„Ciotka Zgryzotka”, najnowszy, 22. już tom „Jeżycjady” Małgorzaty Musierowicz, to opowieść o rodzinie, która powinna być dla nas najważniejsza i o dorastaniu, które nie jest wcale takie łatwe. Przede wszystkim jednak jest to książka o sile miłości, o nadziei i pokonywaniu przeciwności losu.
No chyba że przyjdzie jej spędzić ostatnie dni wakacji w Ruince, u boku ciotki Idy, nazywanej… Zgryzotką. A te wakacje mogą zmienić wszystko. Tajemnicze smsy, włamania i uwięzienia w szopie, jazda na skuterze prowadzonym przez chłopaka, którego dopiero co poznaje! To przecież nie ma prawa się zdarzyć! A może jednak?
Wątek Nory nie jest jedynym w kolejnym już rozdziale kroniki rodziny Borejków. Otaczają ją bliscy i dalsi krewni, tacy jak Ignacy Grzegorz Stryba oczekujący na narodziny dziecka, Józef Pałys przygotowujący… no nie zdradzajmy zbyt wiele. Jest i Ignacy Borejko, który znajdzie się w samym centrum bitwy na śmierć i życie, a Łucja Pałys zaskoczy własną matkę, która przecież tak dobrze ją zna. Chociaż to podobno nagła ambicja Ani Górskiej stanowi niespodziankę dla najbliższych. Wierni fani serii przeżyją wraz z ulubionymi bohaterami wiele zaskoczeń.
Przeczytaj także:
Cykl „Jeżycjada” znalazł stałe miejsce na półce z literaturą młodzieżową. I także w „Ciotce Zgryzotce” znajdziemy to, co stale nas przyciąga do literatury autorstwa Małgorzaty Musierowicz: powieść wzrusza nas, bawi, a co więcej, na moment wstrzymuje bicie serca. Książka niesie ze sobą magiczną atmosferę i ciepło, pozwala nam na chwilę wrócić myślami do czasów „Kwiatu kalafiora”, kiedy Pulpecja, przyszła matka tak cudownej gimnazjalistki, mieszkała jako pięciolatka w kamienicy przy ul. Roosevelta 5 na poznańskich Jeżycach. I choć wiele się przez te lata zmieniło, to rodzina Borejków trwa nadal, by wprowadzać nas właśnie w takie chwile spokoju i radości.
Dla mnie książka ta stanowiła niezwykłe odkrycie. Pozwoliła mi spojrzeć na naszą rzeczywistość z trochę innej perspektywy. Daje nadzieję na to, że świat jeszcze nie „zszedł na psy”… choć pokazuje jak psy stały się ważne dla ludzi. Zabarwia szare dni i szare myśli, tak jak ciotka Ida maluje ściany w Ruince. I, co najważniejsze, książka aż emanuje miłością, która, jak mogłoby się wydawać, w swej nieśmiałej i niewinnej postaci już dawno zaginęła. Dobrze, że to tylko wrażenie.
Małgorzata Musierowicz, Ciotka zgryzotka
Wydawnictwo Akapit Press 2018

