KRAKÓW, KOKS I KREW. Gaja Grzegorzewska, Betonowy pałac

„Jak mało malin! a jakie czerwone / By krew”… Każdy rozdział „Betonowego pałacu” rozpoczyna się od motta. Tego jednego, rodem z „Balladyny” Słowackiego, jednak w książce zabrakło. A byłby w sam raz – krew jest tu bowiem kluczem. Krew, upuszczana z ofiar litrami oraz – co nawet ważniejsze – więzy krwi mieszające bohaterom w głowach, wplątujące ich w … Czytaj dalej KRAKÓW, KOKS I KREW. Gaja Grzegorzewska, Betonowy pałac