Reklamy
felieton

Dlaczego kocham Olgę Tokarczuk? | Felieton Małgorzaty Żebrowskiej

Wcale nie cieszę się z Nobla dla Polki. Nie raduje mnie Nobel dla kobiety. Nie to jest dla mnie najistotniejsze, że Nobla dostała znakomita pisarka. Lecz jestem niezwykle szczęśliwa, że Noblem została uhonorowana osoba, której filozofia jest mi niezwykle bliska, której idee przemawiają wprost do mojego serca. Która rozumie i ufa emocjom, wie, że jest coś więcej – coś dużo więcej – od szkiełka i oka, od wszystkich religii świata, od tego, co dane jest nam, ludziom, rozumieć.

Olga Tokarczuk, fot. Tomasz Leśniowski, Wikipedia (fragment)

I jestem jej wdzięczna za to, że zabrała mnie w wielką podróż, ku ideom, które – być może – zrozumieją następne pokolenia. I które – śmiem twierdzić – uratują nas przed katastrofą.

Zaczęło się od „Prawieku i innych czasów”

Jak u wielu młodych czytelników, moja podróż zaczęła się od „Prawieku”. Wieś na końcu świata, gdzieś w Polsce, czyli nigdzie, rządząca się swoimi prawami, jest sama dla siebie całym, kompletnym światem. Już wówczas, w końcówce lat dziewięćdziesiątych, doceniałam niezwykłość pisania Tokarczuk. Język nigdy nie wychodzi u tej pisarki przed szereg, jest narzędziem, formą nie przesłania treści. Wabi swoją pozorną prostotą, lecz niech nas ona nie zwodzi. Bo prostym, „wystarczająco dobrym” językiem Tokarczuk opisuje złożoną, kompletną filozofię, w której świat naturalny miesza się z tym nadprzyrodzonym, a dla każdego stworzenia wystarcza miejsca.

Potem przybyli „Bieguni”

Człowiek w ruchu, w zmianie, człowiek, który nie może być niczego pewny oprócz tego, że jutro nic nie będzie takie jak dzisiaj, a pojutrze jest niewiadomą. Pamiętam, gdy czytałam tę powieść pewnej mroźnej zimy (czy kiedyś jeszcze tak mroźna zima nadejdzie?), po kolejnej przeprowadzce. Mnie, człowiekowi bez korzeni, bez miejsca, które z całą pewnością mogę nazwać własnym, ta książka trafiła prosto w serce. Zrozumiałam, że poczucie niepewności jest tym, z którym warto się zaprzyjaźnić, a stałość nigdy nie jest motorem rozwoju. Że aby wzrastać, muszę tracić, by kochać – pogodzić się ze śmiercią. Poczułam się częścią wielkiego świata, który czeka na odkrycie. A jedyną granicą, jaka mnie obowiązuje, jest granica poznania – ta, którą mam w swoim umyśle. Całe szczęście, po latach przekonałam się, że jestem w stanie ją przesuwać.

„Księgi Jakubowe” nauczyły mnie więcej niż wszystkie podręczniki do historii

Nauczyły mnie zupełnie innego na nią spojrzenia – zrozumiałam, dlaczego tak niechętnie wysiadywałam kolejne godziny na tym przedmiocie szkolnym, dlaczego żadna data, mimo wyrafinowanych mnemotechnik, nie zagrzała dłużej miejsca w mojej głowie. „Księgi Jakubowe” to spektakularna panorama zapomnianych czasów, to te karty naszej historii, które są pomijane w tradycyjnych podaniach. Pokazują Polskę z zupełnie innej strony – jednocześnie kołtuńską, zacofaną, prymitywną, lecz i czułą, opiekuńczą, szaloną. Napisane z rozmachem, wyśmienitym językiem doskonałej opowiadaczki, uzależniają, uświadamiają, dają materiał do wielorakich, niejednorodnych przemyśleń. Nic nie jest czarno-białe, nic nie jest oczywiste. Historia opowiadana na zasadzie „dobry, zły, bogaty, biedny, mądry, głupi” nie może w sposób wiarygodny przedstawiać przeszłości, jak i opisywać teraźniejszości.

To usiłuje Tokarczuk przekazywać w wywiadach, esejach, w wielu wypowiedziach. Namawia do odkłamywania historii, bo tylko to może nas, jako naród, uzdrowić z setek traum, które wciąż krążą w naszych żyłach. Jako psycholożka doskonale wie, jak ważne są powroty do przeszłości i rozprawienie się z emocjami naszych przodków. Bo wszak wszystko jest cyklem, a czas w ujęciu liniowym to iluzja, której społeczeństwo zachodnie zbyt łatwo uległo.

Świat zmienią kobiety

Powyższe książki Tokarczuk najbardziej pobudziły mnie do myślenia, były kamieniami milowymi na mojej własnej drodze ku literaturze, którą pragnę tworzyć. Znam wszystkie jej dzieła beletrystyczne, teraz nadrabiam eseje. Tokarczuk – mimo że się zupełnie nie znamy – zdołała za pomocą słów wpłynąć na moje myślenie bardziej niż ktokolwiek inny. I dać nadzieję, że nie wszystko jeszcze stracone, że możemy – siłą słów i siłą miłości do świata, w tym również do człowieka – uratować to miejsce.

Tokarczuk myśli historię na nowo – „szuka brakujących puzzli, by naprawić świat”. Tak mówiła w jednym z wywiadów. Religie monoteistyczne, tysiące lat patriarchalnego porządku, dominacja intelektu nad emocjami nie urządziły nas najlepiej na tym „najlepszym z możliwych światów”. Ten świat, jak twierdzę od dawna, zmienią kobiety. Olga Tokarczuk jest jedną z nich.

Reklamy

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: