Przemysław Poznański: Inni, więc gorsi | John Howard Griffin, Czarny jak ja

Jestem lepszy, bo taki się urodziłem. Biały, chrześcijanin, heteroseksualny, mężczyzna. To wystarczy. I mówię to ostatnio coraz głośniej, bo co mi zrobisz? Jak podskoczysz, to spalę tę twoją budę z kebabem. Albo pobiję cię, jak w zeszłą sobotę w Lublinie pobito studenta z Turcji. Mogę to zrobić. Bo jestem lepszy. A więc bezkarny. Tak jest, tak będzie i tak było. Na przykład sześćdziesiąt lat temu na południu Stanów Zjednoczonych, gdzie czarny kolor skóry oznaczał zepchniecie na margines społeczeństwa. Pokazuje to „Czarny jak ja” Johna Howarda Griffina – książka niedawno wznowiona w Polsce w nowym przekładzie Małgorzaty Glasenapp. Szokująco aktualna.

PRZEMYSŁAW POZNAŃSKI

czarny_jak_Rzucona z impetem petarda wybiła szybę. Cały chodnik został pokryty odłamkami szkła. Na ścianach kamienic pojawiły się napisy wrogie wobec tych, których odmienność „zagraża narodowi”. Bo odbierają pracę, bo nie wiedzieć czemu odnoszą się ze swoją odmiennością, bo żądają, by traktować ich jak równych. Ten opis – jeśli petardę zamienić na kamień – pasuje do Nocy Kryształowej, która w listopadzie 1938 roku przelała się przez niemieckie miasta i wymierzona była przeciw Żydom. Ten opis pasuje też – jak ulał – do wydarzeń z sylwestra 2016 i ze stycznia 2017 w Polsce. Ełk, Wrocław, Lublin – wszędzie tam zaatakowano lokale z kebabem. Bo najwyraźniej zło zagrażające jedności może mieć też smak baraniny. A to tylko wycinek przemocy wynikającej z nienawiści, którego ostatnim przejawem było pobicie w sobotę w Lublinie zagranicznego studenta – tylko za to, że jest Turkiem.

Taki sam efekt, bo i przyczyna ta sama: nienawiść. Tłumaczymy ją sobie różnie: Arab zły, bo skoro uchodźca, to terrorysta, precz z Żydami, bo lichwiarze, przegnać gejów z kraju, bo sieją zgorszenie. A kobiety? Nie mają żadnych praw do samostanowienia, bo przecież powstały z żebra mężczyzny! Kto krzyczy? Nie, nie tylko kibole i karki. W przygnębiającej książce Giorgia Bassaniego, „Złote okulary” opisującej narodziny włoskiego faszyzmu, pojawia się postać niejakiej pani Lavezzoli, zafascynowanej Mussolinim, a przekonanej, że homoseksualizm jest wbrew naturze, natomiast „Izraelitów” należy się pozbyć, bo zabili Chrystusa. To charakterystyczne – w końcu strach przed innymi, przed odmiennością to jedna z czternastu cech faszyzmu, jakie wskazał w 1995 r. Umberto Eco podczas wykładu na Uniwersytecie Columbia.

W 1959 roku, na południu Stanów Zjednoczonych strach przed odmiennością wyrażał się pogardą wobec Afro-Amerykanów, Murzynów, czarnych. Wciąż obowiązywały tam rasistowskie przepisy, a czarnoskórych uważano za obywateli drugiej kategorii, sortu na tyle gorszego, że zasługiwał tylko na odrazę, pogardę i lekceważenie.

Skalę amerykańskiego rasizmu postanowił sprawdzić na własnej, nomen omen, skórze, amerykański dziennikarz John Howard Griffin. Zdecydował się w tym celu na krok radykalny – on, posiadający w dokumentach zapis „rasa biała”, poddał się zabiegowi czasowego zaciemnienia skóry – chemia, naświetlania UV i farba uczyniły z niego członka czarnoskórej społeczności. W jednej chwili z osoby poważanej przeistoczył się w pariasa, który w autobusie usiąść musi w ostatnich rzędach, który nie może skorzystać z pierwszej lepszej toalety publicznej, lecz musi do skutku szukać tych nielicznych przeznaczonych dla jego sortu, którego najczęściej się nie zauważa, bo nie jest nawet wart spojrzenia. Amerykański rasizm wyrażał się w przemocy, ale przede wszystkim w pogardzie, bezinteresownej i bezrefleksyjnej. Jak w przypadku kierowcy autobusu, który każdego białego pasażera żegnał słowami „proszę uważać na schodkach”, a czarnego zbywał milczeniem. „Jego milczenie rozbrzmiewało głośniej, niż ryk silnika” – notuje Griffin. I nie jest w stanie tego pojąć. W swojej reportażowej książce „Czarny jak ja” (polskie wydanie z 2016 r. w nowym przekładzie Małgorzaty Glasenapp) co chwilę zastanawia się dlaczego coś, na co nie mamy wpływu, jak choćby kolor skóry, z którym przyszliśmy na świat, sprawia, że jesteśmy traktowani jak ktoś obcy i gorszy. Doskonale pokazuje to scena, gdy dziennikarz staje przed szybą jednej z najsłynniejszych restauracji w Nowym Orleanie i nagle zdaje sobie sprawę, że jeszcze kilka dni temu mógłby tu wejść i zamówić, co tylko by chciał. Teraz nie miał już na to szans „(…) chociaż pozostałem tą samą osobą, z tym samym apetytem, tym samym rozeznaniem i nawet tym samym portfelem, żadna siła z ziemi nie mogłaby wprowadzić mnie do środka (…)”.

Dzięki swojej książce Griffin stał się ikoną walki z rasizmem, a „Czarny jak ja” trafił do amerykańskiego kanonu lektur. W 1979 roku, w swoim posłowiu „Poza Obcością” do kolejnego wydania autor napisał: „Żadne podziały na Nas i na Nich czy na Mnie i Ciebie nie istnieją naprawdę. Istniej tylko powszechne My – jedna ludzka rodzina (…)”. Czy Ameryka i świat przejęły się jego słowami i jego książką? Za odpowiedź niech posłużą dwa obrazki. Pierwszy: w 2016 roku reportażysta Jacek Hugo-Bader przeprowadził eksperyment podobny do tego, co niemal sześćdziesiąt lat wcześniej uczynił Griffin: poszedł 11 listopada na Marsz Niepodległości ucharakteryzowany na czarnoskórego. Swoje doświadczenia opisał na łamach „Gazety Wyborczej” w felietonie pod tytułem, który tłumaczy wszystko: „Wyp… stąd, Czarnuchu!”. Drugi obrazek: luty 2017. Mieszkańcy Nowego Jorku spontanicznie zaczynają usuwać wszelkie antysemickie hasła namalowane w wagonach metra.

„Gdybyśmy tylko potrafili spojrzeć na świat oczami innego człowieka i sprawdzić, jak sami zachowalibyśmy się na jego miejscu – pisał Griffin – być może łatwiej zdawalibyśmy sobie sprawę z niesprawiedliwości, jaką niesie dyskryminacja, i z nieludzkiego charakteru wszelkich uprzedzeń”. Nie mam wątpliwości, że „Czarny jak ja” stało się znów lekturą niepokojąco aktualną.

Przeczytaj także: ONI CZYLI MY | NieObcy. 21 opowieści, żeby się nie bać. Polscy pisarze dla uchodźców 

Przeczytaj także: BEZSILNOŚĆ WOBEC NIETOLERANCJI. Giorgio Bassani. Złote okulary (Gli occhiali d’oro) 

Przeczytaj także: ONI, CI GORSI | Anna Dziewit-Meller, Góra Tajget

 

John Howard Griffin, Czarny jak ja (Black Like Me)

Przełożyła Małgorzata Glasenapp

W.A.B 2016

2 myśli na temat “Przemysław Poznański: Inni, więc gorsi | John Howard Griffin, Czarny jak ja

Możliwość komentowania jest wyłączona.