Site icon Zupełnie Inna Opowieść

„Geniusz”, „głupiec”, Noblista | 105 lat temu urodził się Aleksandr Sołżenicyn

„To literacki geniusz, dorównujący Dostojewskiemu” – pisano o nim. „Jest złym pisarzem i głupcem” – ripostowano. 105 lat temu urodził się Aleksandr Sołżenicyn, autor „Archipelagu GUŁag”, laureat Literackiej nagrody Nobla.

Aleksandr Sołżenicyn, fot. Bert Verhoeff for Anefo / Wikimedia Commons

Antykomunista, łagiernik, panslawista, przeciwnik suwerenności Ukrainy, zwolennik demokracji oddolnej, krytyk konsumpcjonizmu, przeciwnik Jelcyna, przyjmujący gratulacje od Putina i wyrażający obowiązujący do dziś pogląd, że NATO okrąża Rosję dążąc do utraty przez nią suwerenności  – w jednej biografii mieści tak wiele postaw, że trudno dziś jednoznacznie powiedzieć, kim był tak naprawdę Aleksandr Isajewicz Sołżenicyn. Prawdopodobnie na jego osobowość składała się każda z tych postaw. Można go w niektórych kwestiach uznawać za owego „głupca”, ale jednego można być pewnym: nie był, jak chciał amerykański pisarz i eseista Gore Vidal, złym pisarzem. Wie to każdy, kto czytał choćby „Oddział chorych na raka” (Раковый корпус, 1968) – dzieło sugestywne, porażające swą siłą, literacko doskonałe, zapadające na zawsze w pamięć.

Skazany na śmierć

A przecież niewiele brakowało, a nie powstałoby żadne z jego dzieł. Podobnie jak Fiodor Dostojewski, do którego porównywał go swego czasu amerykański dziennikarz Harrison Salisbury, przeżył Sołżenicyn moment, który śmiało nazwać można jego ponownymi narodzinami. O ile autor „Braci Karamazow” stanął przed plutonem egzekucyjnym, by w ostatniej chwili otrzymać od cara złagodzenie kary za udział w dyskusyjnej grupie literackiej młodych intelektualistów rosyjskich, o tyle Sołżenicyn uniknął niemal pewnej śmierci z powodu złośliwego nowotworu.

Dawano mu trzy miesiące życia, gdy w 1953 roku wykryto u niego raka żołądka. Seria naświetleń i operacja niewiele dały. Ujawniono przerzuty, śmierć była bardzo blisko. Nagła, medycznie trudna do wyjaśnienia, remisja choroby sprawiła, że Sołżenicyn uwierzył w Boży zamysł, co oznaczało powrót do wiary. Gdy w szkole podstawowej wyśmiewano go za noszenie krzyża i niechęć do organizacji pionierów, postanowił ostatecznie porzucić wiarę i przyjąć ideologię komunistyczną, a w 1936 roku wstąpić do Komsomołu. Teraz nadszedł czas na powrót do wyznawanej żarliwie przez jego rodziców wiary w Boga.

Fizyka i literatura

Aleksandr Sołżenicyn, Oddział chorych na raka

Aleksandr Isajewicz Sołżenicyn (Александр Исаевич Солженицын)urodził się 11 grudnia 1918 roku w Kisłowodzku, w rodzinie, która przeciwstawiła się sowieckiej kampanii antyreligijnej w latach dwudziestych XX wieku i pozostała pobożnymi członkami Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej. Jego matka była Ukrainką, córką właściciela ziemskiego, ojciec – rosyjskim chłopem z Północnego Kaukazu. Aleksandr nigdy go nie poznał – ten bowiem zginął podczas wypadku na polowaniu, kilka miesięcy po powrocie z frontu I wojny światowej, na który poszedł zresztą jako ochotnik.

W 1924 roku Sołżenicyn przeprowadził się z matką do Rostowa nad Donem, gdzie żyli biednie – wcześniej ich majątek przepadł w wyniku rewolucji i wojny domowej. W 1936 rozpoczął studia na Uniwersytecie Państwowym w Rostowie, wybierając Wydział Fizyki i Matematyki, samodzielnie studiował też historię i marksizm-leninizm. Uczelnię ukończył w 1941 roku z wyróżnieniem. Cały czas myślał też jednak o literaturze – w 1938 roku próbował nawet zdać egzaminy do szkoły teatralnej Jurija Zawadskiego, ale bez powodzenia. W 1939 roku wstąpił za to na wydział korespondencyjny Wydziału Literatury Instytutu Filozofii, Literatury i Historii w Moskwie. Studia przerwał w 1941 roku w związku z wybuchem Wielkiej Wojny Ojczyźnianej.

Bohater i „szpieg”

Trafił do szkoły artylerii, skąd w końcu 1942 roku odesłano go na front. Szybko dał się poznać jako doskonały żołnierz, a nawet strateg. Za postawę w walce otrzymał Order Wojny Ojczyźnianej drugiego stopnia, Order Czerwonej Gwiazdy oraz awans do stopnia kapitana artylerii. Honory spotkały go m.in. za to, że podczas walk w Prusach Wschodnich wyprowadził swój oddział z okrążenia.

A jednak 9 lutego 1945 roku został aresztowany w okolicach Elbląga. Rozkaz podpisał zastępca szefa Głównego Zarządu Kontrwywiadu „Smiersz”. Powód? Prywatne listy, w których przyszły pisarz krytykował sposób prowadzenia wojny przez Związek Radziecki i rolę Stalina. Najpierw trafił do więzienia na Łubiance, a stamtąd na Butyrki w Moskwie. Na mocy osławionego artykułu 58, p. 10 (antyradziecka agitacja) i 11 (próba utworzenia organizacji antyradzieckiej) ówczesnego radzieckiego kodeksu karnego został skazany na 8 lat wychowawczego obozu pracy w dawnym monasterze Nowe Jeruzalem pod Moskwą, a następnie pracował w szaraszce (specjalny obóz dla specjalistów i naukowców) w Marfinie.

Pisarz i robotnik

Aleksandr Sołżenicyn, Krąg pierwszy

To tam Sołżenicyn rozpoczął pracę nad autobiograficznym poematem „Pruskie noce” (Дороженька) i jego swego rodzaju prozatorską kontynuacją, czyli niedokończoną powieścią „Kochaj rewolucję” (Люби революцию). Ten czas opisał potem w powieści „Krąg pierwszy” (В круге первом, 1968). Tytuł powieści nawiązuje do „Boskiej komedii” Dantego, a dzieło opisuje rzeczywistość szaraszki, jako alegorię radzieckiego społeczeństwa.

W 1950 roku Sołżenicyn został przeniesiony do więzienia Butyrki, by w końcu znaleźć się w obozie w Jekybastuzie, w Kazachstanie. Przebywał tam od sierpnia 1950 roku do lutego 1953 roku, pracując jako robotnik, potem brygadzista. Uczestniczył nawet w słynnym strajku więźniów, opisanym potem przez niego w scenariuszu filmu „Czołgi znają prawdę” (którego sfilmowanie chciał nawet powierzyć Andrzejowi Wajdzie), a także w jednym z rozdziałów „Archipelagu GUŁag”.

Debiut na fali odwilży

Debiutował jednak opowiadaniem „Jeden dzień z życia Iwana Denisowicza” (Один день Ивана Денисовича, 1962). Opowiadanie to – pod tytułem „Щ-854. Один день одного зэка” (Szcz-854. Jeden dzień pewnego zeka) złożył w czasopiśmie „Nowyj Mir” już 1959 roku korzystając ze względnej swobody panującej w okresie chruszczowowskiej „odwilży”. Redaktorem naczelnym czasopisma był poeta Aleksandr Twardowski, mający dostęp do samego Chruszczowa, który osobiście – po redakcyjnych zmianach, dotyczących też tytułu – zgodził się na druk, po uprzednim przekonaniu Prezydium KC KPZR.

Głównym bohaterem utworu jest Iwan Denisowicz Szuchow, chłop skazany na dziesięć lat łagru za rzekomą zdradę ojczyzny. Dla bohatera każdy dzień to walka o przetrwanie i próba przeżycia w surowym syberyjskim klimacie, przy jednoczesnym niedożywieniu, trawiących mężczyznę chorobach i prześladowaniach przez służbę obozową, nieustannej katorżniczej pracy. Pragnieniem Iwana Denisowicza jest jednak odsunąć od siebie za wszelką cenę widmo rychłej śmierci.

Wydalony za „Archipelag”

Aleksandr Sołżenicyn, Jeden dzień z życia Iwana Denisowicza

To opowiadanie, a także kilka późniejszych publikacji w „Nowym Mirze”, uczyniły Sołżenicyna niemal z dnia na dzień sławnym pisarzem. Przyjęto go do Związku Pisarzy Radzieckich. Otworzyło mu to m.in. dostęp do szeregu archiwów, co wykorzystał zbierając materiały do „Archipelagu GUŁag”. Zawarł w nim ustne relacje 227 świadków i mnóstwo informacji zaczerpniętych z listów byłych więźniów. Trzytomowe dzieło zostało ukończone w 1968, mimo równoległej pracy nad „Oddziałem chorych na raka” i „Kręgiem pierwszym”.

Odwilż nie trwała jednak długo – po przejęciu władzy przez Leonida Breżniewa Sołżenicyn znalazł się znowu na cenzurowanym. We wrześniu 1965 roku KGB skonfiskowało większość archiwum pisarza, a rok później został objęty nieoficjalnym zakazem publikacji. Ocalałe lub odtworzone utwory przekazywał na Zachód, stopniowo zezwalając na publikację „Kręgu pierwszego”  i „Oddziału chorych na raka”. W 1969 roku pisarz został za to wykluczony ze Związku Pisarzy Radzieckich, a w 1974 roku, po publikacji na Zachodzie „Archipelagu GUŁag” – wydalony ze Związku Radzieckiego do Niemiec.

Moralna siła

Wcześniej, bo w 1970 roku, Akademia Szwedzka przyznała mu Literacką Nagrodę Nobla za „moralną siłę, z jaką spełnia obowiązki wobec niezastąpionych tradycji literatury rosyjskiej”. Tak naprawdę trudno powiedzieć, czy akademicy znali już – z odpisów – „Archipelag GUŁag” (Архипелаг ГУЛаг), który ukazał się oficjalnie dopiero trzy lata później. To prawdziwe opus magnum Sołżenicyna – trzytomowa opowieść o życiu w radzieckim obozie pracy, zbudowana z różnych źródeł, w tym raportów, wywiadów, oświadczeń, pamiętników, dokumentów prawnych i własnych doświadczeń Sołżenicyna jako więźnia.

Autor zaczyna od oryginalnych dekretów Władimira Lenina, które zostały wydane wkrótce po rewolucji październikowej, ustanawiających ramy prawne i praktyczne dla obozów, w których więźniowie polityczni i zwykli przestępcy byli skazani na pracę przymusową. Potem przychodzą opisy fali czystek i pokazowych procesów. Równolegle Sołżenicyn pokazuje los więźnia (zeka) od aresztowania, internowania, transportu do obozu, przez traktowanie więźniów i ogólne warunki ich życia, niewolniczą pracę, bunty i strajki obozowe, po zwolnienie więźnia z łagru lub jego śmierć. Narracja kończy się w roku 1956, w momencie wygłoszenia tajnego przemówienia Nikity Chruszczowa („O kulcie jednostki i jego następstwach”).

Nie od Jelcyna, tak od Putina

Aleksandr Sołżenicyn, Archipelag GUŁag

Do Rosji powrócił Sołżenicyn w 1994 roku, łącząc przyjazd z podróżą po niemal całym kraju. W 1997 roku został wybrany na członka rzeczywistego Rosyjskiej Akademii Nauk, a rok później został odznaczony Orderem Świętego Apostoła Andrzeja, jednak odmówił przyjęcia tej nagrody: „Nie mogę przyjąć nagrody od władzy najwyższej, która doprowadziła Rosję do jej obecnego katastrofalnego stanu” – pisał, oskarżając rząd Borysa Jelcyna o kryzys gospodarczy. Krytykował też Zachód – nie po raz pierwszy, bo znane były jego krytyczne poglądy na amerykański konsumpcjonizm.

W kwietniu 2006 roku w wywiadzie prasowym stwierdził: „NATO metodycznie i wytrwale rozwija swój aparat wojskowy – na wschód Europy i na kontynentalne pokrycie Rosji od południa. (…) Wszystko to nie pozostawia wątpliwości, że przygotowywane jest całkowite okrążenie Rosji, a następnie utrata jej suwerenności”. O ile nie przyjął medalu z rąk Jelcyna, o tyle w 2007 roku przyjął Nagrodę Państwową Federacji Rosyjskiej za wybitne osiągnięcia w pracy humanitarnej, przyznaną przez Władimira Putina, z którym zresztą spotkał się w swoim domu osobiście.

Potężny pisarz, panslawista, głupiec

W ostatnich latach życia Sołżenicyn miał poglądy otwarcie antyukraińskie i uważał, że Ukraińcy w przeciwieństwie do Rosjan nie mają prawa tworzyć niepodległego państwa, choć jednocześnie przyznawał, że niektóre regiony Ukrainy, te, w których mieszkają Ukraińcy, mają prawo odłączyć się od Rosji i wkroczyć do niepodległości. Za taki region nie uważał jednak Krymu. Niektórzy badacze uważają jednak, że oskarżanie pisarza o antyukraińskość nie jest do końca sprawiedliwe. Sołżenicyn nieustannie podkreślał swoje ukraińskie pochodzenie ze strony matki, a chęć przyłączenia Ukrainy do Rosji mogła być skutkiem jego panslawistyczych poglądów sprowadzających się do idei zjednoczenia politycznego, gospodarczego i kulturalnego Słowian pod przywództwem Moskwy.

Mimo spadającej na Sołżenicyna krytyki dla wielu był autorytetem. „Pisał książki, których siła moralna i dokumentalna nie ma sobie równych we współczesnej historii” – przekonywał Mario Vargas Llosa. Joseph Pearce twierdził: „Sołżenicyn napisał na nowo powieść George’a Orwella, wykorzystując fakty ze swojego życia”.  Arthur M. Schlesinger jr. pisał: „Sołżenicyn to (…) potężny powieściopisarz i niezastąpiony historyk, artysta i moralista, który wziął na siebie cierpienia swoich rodaków i wspaniale oskarżył potworny system w imieniu narodu radzieckiego i historii Rosji”. Harrison Salisbury porównywał go do Dostojewskiego, Turgieniewa, Tołstoja i Gorkiego. Nie wszyscy byli jednak tak jednomyślni. Gore Vidal mówił o autorze „Jednego dnia z życia Iwana Denisowicza”, że jest złym pisarzem i głupcem, a pisarka Natalia Ginzburg dodawała: „Nie lubię Aleksandra Sołżenicyna… ani jako osoby, ani jako autora absurdalnych deklaracji, które ostatnio wygłaszał, krytykując Gorbaczowa (…). To, co mówi o Rosji, jest często absurdalne. I nie pomaga”.

Zastygły pomnik

Aleksander Sołżenicyn zmarł 3 sierpnia 2008 roku na zawał serca, przeżywszy 89 lat. W jego pogrzebie wziął udział m.in. ówczesny Prezydent Federacji Rosyjskiej Dmitrij Miedwiediew, ale także Michaił Gorbaczow i ówczesny premier Władimir Putin. 3 sierpnia 2010 roku, w drugą rocznicę jego śmierci, na grobie Aleksandra Sołżenicyna wzniesiono pomnik  – marmurowy krzyż.

„Sołżenicyn powinien być wdzięczny komunistom” – pisał Michaił Zadornow, rosyjski pisarz, dramaturg i satyryk. – „Tak się go bali, że rozsławili go na cały świat. Demokraci okazali się mądrzejsi. Chronili się przed Sołżenicynem, zamieniając go w pomnik. A pomnik jest zastygły”.

Exit mobile version