskim tronie wówczas ostrzegał i wskazywał na potrzebę reform, to gdy ją powtórzył kilka lat później, w roku 1668 podczas sejmu abdykacyjnego, była to kasandryczna wizja rozbiorów.

A chociaż potem spoza gęstych chmur wyjrzało jeszcze kilka razy na krótko słońce nad Rzeczpospolitą, to część Polaków wciąż tocząc wojnę polsko-polską zda się utkwiła w XVII wieku. Przywołać można więc ostatnie wersy pieśni piątej „Pieśni wtórych” Kochanowskiego, gdyż nie wyciągając z tej lekcji nauki:

„Nową przypowieść Polak sobie kupi,

Że i przed szkodą, i po szkodzie głupi”. 

Wojciech Dutka, Wojna Polska
Wydawnictwo Lira, 12 marca 2025
ISBN: 9788368342086

Odkryj więcej z Zupełnie Inna Opowieść

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej

Odkryj więcej z Zupełnie Inna Opowieść

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej