kryminał recenzja

Skazy | Michał Wierzba, Agat

„Agat” Michała Wierzby to opowieść o skazach, które są widomym znakiem głęboko skrywanych i pozornie zagojonych ran. Pozornie, bo tak naprawdę mogą się one otworzyć w każdej chwili, przynosząc ból, który siać zacznie zniszczenie. Recenzuje Przemysław Poznański.

To kryminał mroczny. Mroczny zbrodnią, której okrucieństwo przeraża, nawet jeśli autor nie epatuje tu przemocą, lecz raczej bagażem trudnych przeżyć, jaki niosą bohaterowie. „Agat” – pierwszy tom cyklu „Sumienia półszlachetne” – to bowiem portret ludzi po przejściach. Przejściach tak trudnych, że nigdy już nie uwolnią się oni od pozostawionych przez nie blizn, skaz, znaków wyrytych tyleż na twarzy, co na psychice.

Doświadczenie straty, poczucie nieodwracalności zła, jakiego doświadczyli oni sami lub ich bliscy sprawia, że nie ma w powieści Michała Wierzby bohaterów jednoznacznie dobrych i złych. Są ci, którzy do pewnego stopnia panują nad trawiącymi ich traumami, co wcale nie czyni ich nieskazitelnie czystymi, i są ci, których ból jest zbyt silny, by się z nim pogodzić.

Między sprawiedliwością a prawem

Komisarz Leon Deker tkwi gdzieś po środku. Na twarzy nosi blizny, które zdają się go wciąż swędzieć, choć są znakiem policyjnej akcji sprzed dwóch lat, gdy jako przykrywkowiec ledwo uszedł z życiem, starając się rozpracować narkotykowy gang z poznańskiego Łazarza. Ale z prawdziwym bólem wiążą się blizny wyryte w jego psychice, wywołane osobistymi tragediami. Dość powiedzieć, że jego przeszłość znaczy wciąż nierozwiązana sprawa zaginięcia w 1988 roku jego siostry, Rozalki, uznanej w końcu za zmarłą, a nad jego teraźniejszością zawisła chorobą młodszej córki, znajdującej się wskutek niedotlenienia mózgu w stanie wegetatywnym.

Wierzba tworzy więc bohatera mocno niejednoznacznego, którego przeżycia i zawodowe doświadczenie czynią go wprawdzie świetnym, nieustępliwym gliną, lojalnym i wypełniającym nawet nieformalne rozkazy, ale i uwikłanym w sprawy moralnie niejednoznaczne, a przy tym człowiekiem głęboko pokiereszowanym przez los, rozumiejącym więc już skomplikowane zależności między sprawiedliwością a prawem, między formalnym wyrokiem sądu, a prawdziwym zadośćuczynieniem.

Śledztwo łatwe, więc skomplikowane

Być może właśnie takie podejście do materii śledztwa jest niezbędne, by pracować we wrocławskim zespole do spraw szczególnie trudnych, nieformalnie zwanym Krainą Nietykalnych. Tu, gdzie mniej liczą się reguły a bardziej nieszablonowe myślenie, Deker sprawdza się znakomicie, więc sprawa, która trafia do niego tuż przed planowanym urlopem ma być niejako „nagrodą” za rozwiązanie wcześniejszych spraw znacznie bardziej skomplikowanych. Ot, po ciężkich śledztwach przyszedł czas na śledztwo proste i szybkie z oczywistym motywem i winnymi podanymi na tacy.  

A jednak – jak to zwykle bywa – to tylko pozory, choć rzeczywiście z początku trudno dostrzec w zabójstwie nastolatki, Joasi Górskiej, zagadkę godną tak tęgiego policyjnego umysłu. Jedyne pytanie, które może się nasuwać, dotyczy źródeł szkolnej przemocy, która przeradza się w pełne sadyzmu znęcanie nad koleżanką, a wręcz tortury, z przypalaniem włosów włącznie. Wszystko to oprawcy nagrali komórką, więc wystarczy ich zatrzymać, przesłuchać i oddać sprawę w ręce prokuratora. Rzecz w tym, że odnalezione zwłoki wydają się Dekerowi zbyt mocno zmasakrowane jak na efekt szkolnego hejtu, a poza tym – jak na złość – nie sposób namierzyć głównego sprawcy. Śledztwo zaczyna się więc komplikować.

Bona i tajemnice

Dekerowi pomaga aspirantka Karolina Bona, przeniesiona w ramach parytetów z wydziału gospodarczego. Policjantka, która też zresztą nosi w sobie wielką tajemnicę. To wraz z nią ruszy Deker ścieżką, która zawiedzie go w rejony znacznie bardziej mroczne niż mógłby się z początku spodziewać. Szybko okaże się, że zabójstwo Górskiej nie musi być  sprawą odosobnioną. A jakby tego było mało, kolejne tropy wieść będą bohatera tam, gdzie wolałby się nie zapuszczać – do jego rodzinnej miejscowości u podnóża Sudetów i do mrocznych sekretów z przeszłości, które nigdy nie miały ujrzeć światła dziennego.

Jeśli bowiem tworzy Michał Wierzba bohatera życiowo poobijanego, zanurzonego niemal bez reszty w pracy, jako sposobie na radzenie sobie z traumami, to musi mu – prawem dobrego psychologicznego kryminału – powierzyć śledztwo, które obudzi w bohaterze to, co wypierał, a tym samym zmieni go, sprawi, że nie będzie już tą samą osobą. Musi mu dać do rozwiązania – i daje – zagadkę, która stanie się dla Dekera tak czy inaczej rodzajem katharsis, przełomem, po którym albo podniesie się silniejszy, albo jeszcze bardziej zatopi się w trawiących go bólu.

Stare rany, nowe skazy

„Agat” to kryminał, w którym nie ma rozwiązań mogących przynieść nam pełną satysfakcję, rozumianą jako bezwzględne zwycięstwo dobra nad złem. To w tym świecie zwyczajnie niemożliwe, niezależnie od tego, jak Wierzba postanowi zakończyć powieść. Pewne jest, że każdy, kto wyjdzie z tej sprawy z życiem, nabawi się nowych skaz, nowych ran, w tym takich, które goją się bardzo powoli, a może nawet nigdy.

Nałożą się one na te, które bohaterowie już noszą, by – prawem pierwszego tomu cyklu – rozjątrzyć je i tym samym przypomnieć bohaterom, że wciąż noszą w sobie ból niezałatwionych spraw, nieprzepracowanych traum. Że muszą się z tym bólem zmierzyć, bo on i tak powróci, a niekontrolowany zacznie ponownie siać zniszczenie i śmierć.

Michał Wierzba, Agat
Wydawnictwo W.A.B. , Warszawa, 23 kwietnia 2025
ISBN: 9788383876955  

Zostaw odpowiedź

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Odkryj więcej z Zupełnie Inna Opowieść

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej

Odkryj więcej z Zupełnie Inna Opowieść

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej