„Błękitna godzina” Pauli Hawkins to ubrane w szaty psychologicznego thrillera wciągające studium zachłanności – tak wielkiej, że prowadzić może nawet do śmierci. Recenzuje Przemysław Poznański.
Co dwanaście godzin morze zabiera wąski pas ziemi łączący półwysep Eris ze stałym lądem. W tych chwilach półwysep staje się wyspą – niedostępną dla obcych, ale i więżącą tych, którzy chcieliby ją z jakiegokolwiek powodu opuścić. Na tym zachłannie obmywanym przez morze skrawku ziemi u wybrzeży Szkocji stoi tylko jeden dom, spod którego podejść można na skraj klifu. To miejsce jest z jednej strony źródłem artystycznych natchnień, z drugiej jednak – stwarza realne niebezpieczeństwo. Wystarczy wszak jeden nierozważny krok, by spaść w otchłań.
Dokładnie taka jest powieść Pauli Hawkins (znanej przede wszystkim z thrillera „Dziewczyna z pociągu”) – wynosząca prozę gatunkową na wyższy poziom, także literacki (co w polskim przekładzie jest wielką zasługą Kai Gucio), skupiona na postaciach żyjących w świecie sztuki, a jednocześnie mroczna, skoncentrowana na poszukiwaniu źródeł zła, jakie tkwi w człowieku egocentrycznym, a przy tym łasym, a w zasadzie zachłannym na to, co – jak uznaje – mu się należy.
Kwestia ludzkiej kości
Zaczyna się od skandalu. Do Jamesa Beckera z fundacji Fairburn House dzwoni Will Goodwin z galerii Tate Modern w Londynie, gdzie wystawiane są właśnie należące do fundacji prace zmarłej artystki Vanessy Chapman. Jeden ze zwiedzających zauważył, że w instalacji „Podział II” artystka umieściła ludzką kość. Pracę natychmiast zdjęto z wystawy, ale pozostaje kwestia wyjaśnienia sprawy, która znacząco może wpłynąć na pamięć po Chapman i odbiór całej jej twórczości. Nie jest bowiem tajemnicą, że wiele lat wcześniej w tajemniczych okolicznościach zniknął jej niewierny mąż.
Becker – na polecenia szefa fundacji, Sebastiana Lennoksa – musi doszukać się prawdy. Nawet jeśli nie byłaby ona przychylna dla jego ulubionej artystki. W tym celu musi udać się na wyspę Eris, do domu Chapman, w którym teraz mieszka Grace Haswell, przyjaciółka malarki, a może nawet towarzyszka jej życia. Ona może znać kulisy powstania „Podziału II”, może też przy okazji wiedzieć coś o losach tych prac, które rzekomo zaginęły, a na pewno – wbrew ostatniej woli Chapman – nigdy nie trafiły do Fairburn.
Czarne portrety
Wyprawa na Eris, której podejmie się Becker, a przede wszystkim pytania, które zacznie zdawać i fakty, do których uda mu się dotrzeć, staną się punktem wyjścia dla opowieści przepełnionej mrocznymi sekretami z przeszłości – często niemającymi dotąd wyjaśnienia. Będzie to też bodziec do sięgnięcia przez niektórych bohaterów w głąb pamięci i odszukania prawdy o wypartych przez nich zdarzeniach i emocjach. Będzie to też wreszcie klucz do zrozumienia tajemnicy dzieł artystki, i to nie tylko „Podziału II”, a więc prześledzenia wszystkiego tego, co nierozerwalnie wiąże się z procesem twórczym, od inspiracji, po gotowe dzieło i jego interpretację.
Paula Hawkins skupia się bowiem na wnikaniu w umysły swoich postaci i budowaniu dzięki temu skomplikowanych psychologicznych portretów – nierzadko pasujących do „czarnych obrazów” Chapman – namalowanych przez pisarkę głęboko skrywanymi, prawdziwymi intencjami bohaterów, mającymi swe źródło w zawiści, poczuciu krzywdy, pogardzie wobec innych czy nawet zwykłej chciwości.
Przeczytaj także:
Oblicza zachłanności
Bo zachłanność w powieści Hawkins, jako emocja nadrzędna, korespondująca z nierzadko burzliwą naturą miejsca, w którym rozgrywa się akcja, ma wiele twarzy. To uzurpowanie sobie prawa do bycia lepszym z powodu urodzenia czy posiadanego majątku, albo nawet posiadanego talentu. To niezdolność do szczodrości, do dzielenia się zarówno w kwestiach materialnych, jak i w kwestii uczuć. To także zresztą opowieść o przemocy wobec kobiet, wynikająca też z silnie obecnego tu przekonania o posiadaniu prawa do innej osoby, choćby wbrew jej woli.
I choć nie wszystkie postaci Hawkins są nosicielami tych cech, to jednak zdecydowana większość z nich wydaje się być wyjęta z arsenału przywoływanej tu niejednokrotnie Daphne du Maurier, autorki słynnej „Rebeki” czy „Ptaków”, z ich niezdolnością do panowania nad mroczną stroną swej duszy i skłonnością do niesienia zniszczenia wbrew logice, wbrew zasadom, nawet wbrew uczuciom. Nie ma w nich przy tym żadnej natrętnej jednoznaczności. Są jak targana przypływami Eris z niejednoznacznym geograficznie statusem tego miejsca, będącego przez pół doby półwyspem, a przez pozostałe pół wyspą.
Strata i brak
Paula Hawkins snuje w „Błękitnej godzinie” misterną intrygę, daleką od łatwych rozwiązań, stawiającą ponad chwytliwe twisty opowieść pełną bólu, poczucia straty, niepewności co do przyszłości, co do intencji innych, co do znaczenia słów i gestów. Dzięki temu jej powieść – choć wpisuje się w gatunek psychologicznego thrillera – sprawia też przyjemność jako lektura po prostu psychologiczna, traktująca motywacje bohaterów bez uproszczeń.
„Błękitna godzina” staje się tym samym studium postaw, wynikających z braku: uczuć, pieniędzy, czy dostatecznej uwagi. Ten brak rodzi potrzebę rekompensaty, ta z kolei staje się źródłem zachłanności, często niepohamowanej. Tak wielkiej, że blakną przy niej marzenia i oczekiwania innych, a nawet przekonanie o bezcenności ludzkiego życia.
Paula Hawkins, Błękitna godzina (The Blue Hour)
Przełożyła Kaja Gucio
Wydawnictwo Filia, Poznań, 30 października 2024
ISBN: 9788383577661

